Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
3 obserwujących
109 notek
23k odsłony
630 odsłon

Co z tym poświęceniem lekarzy?

Wykop Skomentuj57

   Kilka dni temu w moich myślach na dobranoc zastanawiałem się nad faktycznym ryzykiem, któremu poddani są lekarze, czy przypadkiem nie ulegamy mitom i nie tworzymy "bohaterów" tam gdzie nie ma bohaterów. Dla prawidłowej odpowiedzi brakowało mi danych, które obecnie MZ udostępniło i ta informacja będzie podstawą dalszej analizy. 

    Na początek kilka założeń ogólnych: w Polsce według danych Izby Lekarskiej mamy 140 tysięcy lekarzy na 38 milionów mieszkańców, czyli nie wypadamy ze średniej europejskiej. Lekarz to taka osoba, co 6 lat się uczyła i potem jakiś czas robiła specjalizację (albo nie). Nie bardzo wiem, co w tym jest szczególnego, gdyż ja studiowałem w normalnym toku prawie 5 lat, potem za psie pieniądze odbywałem staż i tylko dzięki swemu uporowi zostałem samodzielny w swej działalności inżynierskiej. Czy opanowałbym wiedzę z Bochenka? Zapewne tak, bo już w liceum nauczyłem się na pamięć "Pieśni Wajdeloty" a łacina, będąca przedmiotem nadobowiązkowym, była moim ulubionym przedmiotem. Co ciekawe, żaden z późniejszych studentów medycyny ani prawa nie uczęszczał na te zajęcia. faktycznie byli to "genetyczni" lekarze i prawnicy i stąd ma wątpliwość co do ich "misji i służby drugiemu człowiekowi". Raczej są to grupy motywowane jedynie finansowo, ale o tym w konkluzjach.

   Ogólnie wykonano niecałe 6 milionów na covid-19, czyli w przybliżeniu 15,5% populacji zostało przebadanych. Jednak w tej liczbie jest 100% lekarzy (niektórzy wielokrotnie). Wśród lekarzy wykryto 12981 przypadków i zmarło 37 lekarzy... Oznacza to, że 1 przypadek śmiertelny wśród lekarzy wypada na 351 zachorowań, czyli 0,28% śmiertelności. Tymczasem w ogólnej populacji wykryto 819262 zachorowania i 12741 zgonów. W tym przypadku mamy do czynienia ze śmiertelnością 1 na 64,3 zachorowania co daje ponad 5 krotnie wyższą częstość zgonów niż wśród lekarzy... 

   Jest to dość znamienne, że śmiertelność wśród lekarzy jest 5 razy niższa niż wśród innych zakażonych a i tak brakuje nam danych, ilu lekarzy uległo zarażeniu w związku z wykonywaną pracą, a ilu na symbolicznych "imieninach cioci" lub nocnych zabawach w dyżurce. Nie ma też danych o wszelkich babciach i dziadkach, co na wsi dostali gorączki i zmarli zanim ktokolwiek powiadomił lekarza. Zmarli zw starości a covid to, panie, miastowy wynalazek.

   Jest jeszcze jedna dziwna zależność - wśród lekarzy 1 zgon występuje na 3783 osoby tego zawodu mimo 1 przypadku na 2982 osoby z całości populacji, gdzie nawet nie co szósta osoba została przebadana i istnieje "ciemna liczba".

   Zastanawia tez to, że wszystkie prywatne praktyki lekarskie są otwarte i tylko ceny wizyt poszły znacząco w górę. Miłego zastanowienia nad losem kasjerki w Biedronce, która obsługuje do 1000 klientów dziennie bez premii covidowej.

Wykop Skomentuj57
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo