Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
3 obserwujących
182 notki
36k odsłon
  145   0

Głupota klubowego kibicowania.

    Jako młody "szczun" zdarzało mi się czasem chodzić na mecze Lecha. Były to czasy, gdy nad spokojem na trybunach czuwało MO a na zewnątrz stały suki ZOMO. Ale było ich niewielu i właściwie niepotrzebni, bo kibicowanie odbywało się spokojnie, choć głośno. Ale nie w tym rzecz...

    W tamtych czasach po boisku biegali "nasi" - takie same "szczuny" jak my tylko bardziej utalentowani i pracowici na treningach. Każdy z młodych chłopaków mógł się z nimi utożsamiać bo byli to często znajomi, którzy mieszkali i dorastali na tych samych podwórkach, podobnie chodzili na Zandkę pokopać piłkę, kończyli (lub nie) te same szkoły.

   Dzisiaj pójście ma mecz "poznańskiego klubu" zakrawa na kpinę z siebie samego - trudno znaleźć wśród piłkarzy kogoś związanego z Poznaniem a jedynie z pracodawcą reprezentującym firmę Klub Sportowy Lech S.A. A na boisku mamy pełen zestaw kolorystyczny - od nordyka do BLM... Kpina z Poznania.

    Piszę o Lechu ale tak samo jest w innych klubach - im wyższa liga, tym mniej autentyczności. Czy nie należałoby wprowadzić przepisów, które nakazywałyby udział na boisku nie mniej niż 6 graczy zamieszkałych w danym mieście co najmniej 10 lat? Byłby to także mechanizm zmuszający kluby do bardziej intensywnej pracy z dziećmi i młodzieżą, co ogólnie wpłynęłoby na polski sport. Taka zasada powinna obowiązywać we wszystkich grach zespołowych. 

   Czy nasi działacze sportowi nie powinni się nad tym poważnie zastanowić?

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport