Blog
Bóg - Honor - Ojczyzna
dziennikarzobywatelski
dziennikarzobywatelski Dziennikarstwo Obywatelskie
3 obserwujących 415 notek 712342 odsłony
dziennikarzobywatelski, 3 kwietnia 2017 r.

Czy film " Smoleńsk" jest prawdziwym obrazem nawiększej narodowej tragedii

Kadr z filmu " Smoleńsk"/ materiały prasowe
Kadr z filmu " Smoleńsk"/ materiały prasowe

Media informują, że najgorszym filmem roku okazał się film pt „ Smoleńsk”.


Obraz reżysera Antoniego Krauzego zdobył najważniejszą statuetkę, czyli Wielkiego Węża "za powrót do kina socrealistycznego w jego najczystszej postaci (tylko z odwróconymi biegunami)".


"Smoleńsk" cieszy się według krytyków filmowych również tytułem "Żenującego filmu na ważny temat".


Krytycy nie szczędzili uwag na temat samej fabuły jak i gry aktorów. Film, który wzbudzał przed jego wyświetleniem tyle emocji został źle przyjęty przez widzów i krytyków ale czy na pewno ?


Reżyser chciał w swoim przekazie ukazać inną wersję niż politycznie – oficjalną wspólnie z Rosją - i poprawną politycznie za czasów rządów PO i PSL,  przyczyn najtragiczniejszej katastrofy lotniczej w dziejach Rzeczypospolitej.


Jak zatem według reżysera filmu " Smoleńsk" zginęli dwaj Prezydenci RP, kwiat dowództwa Wojska Polskiego, wybitni politycy każdej ze scen politycznych zastanawia się wielu polityków ale i zwykłych obywateli RP od 2010 roku. Emocje co do przyczyn tej tragedii narodowej do chwili obecnej sięgają wręcz zenitu.


Przypomnijmy sobie fragmentarycznie fabułę tego filmu i podane przyczyny tej tragedii.


Dwadzieścia po ósmej Lech Kaczyński zadzwonił z pokładu samolotu po raz ostatni – do brata, by powiedzieć, że u niego wszystko w porządku i porozmawiać o zdrowiu mamy.


83-letnia Jadwiga Kaczyńska była bowiem bardzo poważnie chora – cierpiała na niewydolność płuc i serca, od miesiąca leżała w Wojskowym Instytucie Medycznym przy ulicy Szaserów w Warszawie. Szczęśliwie przeżyła kryzys, a pokonanie przez jej organizm sepsy graniczyło z cudem. Paradoksalnie, choroba mamy ocaliła życie Jarosławowi Kaczyńskiemu. Był na liście osób lecących do Smoleńska, ale został w Warszawie, by czuwać przy łóżku pani Jadwigi.

Kilkadziesiąt minut po tym telefonie doszło do niewyobrażalnego, do katastrofy, do „największej tragedii” – jak to ujęto w uchwale przyjętej przez specjalnie zwołane Zgromadzenie Posłów i Senatorów – w powojennych dziejach Polski, w której straciło życie tak wielu tak bardzo zasłużonych dla Ojczyzny Polaków. Lech Kaczyński nie wyobrażał sobie, by w 70. rocznicę skrytobójczego mordu mogło go zabraknąć na cmentarzu w podsmoleńskim lesie, zwłaszcza że na uroczystości zaprosiło go Stowarzyszenie Rodzin Katyńskich. Pismo w tej sprawie Kancelaria Prezydenta przesłała ambasadzie Federacji Rosyjskiej w Warszawie 27 stycznia 2010 roku. Jednakże 3 lutego rosyjska agencja ITAR-TASS ogłosiła, że premier Putin zaprosił Donalda Tuska na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej. Mimo że o prezydencie w tym zaproszeniu nie było mowy – widać więc było, że Moskwa próbuje pogłębić polityczny spór między polskimi ośrodkami władzy – rząd przyjął rosyjską propozycję.

Zaraz też pojawiły się głosy, że wobec tego wizyta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu jest zbędna. Znów trzeba więc było stoczyć swoistą – a w perspektywie późniejszych wydarzeń tragiczną – walkę o podmiotowość głowy państwa. Ale i tym razem nie była to sprawa prezydenckich ambicji. Dla każdego patriotycznie nastawionego, szanującego tradycję i kultywującego historyczną pamięć Polaka było oczywiste, że w dniu polskich obchodów rocznicy masowego mordu – odbywających się trzy dni po uroczystościach zorganizowanych przez stronę rosyjską – głowa państwa polskiego powinna być w Katyniu.

Kiedy do katyńskiej nekropolii dotarło oficjalne potwierdzenie o tragedii, zamiast rocznicowej mszy świętej odbyła się eucharystia w intencji ofiar katastrofy. Smutno powiewały biało-czerwone flagi. Rozpacz i łzy uczestników przeplatały się z żarliwą modlitwą. Z przodu, najbliżej polowego ołtarza, świeciły przejmującą pustką krzesła, na których mieli zasiąść członkowie prezydenckiej delegacji.

W miarę upływu czasu, w okolicach miejsca katastrofy Rosjanie spontanicznie zaczęli składać kwiaty i zapalać znicze. Jeszcze przed południem pierwsi warszawiacy pojawili się przez Pałacem Prezydenckim. Ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, według konstytucji druga osoba w państwie, nie czekając na oficjalne potwierdzenie śmierci Lecha Kaczyńskiego przejął obowiązki prezydenta. Ogłosił również tygodniową żałobę narodową. Jeszcze tego samego dnia do Rosji poleciały rodziny ofiar katastrofy. Jarosław Kaczyński, który z członkami rodziny i najbliższymi współpracownikami udał się wynajętym samolotem do Witebska, a następnie autobusem do Smoleńska, zidentyfikował pod wieczór ciało brata.

Tymczasem tłum przed Pałacem Prezydenckim gęstniał z godziny na godzinę. Jak Polska długa i szeroka odprawiano msze święte w intencji ofiar katastrofy. Niebywała, porażająca symbolika tej katastrofy – jej miejsce, czas i okoliczności – zawładnęła zbiorową wyobraźnią Polaków, wyzwoliła ukryte pokłady patriotyzmu, zjednoczyła ich we wspólnym przeżywaniu tragedii. Wieczorem Pałac Prezydencki oświetlało już morze zniczy. Tysiące ludzi przychodziło oddać hołd poległym w drodze do Katynia. Przez tłum ledwo można było się przecisnąć. Jak w ukropie uwijali się harcerze tworzący ochotniczą służbę porządkową. Warszawiacy, nieraz całymi rodzinami, stali przed pałacem do późna w nocy.

Do tego niesamowitego, podniosłego, pełnego bólu i poczucia wielkiej straty nastroju szybko dostosowały się mainstreamowe media. Tak oto na oczach zadziwionego świata, w ten sobotni wieczór, zaczynały się kolejne narodowe rekolekcje, swoisty pośmiertny triumf Lecha Kaczyńskiego.

I taki obraz chciał widzom przekazać reżyser, cóż szkoda,że polityczne rozgrywki i medialna lewacka nagonka doprowadziła do jego „odwrócenia” w umysłach widzów. A może reżyser miał rację pokazując przyczyny tej katastrofy. Czas pokaże.

 

Chwała i pamięć tym którzy zginęli za Polskę w Katastrofie Smoleńskiej.


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Dziennikarstwo obywatelskie jest moją pasją.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Do lasku ale 100 km od najbliższej miejscowości tylko puszcza im pozostaje
  • Przed Polską !
  • Komentarz jak od sowieckiego trolla.

Tematy w dziale