www.rogala.pl
Pomocny Poprzez Edukowanie
6 obserwujących
380 notek
274k odsłony
  2157   0

PPK - demagogiczna krytyka programu przez profesor ekonomii z SGH


Instytucja finansowa (TFI) jest żywotnie zainteresowana tym, aby uczestnik PPK już po potrąceniu opłat zarabiał jak najwięcej.

 Powołajmy się na przykład.

Jeżeli uczestnik PPK zyska w ciągu roku (po potrąceniu opłat) 3 proc., będzie to mniej korzystne dla instytucji finansowej od sytuacji, w której uczestnik zyska 6 proc. Dlaczego? Bo podstawa, od jakiej będzie naliczana opłata za zarządzanie, po roku wzrośnie o 6 proc. a nie o 3 proc. Jeżeli w danym roku fundusz poniesie stratę np. 10 proc., to także o 10 proc. spadnie wynagrodzenie firmy zarządzającej.

Firma zarządzająca, jeżeli osiągnie stopę zwrotu netto dla uczestnika średniorocznie np. 5 proc. to rzeczywiście pracownik zapłaci opłatę za zarządzanie pierwszych składek – wniesionych w wieku 25 lat – aż 40 razy. Ale pani profesor nie mówi o tym, że skorzysta z procentu składanego w okresie 40 lat, czyli zyska 600% na czysto – po uwzględnieniu wszystkich opłat;

Co więcej na tym doskonałym wyniku tyle samo zyska firma zarządzająca – 600%, ale przecież uczestnik PPK nie będzie miał o to pretensji.

PO DRUGIE: Uczestnik PPK nie jest w żaden sposób zabezpieczony przed defraudacją jego środków

Pani profesor stwierdza, że: „To w dużej mierze zależy od koniunktury na rynku w czasie, gdy ktoś przechodzi na emeryturę. Kolejne kryzysy i załamania giełdowe mogą drastycznie zredukować wartość zgromadzonych aktywów finansowych. Podobny skutek przynoszą pobierane przez instytucje zarządzające opłaty i prowizje, a także popełniane przez te instytucje możliwe defraudacje środków. Inwestowanie przez nie pieniędzy ze składek nie podlega bowiem kontroli celowościowej ze strony państwa. Oznacza to możliwość wykonania dowolnej operacji na niekorzyść uczestnika funduszu, bez ponoszenia konsekwencji. (…) Katalog sposobów na zdefraudowanie pieniędzy z funduszy emerytalnych jest właściwie nieograniczony. Sprzyja temu fakt, że rynek emerytur prywatnych jest wysoce nietransparentny”.

Jakie wnioski może wyciągnąć pracownik?

  • Ponoszę nie tylko ryzyko inwestycyjne (możliwość poniesienia głębokiej straty w czasie bessy), ale też defraudacji moich składek
  • Możliwych sposobów defraudacji moich pieniędzy jest mnóstwo, co dodatkowo zwiększa moje ryzyko
  • W takiej sytuacji instytucja finansowa nie poniesie żadnych konsekwencji
  • Instytucji zarządzających PPK nikt nie kontroluje, co więcej nie wiadomo, jak obraca moimi pieniędzmi instytucja („wysoce nietransparentny”).

Co w tych wypowiedziach pani profesor ekonomii z SGH jest prawdą?

Tym razem nic. Dlaczego?

Przepisy regulujące działalność instytucji finansowych nie tylko bardzo precyzyjnie określają katalog możliwych lokat funduszy emerytalnych i funduszy inwestycyjnych (w OFE i w PPK), ale przede wszystkim zapewniają najlepszą z możliwych kontrolę nad decyzjami inwestycyjnymi TFI lub PTE, czyli firm zarządzających tymi funduszami. Ta kontrola wynika nie tylko z kontroli państwowego organu, jakim jest Komisja Nadzoru Finansowego, ale przede wszystkim z kontroli sprawowanej przez tzw. depozytariusza. Jest to najczęściej bank, który przechowuje aktywa funduszu emerytalnego lub funduszu inwestycyjnego (środki członków OFE i środki uczestników PPK). Tym samym ma wgląd we wszystkie operacje dokonywane na tych aktywach przez firmę zarządzającą. Jego rolą jest ochrona uczestników funduszu, co jest wyrażone w następujących przepisach ustawy o funduszach inwestycyjnych:

  • zapewnienie, aby zbywanie i odkupywanie jednostek uczestnictwa oraz emitowanie, wydawanie i wykupywanie certyfikatów inwestycyjnych odbywało się zgodnie z przepisami prawa i statutem funduszu inwestycyjnego;
  • zapewnienie, aby dochody funduszu inwestycyjnego były wykorzystywane w sposób zgodny z przepisami prawa i ze statutem funduszu inwestycyjnego;
  • wykonywanie poleceń funduszu inwestycyjnego, chyba że są sprzeczne z prawem lub statutem funduszu inwestycyjnego.

Depozytariusz nadto: „jest obowiązany do wytoczenia powództwa na rzecz uczestników funduszu przeciwko towarzystwu z tytułu szkody spowodowanej niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem obowiązków w zakresie zarządzania funduszem i jego reprezentacji”. I bardzo ważny przepis: „Depozytariusz odpowiada za szkody spowodowane niewykonaniem lub nienależytym wykonywaniem obowiązków”.

Jak widać, nie ma w praktyce możliwości defraudacji środków, ponieważ taka ewentualna defraudacja od razu zostałaby wychwycona przez depozytariusza. Czyli, gdyby zarządzający (TFI lub PTE) złożyli np. dyspozycję przelewu części aktywów funduszu na jakieś lewe konto, to taką czynność przelewu musiałby wykonać bank depozytariusz, bo przecież przechowuje aktywa funduszu i wykonuje polecenia firmy zarządzającej. Co więcej, gdyby jednak doszło do takiej sytuacji, to przede wszystkim bank depozytariusz, a nie TFI/PTE odpowiadałby za szkodę uczestników PPK/członków OFE.

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo