Empereur
"Polska jest nieśmiertelna. Wyzwolimy ją z pęt niewoli odbudujemy z gruzów. Tak nam dopomóż Bóg! (...) Nie zginie Polska! Nie zginie! Lecz żyć będzie po wieki wieków, w potędze i chwale. Dla was, dla nas i dla całej ludzkości." - Ignacy Jan Paderewski
12 obserwujących
107 notek
92k odsłony
  794   3

Pierwszeństwo pieszych lub jego brak

Z początkiem czerwca 2021 r. weszła w życie nowelizacja przepisów Prawa o ruchu drogowym, którą w mediach okrzyknięto rewolucyjną i dawno oczekiwana zmianą. Nowelizacja rzekomo wprowadziła "bezwzględne pierwszeństwo pieszych na pasach", tudzież "pierwszeństwo pieszego przed pasami", co zdaniem pseudo-ekspertów od ruchu drogowego ma istotnie poprawić bezpieczeństwo pieszych na drogach w Polsce.

Przede wszystkim, żadne z powyższych nie jest prawdą. Nowelizacja nie wprowadziła bezwzględnego pierwszeństwa pieszych na przejściach, ani nie wprowadziła pierwszeństwo pieszego jeszcze przed wejściem na przejście. Zgodnie z dotychczasowymi przepisami, pierwszeństwo przed kierowcami samochodów miał pieszy znajdujący się na przejściu. W nowelizacji dodano pierwszeństwo pieszych wchodzących na przejście. Niektórzy fantazjują, że zmianą tą wprowadzono pierwszeństwo dla pieszych stojących przed przejściem i oczekujących na możliwość przejścia, ale jest to oczywista bzdura. Z definicji "stanie" nie jest "wchodzeniem" i oczekiwanie na możliwość przejścia nie jest wchodzeniem na przejście. Zmiana ta jest zatem w zasadzie kosmetyczna w stosunku do dotychczasowego porządku, gdyż pierwszeństwo pieszym rozszerzono wyłącznie o moment przełożenia nogi przez krawężnik oddzielający chodnik od jezdni. Żeby uzyskać pierwszeństwo, pieszy musi jednak faktycznie tą czynność "wchodzenia" rozpocząć. Bezczynne stanie przed przejściem żadnego pierwszeństwa pieszemu nie daje. 

Wielu już słusznie podkreślało, że takie przewrotne przeinaczanie treści nowelizacji jest niebezpieczne dla pieszych i dla kierowców, grozi bowiem tym, że niektórzy piesi naprawdę uwierzą w swoje rzekomo bezwzględne pierwszeństwo jeszcze przed wejściem na pasy (które nie ma żadnego umocowania w przepisach) i zaczną włazić na przejścia przekonani o swoim uświęconym statusie. 

Warto jednak postawić pytanie o uzasadnienie pierwszeństwa pieszych przed kierowcami. Kolizja pieszego z jadącym samochodem w zdecydowanej większości przypadków kończy się o wiele gorzej dla pieszego. W normalnych okolicznościach i bez zachęty w postaci iluzji pierwszeństwa, każdy trzeźwy pieszy zejdzie z drogi samochodowi zmierzającemu w jego kierunku. To oczywisty, zdroworozsądkowy instynkt samozachowawczy. Za nałożeniem na pieszego obowiązku ustąpienia przed jadącym samochodem przemawia także sama mechanika ruchu pieszego i samochodu. Pieszy posiada nieporównywalnie większą kontrolę nad własnym ruchem, niż kierowca nad ruchem samochodu - pieszy jest w stanie się zatrzymać bez jakiejkolwiek drogi zatrzymania i bez wykonywania jakichkolwiek czynności.

Przyznanie pieszym pierwszeństwa jest w gruncie rzeczy sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, a jego głównym uzasadnieniem wydaje się być założenie "obrony słabszej strony", które jest nie tylko irracjonalne, ale i stosowane zupełnie niekonsekwentnie. Jeżeli bowiem w ruchu drogowym silniejszy ma ustępować słabszemu, to pociągi powinny ustępować pierwszeństwa kierowcom na przejazdach kolejowych. Zasada obrony słabszego nie dotyka również tramwajów, które w znowelizowanych przepisach wprost zwolniono z obowiązku ustępowania pierwszeństwa pieszym. 

Pierwszeństwo pieszych ma jednak jedno sensowne uzasadnienie. Ustanowienie pierwszeństwa pieszych na przejściach - według zarówno dotychczasowych, jak i nowych przepisów - umożliwia pieszym wymuszenie tego pierwszeństwa i wymuszenie sobie możliwości przejścia na drugą stronę drogi, na którą bez tej możliwości, na ruchliwych ulicach musieliby nieraz długo czekać. Jest to po prostu zapewnienie przepustowości ruchu, nawiasem mówiąc, znienawidzonej przez tych samych aktywistów, którzy żądają bezwzględnego pierwszeństwa pieszych. 

Nie poprawia to jednak bezpieczeństwa, tylko tylko wprost przeciwnie - zwiększa niebezpieczeństwo, zwiększając ryzyko kolizji pieszych z kierowcami. Prawidłową drogą w kierunku poprawy bezpieczeństwa pieszych - równolegle z zapewnieniem przepustowości ruchu pieszych - byłoby ograniczanie przecinania się dróg ruchu pieszych i kierowców, poprzez zastępowanie przejść dla pieszych, na ruchliwych drogach, przejściami podziemnymi lub kładkami. Idea ta nie jest nieobecna w ruchu drogowym, tak samo bowiem do eliminacji kolizji zmierzają sygnalizacje świetlne. Ich wadą jest jednak to, że zabijają przepustowość zarówno ruchu pojazdów, jak i ruchu pieszych. 

 

Lubię to! Skomentuj78 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka