Empereur
"Polska jest nieśmiertelna. Wyzwolimy ją z pęt niewoli odbudujemy z gruzów. Tak nam dopomóż Bóg! (...) Nie zginie Polska! Nie zginie! Lecz żyć będzie po wieki wieków, w potędze i chwale. Dla was, dla nas i dla całej ludzkości." - Ignacy Jan Paderewski
11 obserwujących
99 notek
84k odsłony
259 odsłon

Święta w państwie bezprawia

Wykop Skomentuj10
Pod koniec marca 2020 r. rada ministrów wprowadziła de facto w Polsce państwo policyjne. Państwo, w którym człowiek musi się tłumaczyć policji z tego, dlaczego wyszedł z domu. Jeżeli policjant uzna wyjaśnienie za nie dość satysfakcjonujące, co, dodajmy, jest kompletnie uznaniowe, może go ukarać mandatem w wysokości do 500 zł. Ponadto, może skierować informację o złamaniu zakazu związanego ze stanem epidemii do Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która władna jest wymierzyć za tę niesłychaną zbrodnię karę w wysokości minimum 5 000 zł, a maksymalnie aż 30 000 zł. Taka kara może komuś zrujnować życie zdecydowanie bardziej niż zakażenie koronawirusem. 

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że represje te wprowadzono absolutnie bezprawnie. Nie istnieje żadna podstawa ustawowa, która dawałaby Radzie Ministrów prawo do wprowadzenia zakazu przemieszczania się po terytorium RP w ogóle, tymczasem Konstytucja w sposób wyraźny gwarantuje każdemu swobodę przemieszczania się, która może być ograniczona wyłącznie w ustawie. Przepis, na który Rada Ministrów się powołała w rozporządzeniu wprowadzającym zakaz, upoważnia jedynie do wprowadzenia "ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się", a zatem ogólny zakaz przemieszczania się upoważnienie to dalece przekracza. Zgodnie z art. 92 Konstytucji organ wydający rozporządzenie może je wydawać wyłącznie w zakresie ściśle określonym w ustawie, więc wprowadzony zakaz jest po prostu bezprawny. 

Pomimo tego jest wykonywany. Policja wystawia mandaty za złamanie nielegalnego zakazu na podstawie przepisów, które w rzeczywistości na to nie pozwalają, bo art. 54 kodeksu wykroczeń, który przywołuje się jako podstawę, pozwala na ukaranie grzywną za złamanie przepisów porządkowych, wydanych z upoważnienia ustawy, dotyczących zachowania się w miejscach publicznych. Tymczasem zakaz przemieszczania się ani nie jest przepisem porządkowym dotyczącym zachowania się w miejscach publicznych, ani nie został wydany z upoważnienia ustawy. To samo dotyczy zresztą kar nakładanych przez Sanepid, gdyż przepis który je przewiduje odwołuje się do ograniczeń, o których mowa w ustawie, a nie w rozporządzeniu. Ustawa nie przewiduje zakazu przemieszczania, zatem zarówno mandaty, jak i kary pieniężne nakładane przez sanepid, są wystawiane po prostu bez podstawy prawnej.

O ile mandatu można przynajmniej odmówić, to kary nakładane przez Sanepid są wykonalne natychmiastowo. Można się od nich odwoływać, ale karę trzeba najpierw zapłacić - pod rygorem egzekucji administracyjnej - a proces odwołania, najpierw do organu II instancji, a następnie do sądu administracyjnego, może potrwać miesiące, jeżeli nie lata. Żyjemy dziś zatem w państwie, w którym obywatele są karani nielegalnymi karami za złamanie nielegalnych zakazów i nie mają realnej możliwości obrony przed ewidentnym bezprawiem stosowanym przez organy państwowe. 

Opozycja tymczasem od kilku tygodni grzmi, że rząd powinien wprowadzić stan klęski żywiołowej. Tu warto wspomnieć, że przepisy ustawy o stanie klęski żywiołowej również nie zezwalają na wprowadzenie całkowitego zakazu przemieszczania się, a jedynie zakazu określonego sposobu przemieszczania się (już nie ograniczenia, ale zakazu). Reżim pisowski wprowadził zatem bez wprowadzania stanu nadzwyczajnego wprowadził w Polsce represje surowsze od tych, na które zezwalają przepisy o stanie nadzwyczajnym. 

Niektórzy usprawiedliwiają powyższe rygory potrzebą walki z epidemią, ale jakiekolwiek wybielanie obecnego rządu z tego co zrobił jest po prostu niedopuszczalne. Organy państwa mają prawo podejmować środki w walce z epidemią, ale wyłącznie takie, na jakie zezwalają im przepisy prawa. Polacy, na którzy padli ofiarą mandatów i kar za wychodzenie z domu, za mycie samochodu, za jazdę na rowerze po bulwarze itd., nie są żadnymi niesubordynowanymi warchołami, ignorującymi przepisy i zagrożenie epidemiczne, tylko ofiarami nielegalnych represji i nadużyć organów państwowych. 

To już nie jest śmieszne, to już nie jest debata. Rada Ministrów pod koniec marca 2020 r. dokonała de facto aksamitnego zamachu stanu. Nie było strzałów, nie było przemocy, ale było bezprawne zawieszenie konstytucyjnych praw i wolności obywateli i faktyczne wprowadzenie państwa policyjnego. Członkowie rządu, z Mateuszem Morawieckim na czele, powinni odpowiedzieć przed Trybunałem Stanu za rażące złamanie ustawy i Konstytucji RP.




Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka