Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
5 obserwujących
234 notki
42k odsłony
  115   1

Gdzie te "kacapy"?

    Wielu nadzwyczaj światłych wędrowców S24 uparło się na dzielenie osób uczestniczących w wojnie na Ukrainie na mężnych, obdarzonych wszelkimi cechami Rolanda, Rodriga i Zawiszy Czarnego żołnierzy i najemników po stronie ukraińskiej oraz bezwzględnych i zwyrodniałych morderców, gwałcicieli i rabusiów po stronie FR. Tych drugich z upodobaniem nazywa się "kacapami". Zwolenników prawdziwej narracji określa się mianem "ruskich onuc", co wskazywałoby na ich związek z Rusią, którą obecnie obejmuje państwo znane obecnie pn. Ukraina, tożsame terytorialnie z USRR w granicach określonych przez W.I. Lenina ze zmianą z 1954 roku, którą zniwelowało referendum z 2014 roku. Można też, jak to w stosunku do mnie jedna z nadzwyczaj biegłych osób stosuje, używać sformułowania "kacapek", pieszczotliwie, wręcz przymilnie. Problem polega chyba jednak na tym, że osoby te nigdy nie były na dawnych Kresach, nie poznały ani Rosjan ani innych narodowości, a właściwie osób pochodzących z innych rejonów dawnego ZSRR a wiadomości ich są typowo prasowe i ukształtowane przez jedyne uczucie, które jest im łatwo zaszczepić - przez nienawiść, co doskonale wykorzystuje ukraińska propaganda. Temat nienawiści, którą tzw. MWzDM i ich guru, wypełniają pustkę emocjonalną powinien być poddany szczegółowej analizie specjalistów w dziedzinie psychologii tłumów - od dorzynania watahy, przez sikanie do zniczy i 8 gwiazdek aż po dzisiejszą nienawiść do wszystkiego co rosyjskie, nie ruskie.

   Wracając do głównego zagadnienia. Przed upadkiem ZSRR kacapami nazywano wszystkich obywateli tego "ogromnego państwa" - dla tych , co niezbyt biegli dodam, że to aluzja do "Świętej wojny" - nie uznającego narodowości i ich autonomii inaczej niż przejaw lokalnego folkloru (abstrahuję od kilku pierwszych lat porewolucyjnych) a ukierunkowanego na stworzenie homogenicznego społeczeństwa "grażdan Sowietskogo Sojuza". Operacja ta była dość udana i w moich kontaktach z obywatelami ZSRR częśto spotykałem się ze zdziwieniem ze strony pytanego, gdy usiłowałem dojść narodowości. Nawet osoby o czysto mongolskich rysach nie bardzo wiedziały jaki mam problem. Wyłączyć można z tego kręgu nielicznych potomków starych narodów stosunkowo późno włączonych do Cesarstwa Rosyjskiego - Gruzinów, Ormian, Bałtów i po części Białorusinów oraz Polaków, żydów, Niemców i Węgrów. W tym kręgu, do rozpadu ZSRR nigdy nie spotkałem Ukraińca, choć w Polsce zdarzały się takie przypadki

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale