5 obserwujących
53 notki
25k odsłon
  1178   0

Poszła Seniorita+80 do szczepienia

Pewien Senior+80 i pewna Seniorita+80 pod wpływem wiadomości jednego radia z kopernikańskiego miasta postanowili, że czas już umierać, a najtańszym sposobem eutanazji będzie zaszczepienie się na zarazę naszych czasów. W związku z tym młodsza rodu Seniorita+60 z młodzieńczym entuzjazmem postanowiła zarejestrować dziadersów w osiedlowej przychodni. Jako mieszkanka osiedla od urodzenia i znająca tu wszystkich i wszystko szybko ustaliła, że znajoma Pani Pielęgniarka robi zapisy już kilka dni wcześniej „na zeszyt”, a w dniu „zero” przeleje te wszystkie dane do systemu, oczywiście „po uważaniu”, tak żeby było sprawiedliwie i pierwsi w kolejce byli członkowie rodziny, osiedlowi celebryci, i najlepsze „psiapsiółki”.

Okazało się jednak, że w ramach sprawnego funkcjonowania „służby zdrowia” Pani Doktorka Rodzinna postanowiła wpisać Senioritę+80 na listę osób przeznaczonych do szczepień mobilnych czyli takich, że przyjadą „strzykawkowi” do domu. Tylko Senioritę+80, a Seniora+80 nie. Z powodów nieznanych nikomu. Pan Senior+80 dostał SMSa na drugi dzień z terminem szczepienia jeszcze w styczniu, a Pani Seniorita+80 nie. Długo głowili się nad problemem dlaczego Seniora+80 chcą uśmiercić od razu, a Senioritę+80 jakby wcale. No to zaraz na drugi dzień dzwonią do przychodni. Po sześciu godzinach prób nareszcie się dodzwaniają. Okazuje się, że Pani Pielęgniarka do nestorów nic nie ma i nawet wpisała ich na listę dosyć wysoko, ale Pani Doktorka Rodzinna postanowiła ułatwić im życie. Oczywiście jak już wspomniałem z powodów nieznanych nikomu.

Po otrzymaniu numeru telefonu do jakiejś tajemniczej centrali informacyjnej rozpoczęli śmiertelny bój z łączami telefonicznymi. Tacy „senioralni” mają czasu od cholery to nic im się nie stanie jak sobie dwa dni posiedzą od rana do wieczora i będą próbowali dodzwonić się do tajemniczej informacji. No i udało się. Bardzo szybko, po dwóch dniach dodzwonili się. Takie uparte te emeryty. No nie dadzą ludziom spokoju. Zawzięli się i już. Jak już się dodzwonili to miła Pani Informatorka poinformowała ich, że Pani Seniorita+80 nie figuruje w bazie staruchów przeznaczonych do odwiedzin przez lotne brygady „strzykawkowców” i nikt do niej się nie wybiera w gościnę. Dopisać może jedynie Pani Doktorka Rodzinna na termin świąteczny czyli pierwszomajowy. I nic zrobić się nie da. Dlaczego się nie da? Bo nie i już!

No to dzwonią do przychodni zarejestrować Senioritę+80 na inny termin. Okazuje się, że nie da rady bo Seniorita+80 jest już zapisana w bazie lotnych brygad „strzykawkowych”. I nic nie da się zrobić. Ciśnienie „senioralnych” podniosło się na taki poziom, że gotowi byli zejść z tego świata bez pomocy szczepionki. Na szczęście wkroczyła do akcji Młoda, czyli Seniorita+60, która poszła do przychodni i tylko sobie znanym sposobem wpisała na listę Senioritę+80. Z terminem na koniec marca.

No i co tak narzekacie na „służbę zdrowia”? Wszystko się dobrze skończyło? Można? Można!

P.S. Podobieństwo do osób rzeczywistych jest jak najbardziej nieprzypadkowe, a całe zdarzenie nie jest wymyślone.


Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości