Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
3 obserwujących
64 notki
16k odsłon
115 odsłon

Był sobie basza...

Wykop Skomentuj8

   Dawno temu i daleko stąd był sułtanat, w którym baszowie mieli wiele praw, choć zobowiązali się do przestrzegania niektórych, wspólnie ustalonych. Jednym z praw właściwych baszom było prawo ożenku. I prawa te były różne. jedni baszowie zmieniali sobie pierwsze żony kiedy chcą i jak chcą, mogli każdą dowolna osobę, nawet nie posiadającą cech żony (ni płciowych, ni umiejętności merytorycznych) podnieść do godności pierwszej żony, inni dla spokoju wybierali je tylko z kobiet zgromadzonych w haremie... Także czas na jaki były przyjmowane osoby na to stanowisko był różny, każdy basza miał prawo dowolnie to uregulować, lecz to, co wprowadził stawało się prawem stale obowiązującym.

   Zdarzyło się jednemu baszy, że jego pierwsza żona, odziedziczona po poprzednim baszy, a stara szkapa już była, odeszła, skończyła się bo, jak wszyscy widzieli straciła wszelkie przymioty pierwszej (nawet jakiejkolwiek) żony. Im bardziej je traciła, tym bardziej starała się utrzymać. Prawo jednak pozwoliło baszy na oddalenie tego niechcianego spadku.

   Przyszedł czas wyboru nowej pierwszej żony. Prawo mówiło, że może ona pochodzić wyłącznie spośród żon zgromadzonych w haremie (choć innych baszów to nie obowiązywało - mieli inne prawa). Dodatkowo prawo mówiło, że to w haremie ma odbyć się wytypowanie pięciu kandydatek na pierwszą żonę, spośród których basza ma wybrać sobie pierwszą żonę...

   Teraz mam pytanie - czy będąc baszą i mając dokonać wyboru pierwszej żony, wybralibyście tę, która wam się najbardziej podoba i według was najbardziej się na to stanowisko nadaje, czy tę, którą popiera najwięcej żon w haremie? 

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości