130 obserwujących
53 notki
306k odsłon
169 odsłon

Rozdział Szesnasty c.d.

Wykop Skomentuj11

Po aresztowaniu Struny na ich grupkę padł strach. Return przypomina sobie zdenerwowanie Adamskiego, histerię Małgosi. Tylko kilka osób gotowych było spotykać się nadal.

Okazało się jednak, że zamiast wielkiego procesu, pomimo doniesień w mediach, które służyły podgrzaniu atmosfery i przygotowaniu interpretacji („Prawdziwe oblicze tak zwanej opozycji”), niespodziewanie sprawa została wyciszona. Sam proces przebiegał nieomal bez rozgłosu. Struna za współudział dostał trzy lata. Szef szajki Kaczmarek tylko pięć. Inni mniej więcej tyle samo. Koledzy z KOR-u opisali sprawę, ale również nie chcieli robić wokół niej szumu. Dawali do zrozumienia, niekiedy zaś mówili wprost, że wprawdzie była to prowokacja przeciw ich grupie, ale Struna podłożył się sam. Trudno było negować, że miał jakiś udział w przygotowywaniu skoku.

Poirytowany Szabliński ofuknął Returna za natrętne pytania i nigdy nie wyjaśnił powodu wycofania się z pokazowego procesu.

Sam wiesz... Tak to bywa z biurokracją. – Rozgoryczenie, osłaniane ironią, było aż nadto widoczne. – Zwykle najlepsze pomysły i osobiste zaangażowanie okazują się psu na budę. A może się mylę? – dorzucił zgryźliwie. – Może największe mózgi, tam, na górze – wzniósł oczy – w swojej mądrości zadecydowały inaczej... Ale twoim przyjacielem się zajmiemy – dodał z krzywym uśmiechem.

Return wychodzi na ulicę Reymonta. Światło latarni więźnie w białawym całunie deszczu. Przechodzi ulicę. Idzie swoimi dawnymi tropami, szlakami, którymi nie podążał już prawie ćwierć wieku. Zapomniana przeszłość dopada go. Jest tuż obok. On sam, młodszy o ćwierć wieku, towarzyszy sobie, idącemu kołyszącym się krokiem w innej już epoce, a cienie tamtych lat stają się bardziej realne niż postacie, które mijają go teraz.

Kilka tygodni po skazaniu Struny znowu spotkał się w „Masce” z Szablińskim. Była już noc, a o spotkanie zabiegał Return. W szumie głosów spoza gęstego dymu Nefretete patrzyła na nich tajemniczo.

Myślę, że dobrze, abyś poznał kogoś jeszcze – nieco uroczystym tonem zadeklarował kapitan ledwie usiedli przy stoliku. Dosiedli się do trzydziestoletniego, tęgawego mężczyzny. – Jan Return, mój przyjaciel i jeden z naszych najlepszych współpracowników. A to kapitan Zadra, Edward Zadra. Mój bezpośredni przełożony. Gwiazda resortu – półgłosem dokonywał prezentacji Szabliński. Zadra żartobliwie pogroził mu palcem. Widać, że łączyła ich zażyłość wykraczająca poza relacje służbowe.

Omawiali sytuację. Return był speszony. Nie dość, że bez uprzedzenia zaznajomiono go z jedną z tych figur, od których zależał jego los, to jeszcze jego wcześniejsze, zawarte w raporcie przewidywania i oceny okazały się pomyłką. Meldował Szablińskiemu, że ich grupka została właściwie spacyfikowana. Aresztowanie, a potem proces Struny poraził wszystkich. Return umiejętnie sterował w kierunku przekształcenia ich w grupę samokształceniową. I nagle okazało się, że na liderów grupy wyrastają osoby, których nie podejrzewałby nawet o takie aspiracje. A przecież Return za Strunę, a właściwie za spacyfikowanie grupy, dostał solidną premię. Tymczasem sprawy potoczyły się w nieoczekiwanym kierunku. Fred Adamski doszedł już do siebie po szoku i wykazywał się sporą determinacją. Tak samo Józek Witecki, Halinka, Karola... Wprawdzie wszyscy pytali Returna o zdanie, ale on czuł, że stawiając sprawę ostrzej, utraciłby wpływy. Powoli grupa odzyskiwała dawny wigor. Ostatnio Adamski podniósł sprawę listu otwartego, w którym mieli domagać się uwolnienia więzionych robotników i solidaryzować się z KOR-em. Była to inicjatywa, którą z pół roku wcześniej bez powodzenia wysunął Struna.

Skoro zamknęli Daniela, tym bardziej musimy to zrobić. Musimy pokazać, że nie daliśmy się zastraszyć – mówił Adamski. Return tłumaczył, że pomysł został gruntownie przedyskutowany i nawet Struna zgodził się, że jest przedwczesny. On nie sprzeciwia się mu z zasady, tylko sądzi, że po sprawie Struny, która zrobiła dużo szumu wśród studentów i wykorzystana została do kompromitacji ich grupy, wyjście przez nich na forum publiczne z petycją jest dziś niezręczne.

Mylisz się – Jola, która rzadko zabierała glos w ich dyskusjach, a od aresztowania Daniela milczała uparcie i wyglądała jak nieobecna, tym razem odezwała się pewnie i jednoznacznie. – Daniel został przegłosowany, a nie przekonany. Jestem pewna, że uznałby petycję za najlepsze rozwiązanie. – Return zamilkł. Zadecydowali, że rozpoczynają akcję zbierania podpisów pod listem, który na drugi dzień przygotować mieli Jesion i Return.

Oj, nie spisałeś się, Janku, tym razem nie spisałeś. Ani jako analityk, ani jako działacz. Przecież to ciebie teraz powinni słuchać, a ty co... – Kawiarnia była pełna ludzi, gwaru i wyziewów tytoniu. Ich stolik w rogu, w przyćmionym świetle okutanej w gęsty, pleciony abażur lampy, tonął w półmroku i papierosowym dymie. Za oknami buzowała coraz dojrzalsza wiosna, ale tu byli jak w oddzielonym od świata akwarium. Return miał wrażenie, że zanurzają się coraz głębiej, pozostawiając nad sobą przekrzykujące się przy innych stolikach postacie. Pomimo zdenerwowania, postanowił się bronić.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale