Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
4 obserwujących
212 notek
40k odsłon
  192   3

IV Rzesza albo Unia Europejska Narodu Niemieckiego, c.d.

    Jak zakończyła swój żywot III Rzesza Niemiecka jest faktem dość znanym, jednak jej koniec nie oznaczał zmiany sposobu postrzegania przez Niemców siebie i swojej roli w Europie. Mimo prowadzonej "denazyfikacji", której poddawani buli częściej szeregowi członkowie NSDAP niż wyżsi funkcjonariusze czy oficerowie służb specjalnych i SS. Myśl o dominacji Niemców nad innymi narodami zapoczątkowana w czasach Cesarstwa stanowiącego I Rzeszę przetrwała pieczołowicie niesiona dokonaniami Bismarcka, Rathenau'a (Słowianie dla tego niemieckiego Żyda byli "czarniawi") i jego następców - Ribbentropa i Hitlera poza granice ich życia... Nadal w wielu dziedzinach życia państwowego i społecznego kluczowe stanowiska zajmowali urzędnicy dawnego systemu. Ciekawym polecam odszukanie w źródłach, ilu sędziów z lat 1933-45, którzy na podstawie "niemieckich demokratycznie ustanowionych praw" skazywali obywateli swojego i obcych państw na śmierć, obozy koncentracyjne... ilu zostało wydalonych z zawodu, ilu zostało skazanych za swe zbrodnie sądowe i proszę tego nie mylić z "procesem prawników" w Norymberdze, to był proces urzędników, nie sędziów. Nawet w tym przypadku wyroki zasądzone i wykonane budzą raczej niesmak zamiast poczucia sprawiedliwości.

    Przekonanie o nadzwyczajności narodu niemieckiego (przypomina to "kastę nadzwyczajnych ludzi") zawarte w słowach "dziś należą do nas Niemcy, jutro cały świat" musiało na pewien czas zejść poza publiczna deklarację choćby ze względu na okupację kraju przez aliantów z przeciwstawnych obozów. I tak trwało dopóki cząstkowe wspólnoty gospodarcze państw Europy Zachodniej nie doszły w swej integracji do poziomu EWG przekształcanego powoli z dziedziny ekonomicznej w kierunku politycznym. W kierunku Unii Europejskiej.

   Przed laty obserwowałem skutki wejścia Hiszpanii do EWG - kraj ten, o niskim poziomie dochodów liczonym w USD, był krajem o niskim bezrobociu i społeczeństwie żyjącym na poziomie godnym "synów Słońca" (nie Peru). Mówili, że pracują po to żeby żyć, inaczej niż Niemcy, którzy żyją aby pracować. Jest to prosta zależność, której wydają się liberalni ekonomiści nie zauważać - ile pieniędzy dożycia potrzeba, zależy od miejsca, gdzie się żyje. Zresztą, jeszcze w połowie lat '80 w Polsce rodzina mogła przeżyć miesiąc za 100 DM, co w Berlinie Zachodnim z ledwością starczało na przejazdy dla jednej osoby. Ale wracając do Hiszpanii - wchodząc do EWG miała wysokie rezerwy walutowe i w złocie, jednak w krótkim czasie wszystko to stopniało do zera, pojawił się deficyt, wiele zakładów wykupiono i zamknięto, wprowadzając produkty niemieckie i francuskie o wyższej cenie, pojawiło się ogromne bezrobocie i przestępczość - schemat znany też z naszej rzeczywistości. Zadłużenie wzrosło do tego stopnia, że zakulisowo Niemcy proponowały odkupienie Balearów (kilka lat temu podobne zakuluarowe propozycje składano Grecji).

   Zanim przejdę do sedna, należy wyjaśnić jedno - idea Rzeszy Niemieckiej nie zakłada masowych mordów lub eksterminacji narodów, choć historia wykazała w XX wieku dwukrotnie, że Niemcy nie potrafią okiełznać tej idei w pierwotnej swej postaci dominacji lub rzeczywiście mają w sobie gen zbrodni (Juliusz Cezar już to zauważył) prowadzący nieuchronnie do ludobójstwa.

    C.d.n.

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale