Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
3 obserwujących
146 notek
30k odsłon
  116   0

Dom Marii Curie? 2

   Jako osoba, która lubi drążyć zagadnienia lub, jak kto woli, jest "upierdliwa", poświęciłem się głębszemu poznaniu tematu. Oto, co ustaliłem a może to być interesujące.

   Pierwsza informacja to ta, że dom ten nigdy nie był własnością państwa Curie (!) a jedynie był w ciągu dwóch lat wynajmowany na wakacje (śmiech na sali i aplauz na stojąco)... Ale aby uczcić pobyt pana Pierre Curie w tym Pipidówku ulicę nazwano jego imieniem. Zresztą, kto był w prowincjonalnej Francji ten wie, że każde wiocho-miasteczko ma tam pomnik (najczęściej bohaterów I Wojny Światowej) albo coś dla uczczenia czyjegoś przejazdu przez ichnią miejscowość. Uliczka to nędzna, położona tuż przy torach kolejowych.

   Polecam obejrzenie na Googlach jak wyglądała owa posiadłość jeszcze niedawno - na potrzeby sprzedaży wycięto zarośla, które całkowicie opanowały ten teren, pomurowano na nowo słupki i zamontowano na nich lampki (prawdopodobnie nie są podłączone do prądu) i założono bramo-furtkę.

   Dokładny ogląd zdjęć domu prowadzi do jednego wniosku - jest to kompletna ruina, która wymaga kapitalnego remontu od izolacji poziomej, systemy odwodnienia, wymianę dachów wraz z więźbą (widać zapadanie połaci dachowych) poprzez wszystkie instalacje, tynki i na stolarce kończąc. Także dane dotyczące rozkładu powierzchni (120 m kw. na dwóch poziomach) powinny wybić z głowy pomysł jakiegokolwiek obiektu muzealnego (wąskie, kręte schody). Nie ma w tym domu nic, co byłoby związane z państwem Curie, którzy mieli prawdopodobnie wiele miejsc, gdzie spędzali wakacje.

   Jeśli kupiłaby ten budynek Polska, to możemy na to liczyć, że nie byłoby lekko i tanio uzyskać od Francuzów odpowiednie zezwolenia i ostatecznie byłby to pomnik Pierre Curie, nie Marii...

   Z dostępnych informacji wynika, co wygadał sam szef biura pośredniczącego w sprzedaży, że do czasu "akcji polskiej" nie było zainteresowania tą ofertą. Ludzie opanujcie się! Tu nie chodzi o jeden czy dwa miliony euro (kto bogatemu zabroni) ale o stałe wydatki, które będą już zawsze a efekt będzie żaden. Mój Dziadek mawiał, że nie jest wart złotówki, kto nie szanuje grosza. 

   Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto ten poroniony pomysł oceni na trzeźwo i wybije panu Premierowi z głowy.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale