Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
2 obserwujących
20 notek
4050 odsłon
90 odsłon

Demokracja i praworządność. IV

Wykop Skomentuj6

  Aby wypełnić obietnicę przekazania moich spostrzeżeń na temat przyczyn powstania tego potworka intelektualnego, który nosi nazwę Konstytucji, będę musiał tych, co czytać zechcą zabrać w podróż do czasów początku PRL-u. Jeśli ktoś sądzi, iż prezydent Bierut i generalissimus Stalin odeszli i nie ma sensu się nimi zajmować, to jest w głębokim błędzie i postaram się go wyciągnąć z tego przekonania.

   W roku 1952 uchwalono Konstytucję PRL - osobiście pisał Bierut a Stalin nanosił poprawki - trwającą z niewielkimi zmianami do...? No właśnie, do kiedy? Do czasu "uchwalenia" obecnej Konstytucja, Konstytucja! Do 1997 roku.

   Ale była "Mała Konstytucja" z 1992 roku. Nie! Była wyłącznie ustawa regulująca stosunki między Rządem, Prezydentem i Parlamentem i z tego czasu pochodzi pojęcie "falandyzacji prawa" oznaczające maksymalne naciągnięcie prerogatyw Prezydenta i uszczuplenie samodzielności pozostałych organów. Tak Wałęsa rósł w siłę i mógł, przy pomocy innych zainteresowanych najpierw obalić rząd Olszewskiego (za podanie prawdy o Bolku na polecenie Sejmu), potem Suchockiej i doprowadzić do rozwiązania Parlamentu...

   Każdemu polecam przeczytanie kilku rozdziałów Konstytucji 1952 i porównanie z obecną Konstytucja, Konstytucja! Nie zależy mi na wdrażaniu jej zapisów, lecz na porównaniu stylu, słownictwa itd. Konstytucja 1952 napisana jest tak, jak powinno być pisane prawo według Swifta - żaden przepis nie ma więcej słów niż alfabet liter i jest zrozumiały dla przekupki na rynku. Prawo ma być pisane dla ludzi! Konstytucja, Konstytucja! zawiera trzy razy więcej artykułów, prawie każdy jest rozdęty do granic wytrzymałości papieru i zawiera wiele "if" i "then". W słowach rozmywa sens.

    Dla tych, którzy nie będą jednak mieli ochoty zajrzeć do Konstytucji 1952, przytoczę kilka artykułów istotnych w dalszych rozważaniach:

Art.49   Rozpoznawanie i rozstrzyganie spraw w sądach odbywa się z udziałem ławników ludowych, z wyjątkiem przypadków                           określonych w ustawie.                                                                                                                                                                             Art.50   1.Sędziowie i ławnicy ludowi są wybierani.                                                                                                                                                         2.Tryb wyboru oraz kadencję sędziów i ławników sądów wojewódzkich i powiatowych określa ustawa.                                                   3.Tryb powoływania sędziów sądów szczególnych określa ustawa.                                                                                                  Art.51   1.Sąd Najwyższy jest naczelnym organem sądowym i sprawuje nadzór nad działalnością wszystkich innych sądów.                             2.Tryb wykonywania nadzoru przez Sąd Najwyższy określa ustawa.                                                                                                               3.Sąd Najwyższy wybiera Rada Państwa na okres pięciu lat.                                                                                                              Art.52   Sędziowie są niezawiśli i podlegają jedynie ustawom.

   To jest czysty Monteskiusz/Cyceron - przepisy najbardziej demokratyczne z możliwych. 

   Wracamy do roku 1993 - do władzy ponownie (o durny narodzie!) przychodzi PZPR z ZSL, co prawda teraz nazywają się inaczej ale minęły dopiero dwa lata od oddania władzy. Między rokiem 1991 a 1993 siły "demokratyczne", "postsolidarnościowe", czy jak tam je nazwać, zajęte były głównie zwalczaniem się i udowadnianiem, kto ma większe zasługi i mocniejszy mandat do wprowadzania zmian i tak nie wprowadzonych. Gdy rząd Olszewskiego chciał zacząć robić porządek, zaczynając od remanentu, wszyscy zgodnie podłożyli mu nogę (każdy swoją, oprócz Wałęsy - on podstawiał cudze). 

   Sytuacja zaczyna wyglądać niepokojąco - władzę sprawują ci sami ludzie, którzy organizowali stan wojenny, morderstwa księży i opozycjonistów, rozkradli majątek w ramach akcji "komuno bogać się" trwającej od czasu "zakończenia" stanu wojennego a w sądach zasiadają równie spaskudzeni sędziowie, których nikt nie rozliczył z wiernopoddańczych zachowań wobec minionej a teraz obecnej władzy. Niewielu jest takich, którzy zachowali, czasem przez przypadek, czyste ręce i sumienia. Obie te siły mogły sobie nawzajem zapewnić nietykalność. Konieczne jest tylko stworzenie nienaruszalnego, przynajmniej na okres jednego pokolenia, prawa. Takim prawem jest ustawa zasadnicza.

   Tymczasem jednak sytuacja nie sprzyja - prezydentem jest Wałęsa, obrosły w piórka po zlikwidowaniu dwóch rządów i spacyfikowaniu zagrożeń spowodowanych "listą Macierewicza", wszak rozwiązał nawet Sejm, który nakazał takie działanie. Nie jest realne, aby zaakceptował jakikolwiek dokument umniejszający jego władzę.

   Sytuacja się zmienia, gdy na fotel prezydenta trafia w 1995 roku znany aparatczyk, magister stosunków międzynarodowych między calvadosem a whiskey, Aleksander Kwaśniewski. Teraz prace ruszają z kopyta, czas nagli. 

   I tu polecam analizę Konstytucja, Konstytucja! ile razy w tym niechlujstwie powtarza się dziedziczenie, które ma zapewnić nienaruszalność tego, co już się tak czy owak posiadło. Naiwny może sądzić, że to chodzi o niego, o jego dzieci, które odziedziczą 20 letniego Passata... Ten co to pisał, nie zawracał sobie głowy innymi.

   Ale jest coś znacznie ważniejszego - zapewnienie sobie i wszystkim współtowarzyszom spokoju, pełnego immunitetu. Dając, nigdzie na świecie niespotykany immunitet dożywotni sędziom, zapewniono immunitet wszystkim zbrodniarzom bolszewickim. Dlatego w różnych KOD-ach ObrRyPach itd. mamy tylu byłych funkcjonariuszy. A sędziowie wiedzą, że nie tylko Kiszczak miał teczki... wielu ma je nadal.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka