5 obserwujących
65 notek
27k odsłon
  259   1

Wodzu. Prowadź nas na Mińsk!

Wstep

Na samym początku mojej notki zaznaczam, że jej treść absolutnie nie odzwierciedla w żaden sposób moich poglądów. Powinna mieć na końcu wielki znak zapytania. Powstała w wyniku rozmów ze znajomymi i z nieznajomymi. Białorusinami, Ukraińcami i Polakami. Dlatego wszelkiego rodzaju obelgi pod moim adresem będą wystrzelone w kosmos razem z durniami, którzy nie rozumieją co napisałem we wstępie. A więc do rzeczy.

Pytanie pierwsze. Czy potrzebne nam jest mieszanie się w wewnętrzne sprawy Białorusi. Wiem, wiem. My byliśmy w podobnej sytuacji i wszyscy nam pomagali. Wolność, demokracja, równość i braterstwo.

No to pytanie drugie. Jaki interes oni w tym mieli. Nie ci szczerzy ludzie z różnych stron świata, którym bez wątpienia należy się podziękowanie za ich postawę lecz interes rządów ich krajów. Rządów popierających w całej rozciągłości te społeczne ruchy popierające wolnościowe trendy w Polsce. Bez tego poparcia ich uliczne tańce, koślawe literki na chodnikach pisane kolorową kredą i paczki z margaryną byłyby takim samym strachem na Jaruzela jak strach „ciepłego człowieka” w wyniku orgazmicznego wrzasku atrakcyjnej Pani Jany z fajnymi cyckami.

Pytanie trzecie. Czy lepiej mieć na wschodzie państwo autokratyczne, nawet nie koniecznie przyjazne, ale przynajmniej neutralne, stanowiące naturalny bufor między nami i Rosją, czy mieć tam kraj nam wrogi. Kraj, który jeszcze niedawno nie dawał nam żadnych powodów do wrogiego go traktowania. Mógł być pomostem politycznym i gospodarczym do Rosji, a w wyniku wściekłego ataku ze strony RP stał się naszym zaciekłym wrogiem. I nie łudźcie się. Propaganda robi swoje i pomiędzy bajki możecie włożyć opowieści o złym dyktatorze, który nas nienawidzi i narodzie białoruskim kochającym Polaków. Nastroje antypolskie są tam coraz większe.

Pytanie czwarte. Czy czasem znowu nie będzie tak, że przy okazji całej tej hecy zostaniemy ponownie „wydupceni” przez naszych przyjaciół z Zachodniej Europy i okaże się, że to my jesteśmy tymi najgorszymi i sami „wicie rozumicie” jak to z tymi Polaczkami jest. Nie kupujcie już tych jabłek od Polaków. Francuskie i Niemieckie są tak samo smaczne, a może nawet bardziej. I szybko się z „ciepłym człowiekiem” pogodzą. A my? No cóż. Do ciągłego trzymania ręki w nocniku też można się przyzwyczaić.

Pytanie piąte. Czy w wyniku totalnego olania interesów unijnych krajów ze Wschodniej Europy przez gościa znanego jako „Sleepy Joe” szanse na wchłonięcie lub maksymalne uzależnienie Białorusi i Ukrainy przez Rosję są większe czy mniejsze? I czy my będziemy w tej rozgrywce rozgrywającymi czy rozgrywanymi.

Pytanie szóste. Czy te wszystkie przypadki „flekowania” Polski (kopalnia Turów, Baltic Pipe, przekop mierzei, codzienne kopniaki od TSUE i nie tylko od nich, i.t.p.), a których to będzie co raz więcej to przypadek, planowana akcja, czy skutek kompletnego nieudacznictwa naszej polityki zagranicznej.

Pytanie siódme. Czy u nas wszystko i zawsze musi kończyć się awanturą? Nawet w temacie białoruskim. Znowu pokazaliśmy się jako kraj wiecznie skłóconych ze sobą warchołów. I znowu „wicie, rozumicie” jak z nimi jest. Chcecie z takimi się układać jak oni sami ze sobą nie potrafią? Tylko czekać dużego ochłodzenia pomiędzy instytucjami rządowymi, a białoruskimi dysydentami. To już za chwilę będą oni dziękować rządom Niemiec, Francji czy tam Belgii za poparcie. A my cóż. No rączka w nocniczku.

Tych pytań może być więcej. Zachęcam Szanownych Blogerów do ich zadawania i do dyskusji. Jeden z salonowych blogerów napisał tutaj, że ze wszystkich naszych sąsiadów przyjazna nam będzie już tylko woda w Bałtyku. I to nie jest takie pewne.



Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale