Bóg - Honor - Ojczyzna
Wnuk oficera II RP, bohatera narodowego żołnierza AK
22 obserwujących
1008 notek
2434k odsłony
4552 odsłony

Putin się przestraszył i grozi Polsce. Niebywałe

Putin/ materiały prasowe
Putin/ materiały prasowe
Wykop Skomentuj16

Media informują cytat :

"Rosjanie nie są zadowoleni ze spotkania prezydenta Andrzeja Dudy z amerykańskim przywódcą, Donaldem Trumpem. Władimir Dżabarow, deputowany rosyjskiego parlamentu tak skomentował plany USA dotyczące wysłania sił do Polski oraz rozmieszczenia w naszym kraju eskadry bezzałogowych statków powietrznych: „Polska może być celem uderzenia odwetowego w razie ataku na Rosję”. Z kolei inny deputowany, szef komisji obrony w Dumie Państwowej, Władimir Szamanow stwierdził natomiast, że Rosja ma do dyspozycji „szeroki arsenał” działań, które może podjąć w odpowiedzi na rozmieszczenie w Polsce eskadry statków powietrznych MQ-9. „Sytuacja zmierza w kierunku powtórzenia kryzysu karaibskiego. Jeśli wydaje im się, że takimi sposobami spróbują Rosję zastraszyć, to im się to nie uda”-przekonywał rosyjski polityk.

Zapewnił, że Moskwa podejmie „działania w odpowiedzi” i dysponuje „wystarczająco szerokim arsenałem środków, które może zastosować”. Polskę postanowił postraszyć również zasiadający w komisji obrony Rady Federacji Franc Klincewicz. „Ta decyzja jeszcze bardziej zaostrzy sytuację na kontynencie europejskim, nie zmieniając zarazem w żadnym stopniu stosunku sił. Jest oczywiste, że podejmiemy wszelkie niezbędne działania w odpowiedzi” – napisał na Facebooku. Wczoraj oficjalnie poinformowano, że Stany Zjednoczone planują zwiększyć swoją obecność wojskową w Polsce, wynoszącą ok. 4500 rotujących się członków personelu wojskowego, o ok. 1000 dodatkowych żołnierzy. W podpisanej w Waszyngtonie przez prezydentów obu państw deklaracji dotyczącej współpracy obronnej zapisano m.in. utworzenie w Polsce Wysuniętego Dowództwa Dywizyjnego USA oraz eskadry bezzałogowych statków powietrznych MQ-9 Sił Powietrznych USA.

Reakcję Federacji Rosyjskiej na spotkanie przywódców Polski i USA skomentował szef publicystyki TVP Info, Tadeusz Płużański. „Słychać już pohukiwania deputowanych do Dumy Rosyjskiej, że to jest nieodpowiedzialne. Putin dał do zrozumienia, że stosunki amerykańsko-rosyjskie są coraz gorsze. Rosyjscy deputowani straszą, że Polska może stać się poligonem doświadczalnym dla ich wojska” – powiedział w Telewizji Republika. „Niektórzy już szukają dziury w całym. To są brednie, to jest propaganda rosyjska. (…) Ameryka może mieć interes w tym, że kupujemy od nich sprzęt. Warto zdawać sobie sprawę z kontekstu.

Polska nie jest światowym graczem. USA jest mocarstwem. To że chcą oni z nami rozmawiać to jest wielka sprawa. To niezwykle ważna brama do bezpieczeństwa w Europie” – ocenił prezes Fundacji „Łączka”.

Rosja jest gotowa i chce używać siły, aby zmieniać granice Europy – powiedział w Brukseli szef NATO Jens Stoltenberg po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą.

A jakie są fakty - oto one :

 
Wyścig zbrojeń na europejskiej granicy Rosji i NATO zdecydowanie wygrywa ta pierwsza. Na wciąż jednak symboliczną obecność zachodnich żołnierzy i amerykańskie deklaracje zwiększenia sił Moskwa odpowiada  już od dawna budową potężnych uderzeniowych zgrupowań wojskowych w tym rakietowych i jądrowych.

Jak pamiętamy demonstracyjna absencja Władimira Putina na waszyngtońskim szczycie pokazywało, że mimo pewnego politycznego dialogu (częste  byłe spotkania i rozmowy Johna Kerry’ego z Siergiejem Ławrowem i Władimirem Putinem), na płaszczyźnie bezpieczeństwa tak napiętych relacji nie było od połowy lat 80. Z jednej strony szef Pentagonu Ashton Carter oraz generałowie Philip Breedlove i Ben Hodges wskazują na Rosję jako główne zagrożenie dla USA, z drugiej mamy ostre wypowiedzi moskiewskich polityków, a rosyjscy wojskowi od niedawna zaczęli znów oficjalnie używać zimnowojennego określenia „bardzo prawdopodobny przeciwnik” w odniesieniu do USA i ich sojuszników. Konfrontacja ta nie ogranicza się zresztą tylko do słów. Wzmacnianie wschodniej flanki NATO ma wybitnie defensywny charakter i ma przekonać Moskwę, że nie warto atakować któregokolwiek państwa Sojuszu. Sądząc po posunięciach Kremla, na razie nie przynosi to skutku.

Rozwiązania zimnowojenne na topie W 2018 r. minister obrony Siergiej Szojgu przedstawił kadrze dowódczej obraz „rozbudowy” potencjału militarnego NATO u granic Rosji, na co – jak podkreślił – należy odpowiedzieć asymetrycznie [jest ok, chodzi o to, że Rosja ma zwiększać siły szybciej i bardziej niż przeciwnicy] i wzmacniać własne siły w Zachodnim i Południowym Okręgu Wojskowym.


Podczas gdy NATO z wolna zwiększa swój potencjał na wschodniej flance, Rosja – w dużo szybszym tempie – formuje na tzw. zachodnim kierunku strategicznym nowe pancerne zgrupowania. Tylko w Zachodnim OW wojsko ma do końca roku dostać ponad 1100 sztuk nowego i zmodernizowanego sprzętu wojskowego. Biorąc pod uwagę formowane nowe jednostki, Rosja na zachodnim kierunku zwiększy liczbę czołgów do 850–900 oraz 1500 wozów bojowych. Większość będzie rozmieszczana na obszarze graniczącym z Ukrainą (obwody rostowski, woroneski, smoleński) w odległości 80–100 km od granicy.

Rozbudowę tego potencjału charakteryzują zmiany strukturalne, oznaczające odchodzenie od modernizacyjnych reform Anatolija Sierdiukowa (2009–2015) i powrót do rozwiązań zimnowojennych. Tak należy odbierać formowanie nowych dywizji: w Zachodnim OW powstaną dwie, w Południowym OW – jedna. W tych jednostkach pancernych i zmechanizowanych przywracana jest na miejsce dotychczasowej struktury batalionowej struktura pułkowa, która istniała w rosyjskich wojskach lądowych i została zlikwidowana w czasie, gdy ministrem obrony był Anatolij Sierdiukow.

 Czerpiąc z sowieckich tradycji W Zachodnim OW formowane są 1. Armia Pancerna i 20. Armia Połączonych Rodzajów Sił. Nazwy nie powinny mylić, w rzeczywistości mają to być duże jednostki, de facto wielkie dywizje armijne, składające się z sześciu pułków każda – jak za sowieckich czasów. Nowe dywizje mają mieć siedziby w Jelnej i Boguczarze. Wbrew pozorom, nazwy mają tu duże znaczenie. 1. Armia Pancerna była jedną z sześciu sformowanych w czasach sowieckich potężnych grup czołgowych, które szły na czele ofensywy przeciwko III Rzeszy. W czasach zimnej wojny stacjonowała w NRD. Została rozformowana w 1998 r. Trzon reaktywowanej jednostki stanowić mają dwie elitarne brygady: Tamańska Dywizja Zmechanizowana i Kantemirowska Dywizja Panceerna. 1. Armia Pancerna ma łącznie liczyć pół tysiąca czołgów, w tym T-72B3, T-80 oraz najnowsze, słynne T-14 Armata.

Z kolei trzon 20. Armii będą stanowiły dwie brygady zmotoryzowane z dowództwami w Smoleńsku i Woroneżu. Łącznie 20 tys. ludzi. Jak za czasów sowieckich, teraz każda dywizja pancerna (w tym wypadku 1. Armia Pancerna) będzie miała trzy pułki czołgów, pułk zmotoryzowany, pułk artylerii samobieżnej i pułk rakietowej obrony przeciwlotniczej. Każda zmotoryzowana dywizja (w tym wypadku 20. Armia) natomiast ma mieć trzy pułki zmotoryzowane, jeden pułk czołgów, pułk artylerii samobieżnej i pułk rakietowej obrony przeciwlotniczej. Dywizję mają wspierać pododdziały wywiadu, łączności, logistyki, walki elektronicznej, wojsk chemiczno-biologiczno-atomowych. To ma być trzon sił lądowych SZ FR. Te właśnie jednostki jako pierwsze dostaną nowe czołgi T-14 Armata i pojazdy bojowe Kurganiec. Podobna reforma jest realizowana w Południowym OW. Do końca 2016 r. w Rostowie nad Donem ma być nowa dywizja zmotoryzowana. Z 10 tys. ludzi i strukturą, jak w dywizjach Zachodniego OW.

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka