18 obserwujących
132 notki
363k odsłony
  1036   0

Dekalog albo śmierć. Walka o normalność

Ten wpis można odczytać jako jawną deklarację wspierania obecnego środowiska Romana Giertycha. A także jako przykład, jak daleko można odejść od wartości chrześcijańskich dla doraźnych celów.

Destabilizacja

Wypowiedzenie konwencji stambulskiej jest jedną z form obrony przed agresywną ideologią LGBT. Mogła ona zaistnieć dzięki „wyzwolonym” elitom i decyzjom Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), której władze są skrajnie lewicowe. Pozorna obrona praw człowieka jest faktycznie poszerzaniem wpływów ludzi tęczowej rewolucji, która swój początek bierze znacznie wcześniej niż 17 maja 1990 r., kiedy WHO wykreśliła homoseksualizm z listy chorób i zaburzeń. Ta decyzja nie była podyktowana pomocą homoseksualistom: chodziło o to, by dewiacje seksualne zostały prawnie usankcjonowane i by było na nie ogólne przyzwolenie. Mówią o tym wprost ludzie, którzy są homoseksualistami i którzy widzą zło, które wyrządza im ideologia LGBT.

Po 1990 r. praw dla siebie zaczęły się domagać osoby z różnymi zaburzeniami seksualnymi i osobowościowymi, w to szaleństwo zaczęły być wciągane także dzieci. Chodzi głównie o ich adopcję przez pary homoseksualne, powszechną seksualizację, a także zmianę płci.

Państwa powinny się bronić przed terrorem mniejszości seksualnych i przed naporem lewackich ideologii, które systematycznie zdobywają kolejne przyczółki. Ostatnio się okazało, że Kalifornijski Uniwersytet Stanowy wprowadzi od 2023 r. obowiązkowe zajęcia ze „studiów etnicznych i sprawiedliwości społecznej”. Konserwatywni studenci alarmują, że będzie to obowiązkowa lewacka propaganda.

Polska może być dumna z oddolnych działań społecznych, które mają na celu walkę z terrorem LGBT. To, że jakieś zachodnie miasta wypowiadają polskim miastom partnerstwo tylko dlatego, że przyjęło ono Kartę Praw Rodzin, nie powinno wzbudzać żadnej reakcji. To tylko dobrze świadczy o tych samorządach, które bronią swoich obywateli przed wizją świata George’a Sorosa i światowych, zdeprawowanych elit. 

To właśnie te „elity” domagały się relokacji imigrantów, a celem tego zabiegu było zmarginalizowanie chrześcijan. Teraz widzimy burzenie pomników i wspieranie przez owe „elity” ruchu Black Lives Matter, którego przedstawiciele mówią, że walczą o prawa człowieka i walczą z „rasizmem systemowym”. Do BLM płyną gigantyczne pieniądze z amerykańskich korporacji. Tymczasem czarnoskórzy konserwatyści mówią o niebezpieczeństwach, które niesie z sobą ten ruch, także liderzy niektórych ruchów praw obywatelskich nie zgadzają się z taktykami, jakie stosują aktywiści BLM. 

Celem działań podejmowanych co pewien czas przez możnych tego świata, którzy wspierają imigrantów, ruchy typu BLM czy rozwój ideologii LGBT jest jak najgłębsza destabilizacja. I w każdym, niestety, kraju znajdą się środowiska, które będą szły w tym kierunku. A jedyną przeciwwagą tych „cywilizacyjnych” szaleństw jest mocne trzymanie się Dekalogu – wartości uniwersalnych, dzięki którym nadal istnieje nasz świat.


Tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie"

Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo