5 obserwujących
62 notki
27k odsłon
  392   2

Pani Beatko Pani się nie boi. Każdy sąd za Panią stoi.

Jechała sobie kobitka spokojnie, bez nerwów, no trochę ją tam rzuciło na lewo i prawo ale nic wielkiego się nie stało. W najbardziej koszmarnych snach nie śniło jej się, że w wypasionej limuzynie marki Skoda będzie podróżował sam Prezes. Jak ją zobaczył od razu złapał za telefon:

„Mówię ja. Jedzie tam w kierunku Nowogrodzkiej ta taka co to pyskuje na mnie. Ta co tak wyje taką piosenkę: Upiłam się Tobą.”

„A! Wiemy. Taka obszerna. Podobna do tej Gepard. Czy Lampart. No jakoś tak”

„To wiecie co robić?”

„Taa jest!”

No i tylko skręciła za róg, a tam cała zgraja pisiarskich siepaczy rzuciła się na nią jak mój pies na listonosza. Czyli z pełną wściekłością. Powalili na ziemię i zaczęli obmacywać czy nie ma jakiś niebezpiecznych przedmiotów. Jedynym niebezpiecznym przedmiotem były różowe stringi firmy „Armani”. Strasznie się rzucała, ale wezwano posiłki w postaci oddziału specjalnego co pozwoliło odtransportować Panią Beatkę na posterunek.

„Dmuchaj lala w tą trąbkę albo my tutaj Ciebie zaraz dmuchniemy”.

„Dobra chłopaki ale odwieziecie mnie później do domu bo trochę was tutaj jest i mogę być trochę zmęczona”.

„O żesz ty!” Zawołali. „Dmuchaj!” Wyciągnął pałeczkę (Nie, nie. Nie tą co myślicie tylko taką od przemawiania hołocie do rozumu) i jak nie pociągnie po, no wiecie po czym. Ale trafiła kosa na kamień. Przeciwnik był twardy i jędrny i pałeczka pękła.

„Jeszcze cię oskarżymy o zniszczenie mienia państwowego.”

„Chłopaki!” zawołała. „Czy wiecie z iloma pałeczkami ja miałam w życiu do czynienia? I zawsze wszyscy byli zadowoleni.”

„Dmuchaj”

Dmuchnęła. Aż się wszystkie czerwone lampki w urządzeniu zapaliły.

„No no! Piękny wynik. Gratulacje. Najlepszy w tym tygodniu. Dwa promile”

„Panowie co wy mówicie. Jakie dwa promile. Ja nie zażywam poniżej 40%. Tak mi lekarz zalecił. Lekarstwa takie drogie, że muszę leczyć się małpkami. A ich nie ma w wykazie refundacyjnym. A kasy u mnie mało, bo ten sk……..n Kurski nie daje mi zarobić. Nawet chciałam umówić się z nim na kolacjo-śnadanie, i że mu zaśpiewam; „Jacek! Nie daruję ci tej nocy”. A on powiedział, że woli Zenka. A na PiS pyskowałam bo tak mi kazali w TVN-ie".

Zleciał się cały posterunek pogratulować wyniku. Już zaczęli śpiewać „Do lata, do lata piechotą będę szła”. Gdy nagle wszystko ucichło. Wszyscy po cichutku rozbiegli się po kątach. Wszędzie widać było przerażone twarze. Z dyżurki doszła straszliwa wiadomość. Przybył mecenas G.

Rozległ się tubalny głos:

„Zwolnić natychmiast! Moja pacjentka jest niewinna. Nie przestrzegacie praw człowieka. Ani konwencji o immunitecie celebryckim. Doszło do naruszenia cielesności w tym cielesności intymnej”.

„Jakiej intymnej? jeden próbował zaprotestować. Ona taka pofałdowana, że trudno odróżnić co jest co”

„Zwolnić natychmiast bo inaczej mdleję i umieram!”

„O matko i córko! Tylko nie to. Zabieraj Pan ją w cholerę. Tylko powiedz Pan Hołdysowi, żeby zakończył tę demonstrację przed posterunkiem”.

No i wyszli. „Jak rokowania Panie Mecenasie?”

„Spoko. Musi Pani tylko w sądzie na każde pytanie odpowiadać „***** *** „. Sąd bez problemów stwierdzi jakąś pomroczność albo coś takiego.”

„Super. No to zapraszam na małpeczkę”


Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości