Kobieta Świadoma
Prawda ponad wszystko
10 obserwujących
190 notek
114k odsłon
  157   1

Kobiety "pracujące"


Prostytutki...kim są? To osoby świadczące usługi w dziedzinie seksu, polegające na odbywaniu stosunków płciowych za pieniądze lub inne korzyści. To forma patologii społecznej lub wykolejenia społecznego. Kobieta oddająca się prostytucji to prostytutka, a mężczyzna to męska prostytutka. Zatem, czy osoba taka sprzedając własne ciało jednemu partnerowi nią jest? Wielu twierdzi, że nie, określając taką osobę jako utrzymankę. Ale czym się ona różni od zwyklej prostytutki? Moim zdaniem niczym, obie świadczą usługi seksualne za korzyści materialne. Niestety feminizm promuje wiktymizacje kobiet w kwestiach pracy seksualnej, choć wiele feministek twierdzi, że to nieprawda.

Niestety to feministki wychwalają kobiety, które sprzedają seks jako rzekomy uosobienie samostanowienia seksualności i upodmiotowienia. To one stylizują wszystkie prostytutki na ofiary nadużyć i przemocy. Popierając z jakiegokolwiek powodu prostytucję feministki mylą swoje stanowisko z liberalizmem, zaplątując się w sieć rażących sprzeczności. Feministka, która broni pracy seksualnej, ignoruje fakt, że ta usługa jest wyraźnie genderowa i ukształtowana patriarchalnie. Jakie feministyczne argumenty przemawiają za seksem? Samostanowienie, a więc to, co kobieta wybiera z własnej woli. To jedno z podstawowych stwierdzeń popularnego feminizmu wyboru. 

Oczywistym jest, że ten argument jest per se pokrętną logiką, bo kobiety też mogą decydować się na szkodliwe działania. Jednak o wiele bardziej problematyczna jest sugestia wolności. Czy feminizm nie tłumaczy nam nieustannie, że podmiot nie działa w próżni wolności, że podlega ograniczeniom, normatywnej presji oczekiwań, płciowym wzorom do naśladowania itp.? Nie zapominajmy o ograniczeniach ekonomicznych, które są podstawowe. Dla wielu kobiet prostytucja jest pracą marzeń. Uprawianie seksu przez cały czas i ze wszystkimi, zdobywając za to pieniędzy, to marzenie niejednej kobiety. Nawet wizja braku higieny, choroby czy wygladu klienta ich nie przeraża. Bowiem zarobione w ten sposób pieniądze, jak same mówią, nie śmierdzą.

Dlaczego tak mało klientów to kobiety? Czy to brak podaży ma na to wplyw? Czy to z powodu stereotypów kobiecej seksualności, według których seks jest dobry dla kobiety tylko wtedy, gdy mężczyzna uważa ją za naprawdę pożądaną i piękną? Feministki uważają każdą praktycznie pracę kobiety za wyzysk. Prostytutka, która nie może odmówić wykonania życzenia klienta, ponieważ musi zarobić na życie, nagle nie ma zależności, nierównowagi sił, tylko wolność i samostanowienie. Jeśli intersekcjonalny feminizm uczy nas gdzie indziej, że jest to konglomerat patriarchatu, kapitalizmu i rasizmu, który odtwarza istniejące relacje władzy, to te hegemoniczne struktury między męskimi klientami i głównie kobietami dostawcami nagle przestają istnieć. Według nich dziwka ucieleśnia ideał i symbol samostanowiącej się kobiety. Większość prostytutek to pewne siebie kobiety, które dokładnie wiedzą, czego chcą. 

A czego? Chyba nie trzeba mówić.Współczesny feminizm ma słabość do prostytutek, ponieważ w przeciwieństwie do powszechnie obserwowanych ofiar męskich machinacji są one bardzo pewne siebie. Dziwne jest jednak to, że prostytucja istniała od zawsze i że przez tysiąclecia swojego istnienia wpasowała się w patriarchalne struktury władzy. Dla prostytutki poziom równości wynika z bezpośredniego odwołania się do prostej kapitalistycznej koncepcji wymiany – seks za pieniądze. Jest ona sama przedsiębiorczynią, która swobodnie rozporządza swoim ciałem. Dzięki feministkom prostytutka stała się fantazją białych kobiet z klasy średniej, które poprzez swoją otwartość na napiętnowany zawód mogą udowodnić swój postępowy światopogląd, ale nie są konfrontowane z konsekwencjami bezwarunkowej afirmacji pracy seksualnej.

Choć zabrzmi to co najmniej dziwnie, wiele kobiet dziś traktuje związek jak umowe handlową. Ona daje sex, on jej za to pieniądze. Czy aby na pewno nasze babki walczyły o to? Śmiem wątpić, niejedna babcia feministka przekręciła by sie w grobie, wiedząc do czego doprowadzily ich wnuczki. Nic bowiem bardziej nie pozbawia kobiety godności jak traktowanie jej jak zwykłej dziwki. Feministki wmówiły im, że takie postrzeganie siebie jest normalne. Dlaczego więc same z tego nie skorzystają? Czyżby one miałyby się za coś lepszego od przecietnej Kowalskiej? A może jest to poniżej ich godności? To smutne, a wlasciwie tragiczne, ze kobiety zamiast kochać partnera, liczą od niego pieniądze...

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości