Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
4 obserwujących
225 notek
41k odsłon
  43   1

Czyja jest ta wojna?.. 3

   Nadal nie mogę przejść do precyzowania odpowiedzi, gdyż potrzebne są dalsze prolegomena - bez zrozumienia wcześniejszych zjawisk, każde tłumaczenie będzie fałszywe. W poprzedniej części zakończyłem na absurdalnej sytuacji, gdzie w momencie rozpadu ZSRR powstają państwa określone wcześniejszymi granicami republik i na tej podstawie (podziału terytorialnego) formułuje się polityczną tezę, że miejsce zamieszkania determinuje narodowość... Przeczenie słowom Putina, że terytoria obecnych państw zostały pierwotnie ukształtowane ołówkiem Lenina i poprawione przez machanie nad mapą cybuchem fajki Stalina w Jałcie i, w przypadku Ukrainy, zakończone przez Chruszczowa działaniami sprzecznymi z ówczesnym prawem Sow-Sojuza, tylko dlatego, że mówi to on - jest nie tylko głupotą ale także kłamstwem. Tak było i taka jest historia państw, których nigdy przedtem nie było.

   Sam rozpad ZSRR praktycznie niczego nie zmienił w funkcjonowaniu społeczeństw, gdyż nowe paszporty były traktowane jak dowody osobiste zróżnicowane miejscem zamieszkania. Jedynym pierwotnym skutkiem było zdjęcie z dawnej RFSRR obowiązku utrzymywania słabszych Republik, co umożliwiało szybsze wyjście z kryzysu gospodarczego, ale przy pozostawieniu dawnych powiazań kooperacyjnych nie dawało im zbytniej swobody. Ten mechanizm bezsprzecznie zadziałał i FR pozostająca nadal największym państwem (terytorialnie) świata, przy minimalnym wysiłku pozyskała technologie, które umożliwiły jej szybki rozwój w kierunku państwa surowcowego. Można powiedzieć, że to prymitywna gospodarka ale tal samo wygląda gospodarka Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu czy Emiratów Arabskich. Jednak, co jest istotne, FR z odpowiedniego inwestowania zysków z eksportu surowców (głównie energetycznych i metalurgicznych) podniosła rolnictwo do poziomu, który z importera żywności uczynił znaczącego eksportera. FR nie da się obecnie zagłodzić, jak pewna niemiecka polityk planowała to uczynić z Polską.

    Takie działania doprowadziły do sytuacji, że w przypadku państw WNP stała się FR dla wielu obywateli innych republik ziemia obiecaną. Nikt nie wspomina o totalnej nędzy na Ukrainie i zdaje się nie pamiętać, że dla jej mieszkańców praca w FR była czymś więcej niż dla nas "sachsy" za czasów PRL - była możliwością przeżycia. W 2013 roku ponad 3 miliony obywateli Ukrainy pracowało legalnie w FR... i większość nawet po aneksji Krymu i secesji obwodów Ługańskiego i Donieckiego z tej pracy nie zrezygnowała. Ukraina była w pierwszej fazie, tak jak pozostałe państwa powstałe z ZSRR, krajem, w którym 100% mówi po rosyjsku i około 3% zna "ukraiński język ojczysty". Dla poprawy statystyk wszystkich posługujących się różnymi językami ruskimi (dawniej nazywanymi noworosyjskimi) zaliczano do "odmian języka ukraińskiego". Jak języki występujące naturalnie mogą być odmianami języka stworzonego sztucznie? Nawet Prezydenci Ukrainy musieli się dopiero uczyć swego języka państwowego a wprowadzony przymus nauki tego języka spowodował podobne reakcje, jakie mieliśmy, gdy nas zmuszano (w całym bloku KDL) do nauki języka rosyjskiego. Dlatego wielu obywateli Ukrainy, mimo paszportów i obywatelstwa nadal czuje się "russkim cziełowiekom", dla których ojczyzną jest Rosja i połączenie z Rosją uważa za konieczność i obowiązek patriotyczny.

   W ten sposób możemy przyjąć pierwszą konkluzję i nie jest to odpowiedź pozytywna "czyja jest ta wojna" ale negatywna, eliminująca - nie jest to z pewnością wojna miedzy dwoma narodami, tak, jak nie była nią Wojna Secesyjna.

C.d.n...

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale