Powściągliwy Dynamitard
Any writard who writes dynamitard shall find in me a never-resting fightard
16 obserwujących
65 notek
101k odsłon
  2934   11

Prawicowy rozporek przyciął rosyjski interes

Ognisty romans zimnokrwistych prawników z Ordo Iuris uświadomił nam, że należy wierzyć w plotki zdementowane przez wyroki sądów: prawica w Polsce jest wtórna i neokolonialna tak samo jak lewica.

Polska scena polityczna jako kult cargo

Nieraz drwiłem sobie z radykalnej lewicy w Polsce, której zdolności kognitywne nie są w stanie połączyć najprostszych faktów i zauważyć choćby, że organizowanie w Polsce protestów przeciwko przemocy policji wobec klas niższych (czyli w USA Afroamerykanów, BLMy) w dokładnie tym samym czasie kiedy śledztwo w sprawie zabicia przez policjantów Igora Stachowiaka na komendzie i powiązanie tych dwóch spraw (bo Stachowiak był związany z kibicami) świadczy o kompletnym oderwaniu od polskich realiów. O ślepej, masochistycznej i bezwarunkowej miłości liberałów do Niemiec i Brukseli szkoda pisać. Niestety ta sama choroba zapatrzenia się we wzorce zza (głównie wschodniej) granicy toczy naszą prawicową, konserwatywną i narodową scenę polityczną.

Wtórność konserwatywnej kontrrewolucji w Polsce widać też,, gdy spojrzymy na inną międzynarodową organizację katolicką, która jest bohaterem lewicowych koszmarów i teorii spiskowych: Opus Dei. I nie chodzi tu tylko o to, że (swoich) najlepiej rokujących członków wysyła na kursy MBA do hiszpańskiej (bardzo dobrej) uczelni IESE (czy teraz dzieci bogatych konserwatystów pójdą na Collegium Intermarium?) ale, że tak naprawdę odpuszcza swój katolicki i polski duch w imię efektywności. Bo czymże innym jest promowanie wśród młodych kandydatów do Opus Dei wartości rodzinnych, męskości i kobiecości za pomocą książek małżeństwa neokalwinistów (Congregational Church) Johna i Stasi Eldredge (“Urzekająca” “Dzikie serce”)? To jest de facto kulturowa kolonizacja i protestantyzacja pod płaszczykiem elitarności katolickiej. Nasi rodzimi święci pańscy odchodzą w zapomnienie, ale będziemy się zaczytywać w Petersonie i traktować go jak wyrocznię.

Szantaż moralny wobec konserwatystów

Na dziś Ordo Iuris może sobie pogratulować dwóch sukcesów: Wspomnianego już skandalu obyczajowego, pozwalającego mediom liberalnym bez konsekwencji rysować obraz konserwatysty jako kogoś kto o niczym innym nie marzy jak o pozamałżeńskich romansach z zamężnymi i żonatymi współpracownikami. Oraz wzmocnienia radykalnej lewicy po zaostrzeniu zakazu aborcji i towarzyszącemu temu przyśpieszaniu sekularyzacji. Wiem, że to jest trudne do uwierzenia, ale za Kaczyńskiego dużo więcej ludzi odeszło z Kościoła niż za Tuska.

Dlaczego nie możemy ufać radykałom, takim jak Ordo Iuris czy minister Czarnek? Bo biorą nas na zakładników. Zakaz aborcji czy podporządkowanie szkolnictwa kuratorom nie służy ograniczeniu liczby nienarodzonych dzieci którym nie jest dane żyć, ani promocji konserwatywnych treści w szkole. Służy to, w pierwszym kroku, do przypodobania przed wyborami nieobeznanemu w codziennej polityce konserwatywnemu elektoratowi, a w drugim dozaszantażowania tradycjonalistów przy urnach: zrobiliśmy taki chaos, tak spolaryzowaliśmy społeczeństwo i daliśmy władzy (czyli sobie) takie narzędzia, że jak teraz stracimy władzę, to liberałowie zrobią wam tutaj prawdziwy Obóz Tolerancji.

A w takiej ostatecznej walce Dobra (Zbigniew Ziobro Samo Dobro) ze Złem nie czas się zastanawiać kto za swój ideologiczny radykalizm dostał posadę w radzie nadzorczej spółki skarbu państwa (pozdrawiam Kaję Godek) i ile mieszkań pod wynajem kupili sobie obrońcy wartości rodziny po rozwodzie (pozdrawiam Jacka Kurskiego). 

Sojusz tronu z ołtarzem oraz towarzyszące mu skandale finansowe i obyczajowe wypychają liberalnych, letnich katolików z Kościoła. Jest to nic innego jak droga do zupełnej marginalizacji i popadania w katolickie sekciarstwo, typu sedewakantyzm czy lefebryzm w Polsce. No chyba, że jedynym planem jest zmiana Kościoła w spółkę deweloperską i zarządcę kościelnych nieruchomości dla celów świeckich (pozdrawiam abp. Nycza). 

Po owocach ich poznacie

Skoro (prawicowy) radykalizm zapatrzony w rządy silnej ręki nie tylko osłabia Polskę, ale także osłabia katolicyzm, to chyba jest z nim coś nie tak. Ja sam nie stronię od rewolucyjnych tradycjonalistów, ale zawsze po podaniu im ręki przeliczam potem palce. Tak na wszelki wypadek.

W końcu, podziękowania należą się parze zimnokrwistych prawników, którzy wdając się w ognisty romans sprawili, że przeciwskuteczność Ordo Iuris udało się zdemaskować tak naocznie, że nie trzeba sięgać po wycieki z WikiLeaks czy grzebać w sprawozdaniach finansowych. Szkoda tylko tych pobożnych dziewczyn ze zwykłych, katolickich domów, które uwierzyły, że to wszystko co robiło Ordo Iuris było na serio.


Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo