18 obserwujących
123 notki
342k odsłony
1477 odsłon

Barbaria i płaskoziemcy – efekt pułapki wolności

Wykop Skomentuj46

Krążące po internecie filmiki są dowodem, jak można sterować tłumem. Ludzie, którzy w pojedynkę zachowują się zupełnie normalnie, w tłumie dostają małpiego rozumu, wrzeszcząc i przeklinając wraz z innymi. Czy to jest przejaw wolności? Absolutnie nie. Tym bardziej że młodzi ludzie, którzy wydzierali się ostatnio na ulicach, miotając przekleństwami, są zupełnie normalnymi osobami. 

Miałam okazję przekonać się o tym tydzień temu, gdy wieczorem w jednym ze sklepów natknęłam się na młodą dziewczynę trzymającą w ręce karton z wulgarnymi napisami. Stanęłam i zaczęłam czytać bazgroły na kartonie – dziewczyna szybko schowała się za regały i czekała, aż sklep opustoszeje. Podobnie zachowali się jej koledzy, którzy stali przed sklepem – też schowali się, gdy przypadkowy przechodzień zaczął czytać, co mają wypisane na kartonach. 

Ten przykład pokazuje jedno: te protesty w dużej mierze nie są protestami ideologicznymi. Są wyrazem nudy, sprzeciwu wobec braku kontaktów z rówieśnikami, buntem przeciw ograniczeniom wynikającym z pandemii. Tak jak kiedyś dla żartu młodzi ludzie głosowali na Janusza Korwin-Mikkego i Unię Polityki Realnej, tak teraz skrzykują się w internecie, by organizować uliczne burdy. To oczywiście świadczy o ich mizernym poziomie intelektualnym, ale to jest już zupełnie odrębny temat. 

Płaskoziemcy chcą wolności 

Ostatnio przez Warszawę przetoczyły się także protesty ludzi, którzy są przeciwni ograniczeniom wynikającym z szalejącej pandemii. Towarzyszyli im politycy Konfederacji, którzy – o czym już pisałam – chcą na pandemii zbić kapitał polityczny. Z jednej strony mówią, że pandemii i wirusa SARS-CoV-2 nie ma, a wszystko jest jednym wielkim spiskiem, z drugiej domagają się wprowadzenia stanu wyjątkowego ze względu na pandemię. Trudno nadążyć za tokiem ich rozumowania, a to, co mówią, byłoby nawet śmieszne, gdyby nie szkody, które wyrządzają mówieniem bzdur. Ich zachowanie prowadzi do destrukcji i do zachęcania młodych ludzi do ulicznych protestów.

Tak naprawdę Grzegorz Braun czy Robert Winnicki niewiele się różnią od Marty Lempart czy Klementyny Suchanow. Wprawdzie panowie z Konfederacji nie przeklinają publicznie i nie każą nikomu „w...ć”, ale tak samo jak panie ze Strajku Kobiet manipulują swoimi wyborcami i zwolennikami, zagrzewając ich do wyjścia na ulicę. Tak jak Lempart i Suchanow demolują umysły swoich zwolenników, zabierając im wrażliwość i empatię, tak politycy Konfederacji niszczą wrażliwość swoich. Klasycznym przykładem jest Grzegorz Braun, który w swoich figurach retorycznych dokonuje prawdziwej ekwilibrystyki, mówiąc, że stan wojenny „miał w sobie prostoduszność”, natomiast obecnie mamy „stan wojenny na raty”. A przypomnijmy, że politycy Konfederacji chcieli wprowadzenia stanu klęski żywiołowej i przesunięcia wyborów na jesień. 

Ich zdaniem to, co robi polski rząd, wprowadzając kolejne ograniczenia, jest łamaniem wolności, ponieważ jest „fałszywa pandemia”. Zachorowania znanych osób na COVID-19, w tym ich posła Artura Dziambora, według zwolenników Konfederacji nie są żadnym dowodem na istnienie pandemii. Nie przemawiają do nich racjonalne argumenty, podobnie jak do ludzi, którzy twierdzą, że ziemia jest płaska. 


Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo