55 obserwujących
61 notek
142k odsłony
  301   0

O PALIKOCIE I INSTYNKCIE STADNYM

  Dlaczego o tym piszę.  Happening w Kozłówce przekonał mnie po raz kolejny o tym, że odłączenie się od „stada” jest jednym z najtrudniejszych wyzwań, przed którym staje jednostka. Przez lata wskazywano społeczeństwu palcem, że kto myśli inaczej i chce rozliczenia z przeszłością naszego kraju jest oszołomem, że są partie, takie elitarne, do których należą ci, którzy są wykształceni, że ci, którzy donosili są bohaterami. Instynkt stadny nakazuje przynależeć do grupy, która jest silniejsza. Daje poczucie bezpieczeństwa i typowo girardowskie poczucie oczyszczenia poprzez odreagowanie na wybranym „koźle ofiarnym”.

  Po raz już kolejny Palikot w swojej próbie zdyskredytowania Lecha Kaczyńskiego przekonywał obecny tłumek, i za pomocą zebranych kamer i mikrofonów całą Polskę, że Prezydent nic w stanie wojennym nie robił gdyż nawet nie był przesłuchiwany czy aresztowany. Manipulował w sposób najgorszy z możliwych  pokoleniem młodych ludzi, dla których historia opozycji stanu wojennego była zupełnie nieznana. Urodzili się już po tamtych wydarzeniach i wchłaniają bezkrytycznie, z wrodzoną młodości arogancją i ignorancją, retorykę swojego lidera i biją mu brawo bo zdemaskował oszusta. Tak naprawdę to było mi ich żal. Nikt z nich nie wiedział, że jednym ze sposobów „spalenia” kogoś w środowisku opozycyjnym było właśnie aresztowanie i przesłuchiwanie wszystkich z jego środowiska, a jego samego pozostawienie w spokoju. Kilkadziesiąt lat minęło od tamtych wydarzeń a      SB-ckie metody nadal się sprawdzają. Tak jak w przypadku niepodpisanych lojalek. Dla obecnych na happeningu młodych ludzi tamte lata to już odległa historia. Czasy może są już inne, metody manipulacji pozostały jednak takie same i przynoszą takie same efekty.

  W grupie ludzi, co prawda nie trzytysięcznej jak tego się spodziewał  megalomański mistrz Palikot, ale dziesięciokrotnie mniejszej wliczając w to trzy piętrowe autokary aktywistów dowiezionych przez posła, dominowali ludzie młodzi i w wieku średnim. Trudno ich nazwać inaczej niż grupą fanów podążających za swoim idolem. Jakże, bowiem określić żenująco mizdrzące się panie w wieku średnim masowo ustawiające się w kolejce po zdjęcie z Palikotem, aby później pochwalić się tą „znajomością” w gronie przyjaciół i rodziny, oraz panów czekających na to, aby Palikot poklepał ich po plecach? Brakowało tylko, aby owe panie z piskiem zaczęły zdejmować osobistą bieliznę i rzucać nią w stronę swojego idola w geście wiernopoddaństwa i dozgonnej miłości. Take działanie zastępcze na zasadzie asocjacji. Sam nic nie robię, ale jestem kimś, bo z „nim” byłem i „go” znam.  Młodzi postrzegali posła, jako symbol sukcesu, którego częścią i oni chcieliby być. Bogaty, wpływowy, zaangażowany w politykę  i do tego jak od nich słyszałam „jajcarz i równy gość”.  

   Na moje głośne zapytanie, co Palikot robił w czasie stanu wojennego będące reakcją na oskarżenie o marksizm wysunięte  wobec Lecha Kaczyńskiego tłum obrzucił mnie stekiem obelg. Zaatakowano mnie, gdyż wkroczyłam na teren „stada” a jego przewodnik został zaatakowany. Po skończonym happeningu wytykano mnie palcami i wygłaszano głośne komentarze. Niektórzy nawet próbowali mnie fotografować???!!!. Czekali na coś ekscytującego, o czym potem mogliby opowiadać a przy każdej kolejnej wersji historii opowiedzianej już wiele razy i rozdętej do granic niemożliwości,  czuć się coraz bardziej ważnymi. Sądząc po wieku niektórych uczestników musieli oni żyć i rozpoczynać kariery w czasach komunizmu. Głośno wyrażali swoją aprobatę dla zupełnie absurdalnych oskarżeń Palikota „piętnujących” Prezydenta za jego rzekome marksistowskie poglądy wyrażone w jego pracy doktorskiej. Odniosłam wtedy takie samo wrażenie, jakie miałam słuchając w pewnym radio telefonów słuchaczy wyrażających swoje poparcie i broniących arcybiskupa Wielgusa. Ludzie ci  tak naprawdę nie bronili arcybiskupa, ale siebie. Największym złem każdego systemu totalitarnego jest to, że poza absolutnie nielicznymi jednostkami deprawuje on wszystkich i wszystko, uniemożliwia, bowiem normalne funkcjonowanie tak na poziomie jednostkowym jak i społecznym i politycznym. Zamiast więc dobrego chrześcijańskiego przyznania się do winy lub słabości  spora część naszego społeczeństwa stara się bardziej lub mniej świadomie szukać usprawiedliwienia dla własnego postępowania. A w jaki lepszy sposób można tego dokonać niż poprzez sprowadzenie do swojego poziomu tych, którzy stawiają poprzeczkę moralną nieco wyżej?  

  Widząc reportera TVN rozmawiającego z jednym z uczestników zaproponowałam, więc aby swoich rozmówców zapytał o to, w jaki sposób oni sami oponowali komunistyczny system. Usłyszałam w odpowiedzi, że nie może bo nie są osobami publicznymi (co było argumentem co najmniej dziwnym) ale, że  może porozmawiać ze mną. Rozmowa zresztą była zbyteczna gdyż jak było do przewidzenia nie ujrzała ona światła dziennego. Dodatkowo moja wypowiedź na temat cyrku Palikota udzielona dziennikarzowi z TVN po raz kolejny spotkała się z głośnymi krytykami ze strony uczestników happeningu. Wszystko miało się odbywać według scenariusza, który mówił wbrew temu, iż z założenia happening jest wydarzeniem otwartym, że zebrany tłumek bezkrytycznie wszystko akceptował i nie było żadnej kontestacji. Pytając czy ktoś chce zabrać głos, Palikot szybko usunął mikrofony tak, abym ja czy inni kontestujący jego praktyki nie mieli szansy wypowiedzi. Teatr jednego aktora. Palikot na scenie, tłum prawie, że wyjących z radości wielbicieli, mizdrzące się fanki i podnieceni młodzi, którym się wydawało, że biorą udział w czymś ważnym i znaczącym. I oczywiście na końcu moment przez posła najbardziej uwielbiany – niezliczona ilość kamer i mikrofonów, kłębiąca się jak robaki na ścierwie, spijających nabożnie każde słowo swojego bohatera, „objawienia naszej polityki ostatniego roku” jak komentował to Kazimierz Kutz.  Scena pasująca raczej do estetyki surrealizmu niż otoczenia Muzeum Socrealizmu, w którym owa scenka rodzajowa się odbywała. A może i jedno i drugie. Palikotowi brakowało tylko różowych tipsów Joli Rutowicz z czerwonymi gwiazdkami.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale