Empereur
"Polska jest nieśmiertelna. Wyzwolimy ją z pęt niewoli odbudujemy z gruzów. Tak nam dopomóż Bóg! (...) Nie zginie Polska! Nie zginie! Lecz żyć będzie po wieki wieków, w potędze i chwale. Dla was, dla nas i dla całej ludzkości." - Ignacy Jan Paderewski
11 obserwujących
90 notek
79k odsłon
3023 odsłony

Lista sędziów do czystki OKO.press - nie tędy droga

Wykop Skomentuj168

Jacek Saryusz-Wolski powiedział kiedyś, że wysiadł z przystaniu PO na przystaniu Polska. Abstrahując od oceny tego konkretnego aktu, który Saryusz-Wolski uzasadnił akurat kompletnie absurdalnymi - i jak można podejrzewać, fałszywymi - motywami, stwierdzeniu temu nie sposób odmówić głębszej słuszności. Nikomu, kto uważa się za patriotę, lojalność partyjna, czy sympatie i antypatie polityczne, nie mogą przysłaniać interesu i dobra narodu. W ramach tego interesu i dobra leży także to, by państwo, w którym naród ten żyje, było państwem praworządnym i realizującym określone standardy cywilizacyjne. Z tego powodu jestem zdania, że dawno już zwolennicy PiS powinni wysiąść z pociągu PiS na przystanku Polska. Niestety, chorobą elektoratu tej partii - i nie tylko jej - jest przekonanie, że interes Polski i interes partii to jedno i to samo, a jeżeli nawet partia postępuje w sposób bandycki, to sprzeciwianie się bandytyzmowi jest niepatriotyczne. 

Opozycja, opozycyjni komentatorzy i media, również powinni sobie to wziąć do serca - i czasem wysiąść z przystanku antypis na przystanku Polska, albo chociaż na przystanku praworządność i zdrowy rozsądek - te bowiem by się Polsce, niewątpliwie, przysłużyły. Choroby elektoratu PiS są bowiem nieobce i opozycji - takie jak na przykład, ocenianie działań danej partii czy danego rządu, jako słusznych lub niesłusznych, nie przez pryzmat ich rzeczywistych skutków, tylko tego, kto się tych działań dopuszcza. Kilkukrotnie już ze strony opozycyjnych komentatorów dochodziły głosy, że pisowski zamach stanu nazywany "reformą sądownictwa" i pisowskie gwałcenie prawa, będzie należało naprawić dopuszczając się... kolejnego zamachu stanu i kolejnych aktów gwałcenia prawa, które teraz nazwiemy naprawieniem sądownictwa po demolce dokonanej przez PiS. Tyle, że ten zamach ten i gwałt już będzie słuszny, bo przeprowadzą go "właściwi" ludzie w imię "właściwej" idei. 

Portal OKO.press opublikował niedawno listę ponad 500 sędziów, którzy zostali nominowani przez neo-KRS wybraną przez PiS i powołani przez Prezydenta Andrzeja Dudę. W artykule stwierdza, że wyroki wydawane przez tych sędziów mogą być w przyszłości podważane, w szczególności, jeżeli Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uzna tryb wyboru neo-KRS za niezgodny z prawem unijnym. Już wcześniej m.in. prof. Andrzej Zoll i prof. Adam Strzembosz - co było bardzo rozczarowujące, biorąc pod uwagę ich wysoki autorytet jako prawników - twierdzili, że uchwały neo-KRS będą nieważne, a powołania sędziów z jej udziałem będą musiały zostać "co najmniej zweryfikowane". Roman Giertych sędziów nominowanych z udziałem neo-KRS nazywał "rzekomymi sędziami". 

Wypowiedzi opozycyjnych komentatorów na temat sędziów mianowanych przez neo-KRS nierzadko nacechowane są skrajnym odwetyzmem i nawoływaniem do absurdalnego ostracyzmu wobec ludzi, którym przyszło wykonywać zawód w takich, a nie innych realiach politycznych. Koncepcja uznania, że powołania sędziów z udziałem neo-KRS są nieważne, jest po prostu niesłuszna, niesprawiedliwa i nie do pogodzenia z postulatem praworządności, w obronie którego komentatorzy ci chcieliby występować. 

Z punktu widzenia prawa, co dla osób rozumujących w zerojedynkowych kategoriach jest kompletnie nieuchwytne, osoby te przeszły procedurę powołania na urząd zgodnie z obowiązującymi przepisami. Chyba oczywiście, że na którymś etapie przepisy te naruszono - ale to jest osobna kwestia i o tym już ani OKO.press ani inni rewanżyści nie wspominają. Fakt, że przepisy dotyczące powoływania składu organu, biorącego udział w tej procedurze, były niezgodne z Konstytucją RP, jest wobec tego kwestią wtórną i w rzeczywistości pozbawioną istotnego znaczenia. Nawet fakt, że organ ten proceduje w sposób kompletnie niepoważny, pytając kandydatów na sędziów o ich poglądy polityczne, nie delegitymizuje całego procesu powołania sędziego. Neo-KRS - niestety - pełni obecnie obowiązki KRS. Sami członkowie neo-KRS również zostali powołani na podstawie obowiązujących przepisów prawa, jakkolwiek wadliwe by te przepisy nie były. Uznanie, że neo-KRS pozbawiona jest kompetencji do nominowania sędziów, doprowadziłoby do absurdalnej sytuacji, w której takiej kompetencji nie miałby nikt, a w rezultacie wakatów na stanowiskach sędziowskich nie dałoby się obsadzić. 

Stwierdzenie z kolei, że osoby nominowane przez neo-KRS na urzędy sędziowskie nie są sędziami, a wyroki wydawane z ich udziałem są nieważne, doprowadziłoby do skrajnego chaosu prawnego i byłoby niesprawiedliwe i krzywdzące wobec osób, których sprawy zostały tymi wyrokami rozstrzygnięte. Warto sobie przypomnieć, że gdy PiS wprowadzał instytucję skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego, podniósł się - całkiem słuszny - protest, że przewidziana w ustawie możliwość podważania wyroków sprzed 20 lat jest zagrożeniem dla stabilności sytuacji prawnej osób, których prawa i obowiązki zostały uregulowane tymi wyrokami. Uznanie za nieważne orzeczeń wydawanych przez sędziów nominowanych przez neo-KRS jest tym samym, tylko że na znacznie większą skalę: skargę nadzwyczajną rozpatrzono jak dotąd, jedną, a w ogóle wpłynęło ich do Sądu Najwyższego dziesięć. Unieważnienie wyroków sędziów nominowanych przez neo-KRS dotyczyłoby setek, jeżeli nie tysięcy orzeczeń. Warto też wskazać na to, że neo-KRS nominuje również asesorów i w 2019 r. nominacji takich było 60. Lista OKO.press ich nie obejmuje, tymczasem unieważnienie wszystkich nominacji neo-KRS musiałoby dotyczyć również asesorów i wydawanych przez nich orzeczeń. 

Wykop Skomentuj168
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo