Sowi Jar
Sam nie dam sobie "bana".
2 obserwujących
22 notki
4737 odsłon
328 odsłon

Byłem chłopem folwarcznym.

Wykop Skomentuj23

   Niewielu zdaje sobie sprawę, iż PRL był państwem urządzonym na wzór Królestwa Polskiego powstałego po Kongresie Wiedeńskim. Mieliśmy Konstytucję nadaną przez Moskala, a cała organizacja państwa była podporządkowana interesom hegemona, którego emanacją była na terenach polskich PZPR.

   Młodzi, którzy nie pamiętają tych czasów, zdziwiliby się zapewne gdyby musieli podporządkować się tamtym, pochodzącym z rosyjskiej, nie polskiej, tradycji feudalnej. Nasze obecne postrzeganie jest spaczone tym, iż najbliższy nam czas spędziliśmy (w sensie narodu) pod obcymi prawami i zapomnieliśmy o własnych, które zniknęły wraz z niepodległością.

   Każdy, kto nie należał do skolaborowanych z sowieckim zaborcą tzw. elit, podlegał prawom pańszczyźnianym - pobudowano dla nas czworaki z wielkiej płyty i każdy wciśnięty w te klitki odczuwać miał wdzięczność do pana, który "dał" nam lokum. Przywiązano nas do tego miejsca meldunkiem i kontrolowano każde poruszenie. Jeśli nawet na polecenie pana wyjeżdżaliśmy na 1 dzień w inne miejsce, musieliśmy się rejestrować, by pan wiedział, gdzie jesteśmy i czy posłusznie wykonujemy jego polecenia.

   Jako chłop pańszczyźniany musiałem wykonywać pracę, nie tę, którą chciałem - tę, którą pan mi nakazał. Jeśli nie chciałbym pracować, trafiłbym do więzienia. Usłużni sędziowie, których pan powoływał i mógł w każdej chwili odwołać, czekali z gotowymi wyrokami na słowo pana, co miał orzec o nazwisku, które do wyroku ma być wpisane. Pan orzekał także kto i ile ma otrzymać za swą pracę. Można rzec, że stosowano w stosunku do większości biblijną zasadę i każdy, bez względu na wkład pracy otrzymywał po denarze... Była to tzw. urawniłowka finansowa.

   Pan rozdzielał wszelkie dobra, decydował co i komu dać należy. Pochlebcom dawał więcej i nie patrzył na to, ile rzeczywistej korzyści z nich ma. Pan bał się jednostek, które myślały samodzielnie lub wybijały się ponad pozostałych chłopów. Tych albo zamykał w więzieniach, choć dla młodszych popularne było "posyłanie w sołdaty" a w skrajnych przypadkach pozostawało "rozwiązanie ostateczne" przez, najczęściej, "nieszczęśliwy wypadek, którego sprawcy nie wykryto" lub wyrzucenie z folwarku.

   To pan decydował ile otrzymamy do jedzenia, co to będzie, czy chłopi w swych czworakach będą mieli wodę, prąd, gaz, ogrzewanie... Nic nie zależało od nas, chłopów folwarcznych. Ale każdy pragnął wolności i równości, nie sowieckiej urawniłowki i z tego pragnienia zrodził się bunt. Pogrobowcom panów z sowieckiego nadania, także tym mentalnym, nie podoba się emancypacja chłopów folwarcznych. To my jesteśmy wolni - wy potraficie tylko zmienić jednego pana na innego. Jesteście niewolnikami i chcielibyście byśmy byli pańszczyźnianym bydłem dla unijnych hegemonów. Ale to my pamiętamy, że tylko "równi z równymi i wolni z wolnymi" mogą budować coś wspólnego...

   A propos, panie Stuhr, jeśli nie był Pan jednym z nas, chłopów folwarcznych, to kim Pan w tym czasie był? 


Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo