Empereur
"Polska jest nieśmiertelna. Wyzwolimy ją z pęt niewoli odbudujemy z gruzów. Tak nam dopomóż Bóg! (...) Nie zginie Polska! Nie zginie! Lecz żyć będzie po wieki wieków, w potędze i chwale. Dla was, dla nas i dla całej ludzkości." - Ignacy Jan Paderewski
11 obserwujących
99 notek
85k odsłon
3386 odsłon

Lista sędziów do czystki OKO.press - nie tędy droga

Wykop Skomentuj168

Przynajmniej dotychczas. Bo trzeba też zauważyć, że w podobne tony uderzył ostatnio Kamil Zaradkiewicz, były pracownik Trybunały Konstytucyjnego, "nawrócony" na współpracę z PiS i obecnie spijający z tego profity jako sędzia Sądu Najwyższego z mianowania neo-KRS. Zaradkiewicz, jako sędzia SN, zadał TK pytania prawne, które wprost zmierzają do uznania za nieważne nominacji wszystkich sędziów w Polsce nominowanych przez KRS na podstawie przepisów uchylonych przez PiS. "To jest bardzo chory człowiek", jak kiedyś powiedział o Zaradkiewiczu jego były szef, Andrzej Rzepliński. Pytanie, co zrobi z tym Trybunał - czy też raczej, jakie dostanie instrukcje od komitetu centralnego.  

Co natomiast należy zrobić z neo-KRS i nominowanymi przez nią sędziami, w tym sędziami Sądu Najwyższego? Z sędziami nie należy robić nic. Usunięcie ich z urzędu byłoby rażącym naruszeniem konstytucyjnej zasady nieusuwalności sędziów. Należy zatem ich na urzędzie pozostawić, a jedynie w razie stwierdzenia sprzeniewierzenia się przez nich obowiązkom służbowym, w tym niezależności, niezawisłości, czy też ulegania wpływom politycznym lub po prostu niekompetencji - podejmować kroki dyscyplinarne, o zastosowaniu których powinny decydować niezależne organy i niezawiśli sędziowie, a nie politycy. W przypadku asesorów sprawa jest już zupełnie prosta - po trzech latach sprawowania urzędu, składają oni wniosek o powołanie na stanowisko sędziego, co poprzedzone jest oceną ich dotychczasowej pracy. Ewentualne uchybienia w sprawowaniu urzędu powinny więc znaleźć odzwierciedlenie w tej ocenie, co może zaowocować niepowołaniem asesora na stanowisko sędziowskie. Przyczyną takiego niepowołania w żadnym razie nie powinien być jednak sam fakt, że asesor został na stanowisko mianowany przy udziale neo-KRS.

Rzecz jest bardziej skomplikowana z samą neo-KRS. Niewątpliwie należałoby przywrócić zasadę wyboru sędziów do KRS przez samorząd sędziowski. Jej obecny skład będzie jednak problemem, z którego nie ma dobrego wyjścia. Skrócenie kadencji neo-KRS byłoby bowiem takim złamaniem Konstytucji (art. 187 ust. 3) i zmianą reguł w trakcie gry, takim samym, jakim było skrócenie poprzedniej kadencji KRS przez PiS. Groziłoby ponadto utrwaleniem pisowskiej praktyki, że zwycięzca bierze wszystko, każda nowa większość parlamentarna wymienia sobie skład osobowy konstytucyjnych organów państwa, a ich kadencje zapisane w Konstytucji nic nie znaczą. Wydaje się, że w dłuższej perspektywie mniejszym złem byłoby pozwolenie neo-KRS na dokończenie jej kadencji i zmiana jej składu dopiero z jej upływem, a nie zniżanie się do powtarzania pisowskich praktyk łamania prawa, które PiS też tłumaczył wyborcom i samemu sobie potrzebą zaprowadzenia, fałszywie definiowanej, praworządności - zwłaszcza po ustawce z wyrokiem TK, uznającym niekonstytucyjność dotychczasowego trybu obsadzania stanowisk.

To niestety tylko w teorii, gdyż problem neo-KRS ma niestety też swój wymiar międzynarodowy. Gdyby miało się okazać, że - np. w wyniku wyroku TSUE - wyroki polskich sądów miałyby nie być respektowane za granicą, to neo-KRS będzie trzeba poświęcić. Towarzyszyć temu winno jednak wpisanie do Konstytucji bezpośredniego stwierdzenia, że sędziów do KRS wybierają sędziowie - by uniknąć kolejnego odwracania kota ogonem przez wybiórczą interpretację przepisów i kolejnej masowej wymiany kadr po ewentualnej zmianie władzy. 

Pocieszeniem jest fakt, że postulat usunięcia sędziów nominowanych przez neo-KRS i unieważnienia ich wyroków nie został, na szczęście, oficjalnie wygłoszony przez rzeczywiste siły polityczne - a jedynie pojedyncze osoby, opowiadające się po stronie "antypisu", ale niemające rzeczywistych politycznych wpływów. Niemniej jednak budzi niesmak, że taki sposób rozumowania występuje po stronie tych, którzy mienią się obrońcami praworządności. Pozostaje mieć nadzieję, że ten koncept nie przeniknie do programu wyborczego partii opozycyjnych. 

Chociaż, swoją drogą, byłoby to naprawdę zabawną ironią losu, gdyby po przejęciu władzy przez obecną opozycję, rzeczywiście usunięto całą neo-KRS i wszystkich nominowanych przez nią sędziów, a PiS ze zwolennikami wyszedłby na ulice demonstrować w obronie niezależności sądownictwa. Bo ze sporym prawdopodobieństwem możemy zakładać, że tak właśnie by się stało. 


Wykop Skomentuj168
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo