Empereur
"Polska jest nieśmiertelna. Wyzwolimy ją z pęt niewoli odbudujemy z gruzów. Tak nam dopomóż Bóg! (...) Nie zginie Polska! Nie zginie! Lecz żyć będzie po wieki wieków, w potędze i chwale. Dla was, dla nas i dla całej ludzkości." - Ignacy Jan Paderewski
11 obserwujących
99 notek
85k odsłon
5754 odsłony

Aż się rozpadnie w proch i pył pisowska zawierucha

Wykop Skomentuj189

Dwa przedstawione powyżej rozumienia patriotyzmu nie są oczywiście ze sobą sprzeczne, lecz uzupełniają się. Ten drugi w zasadzie winien motywować do tego, by realizować ten pierwszy, choćby tylko - a tak jest dla większości tzw. zwykłych ludzi - przez oddanie głosu w wyborach na opcję, którą uważają za najlepszą z dostępnych alternatyw, najlepiej gwarantującą realizację celów państwa i długotrwałego interesu narodowego, albo przynajmniej najmniej tym celom szkodliwą. Przyznam szczerze, że podczas ostatnich wyborów, w 2015 r., pod tym względem, jako obywatel, zawiodłem zupełnie. Podobnie jak większość Polaków miałem już serdecznie dość rządów Platformy Obywatelskiej, jednocześnie jednak nie miałem też najmniejszego zamiaru poprzeć jedynej realnej alternatywy, Prawa i Sprawiedliwości, opcji moim zdaniem jeszcze gorszej. Wówczas jednak nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, jak bardzo gorszej. Gdybym miał tę decyzję podjąć raz jeszcze, poszedłbym na wybory i zagłosował choćby na stado małp, byle tylko dać wyraz sprzeciwu wobec dojścia do władzy środowiska tak antypolskiego jak to, które w 2015 roku obsadziło rząd, większość parlamentarną i stanowisko Prezydenta Rzeczypospolitej. Po czym z dumą przystąpiło do realizowania programu niszczenia państwa polskiego, podając się przy tym za władzę "polską i patriotyczną" z hipokryzją godną wegańskiego aktywisty prowadzącego bar z hamburgerami. 

Przyznaję się, mam do PiS negatywny stosunek emocjonalny. Trudno żeby Polak nie miał negatywnego stosunku do tych, którzy, którzy Polsce i Polakom jawnie szkodzą, którzy bezczelnie podając się za "patriotów", a do tego jeszcze "konserwatystów" i "prawicę", realizują program odbudowywania w Polsce standardów ustrojowych z czasów okupacji sowieckiej. Bardzo szybko po dojściu do władzy PiS zaczął bezczelnie łamać prawo (burżuazyjne prawo wszak nie może wiązać sił postępu), usprawiedliwiając przy tym swe postępowanie ordynarnie fałszywą propagandą. Datą graniczną, po której nikt moim zdaniem nie powinien już mieć złudzeń co do dobrych intencji PiS, był 9 marca 2016 roku, kiedy Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie nowej ustawy o Trybunale, a rząd PiS po prostu odmówił respektowania tego wyroku, uzasadniając to, znowu, zupełnie fałszywymi twierdzeniami. Stało się wówczas zupełnie jasne, że sitwa która doszła do władzy, ma kompletnie za nic obowiązujące w Polsce prawo, a co gorsza, jej elektorat to świadomie toleruje, ochoczo wierząc w serwowane im przez propagandę kłamstwa. Płonne były nadzieje na reakcję wymiaru sprawiedliwości, bowiem mimo że złamanie prawa było ewidentne, bezpośrednio sterowana przez rząd prokuratura dwukrotnie umorzyła postępowanie w tej sprawie. Jakiekolwiek pozory, że Polska jest nadal państwem prawa, zostały pogrzebane. Polska pod rządami PiS stała się państwem mafijnym, rządzonym przez układ, który dzięki kontroli nad organami ścigania, a wkrótce także sądami, zapewnił samemu sobie całkowitą, niekontrolowaną przez nikogo swobodę działania i zupełną bezkarność. 

Od dłuższego czasu uważam już wiarę w dobre intencje PiS za zupełnie niezrozumiałą, której usprawiedliwieniem może być jedynie naprawdę skrajna naiwność, a i to przyjmując, być może zbyt hojnie, domniemanie dobrej wiary. Zupełnie nie do pojęcia jest dla mnie również, jak tę partię, której ideologia opiera się na marksistowskich założeniach walki klasowej, mógłby popierać ktokolwiek o poglądach zbliżonych choćby do konserwatywnych. Nie można rzecz jasna wszystkich zwolenników PiS wrzucać do jednego worka, ale w jakimś (podejrzewam, że znacznym) stopniu z pewnością można za miarodajne przyjąć to, co na ich temat można wywnioskować z adresowanego do nich partyjnego przekazu, partyjnych mediów i tego, co sami w tych mediach wypisują. Nie jest to jednak, oczywiście, środowisko jednolite. Jakąś wyborców PiS stanowią tzw. prości ludzie, w zasadzie niemyślący w ogóle w kategoriach wielkiej polityki, państwa, ani szeroko pojętego, długotrwałego interesu narodowego. Ich PiS z łatwością kupił za pięćset złotych, które ułatwiło im opłacenie rachunków, tymczasem opozycja, niestety, nie ma dla nich żadnej sensownej alternatywnej oferty. Kościuszko pozyskiwał chłopów do walki z zaborcą dając im coś w zamian, dzisiejsza opozycja niestety niczego tymże "chłopom" nie proponuje, toteż nie widzą oni powodu, by się do patriotycznej walki zrywać. Pójdą zagłosować przeciwko PiS dopiero, gdy pogorszy się ich sytuacja materialna i ktoś inny obieca im jej zmianę na lepsze. Całkiem prawdopodobne, że to za jakiś czas się stanie, gdy PiS "repolonizując gospodarkę" doprowadzi ich do zubożenia, ale z oczywistych względów to wcale nie jest powód do radości. Drugą istotną grupą zwolenników PiS jest jej tzw. "żelazny elektorat", który określić można by właściwie wszystkimi tymi słowami, który sam PiS swojej propagandzie używa przeciwko Polakom. Są to mentalni pogrobowcy PZPR i targowicy, którzy z wolną Polską się po prostu zupełnie nie identyfikują, wolnej Polski nienawidzą i życzą sobie odbudowania systemu ustrojowego z czasów komuny. Uważają się oni, podobnie jak targowiczanie, za zagorzałych patriotów, co może i jest nawet prawdą, tyle że ich ojczyzną, względem której kierują swe patriotyczne uczucia, nie jest Rzeczpospolita Polska, tylko Polska Ludowa, której obudowania od PiS oczekują. Ta grupa, w przeciwieństwie do tej pierwszej, myśli w kategoriach wielkiej polityki i interesu narodowego, lecz ich interes narodowy nie jest polskim interesem narodowym. Przykładem jest chociażby powszechna w niej skłonność do oceniania reform państwa jako dobrych lub złych nie w kategoriach ich skutków dla Polski (czyli, czy dana reforma jest realnie dobra dla państwa i dla narodu polskiego), lecz wyłącznie w kategoriach interesu partyjnego. Polak, kierujący się myśleniem patriotycznym i propaństwowym, powinien dochodzić do poparcia dla jakiejś partii politycznej oceniając, że proponowane lub przeprowadzane przez nią reformy są dobre dla państwa, lub przynajmniej lepsze od proponowanych alternatyw. Człowiek pozbawiony zdolności myślenia propaństwowego rozumuje natomiast odwrotnie, proponowane lub przeprowadzane reformy uważa za dobre, ponieważ przeprowadza je partia, z którą się identyfikuje i popiera je nawet, gdyby były dla państwa szkodliwe. Cytując pewnego pisowskiego propagandzistę, regularnie produkującego się Salonie24, PiS i robi dobrze i można wszystko wybaczyć, bo "PiS to patrioci, a PO to byli złodzieje". Dobro Polski mają za nic, liczy się dobro partii.

Wykop Skomentuj189
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo