38 obserwujących
199 notek
571k odsłon
  1273   0

Ujawnienie prywatnej korespondencji z blogerem @35stan dotyczącej Smoleńska (1+2)

Koniec Ujawnienie prywatnej korespondencji z blogerem @35stan dotyczącej Smoleńska (1)

----------------------------------------------------------------------------------------------

Part 2 

Korespondencja z @35stan przy zastosowaniu E-mail:


W dniu 2013-12-23 01:26:15 ........................................@gmail.com> napisał:

Witam

Nie cofam się przed Pana wyzwaniem, jeśli wyzwaniem ma być wspólna (wyłoniona grupa blogerów) próba analizy zdarzeń z dnia 9 oraz 10 kwietnia 2010 roku - aczkolwiek nie jest to "łatwe" zadanie. Przeciwieństwem dla "łatwe zadanie" jest "zadanie trudne" jeśli przyjmiemy że wspomniane zadanie (biorąc pod uwagę zarówno ilość jak i jakość dostępnych dla nas informacji) jest możliwe do zrealizowania = jest wykonalne.

Jako osoba, zajmująca się zawodowo właśnie "analizowaniem" (z tego żyje - tym się na co-dzień zajmuje - tego typu posiadam dobrze prosperujący bizness ) oceniam wspomniane "zadanie" jako "niesłychanie trudne" - aczkolwiek, nadal mam nadzieje że nie jest ono "niemożliwe" (potrzebne ku temu będą jednak "nowe" pełniejsze informacje)

Analizy "docelowe" (którymi to zajmuje się zawodowo) są niczym innym ( jak nam "uczniom sztuki" logicznego i zarazem praktycznego -----> celowego myślenia) zawsze przypominano w czasie pobierania nauk, jak :

1. Kompleksowym "najpełniejszym" zebraniem wszystkich dostępnych informacji

2. Dokonaniem selekcji według żelaznej zasady info sprawdzone "zostawiamy" info nie sprawdzone "odrzucamy" ( dezinformacja = główny problem w analizowaniu 10 kwietnia)

3. Następnie właściwą staranną i pełną "obróbką" tych właśnie (i tylko tych) informacji, kierując się przy tym nie podlegającą modyfikacji zasadą :

Niedopełnienie nawet w najmniejszym stopniu punktu 1 - 2 -3 czyni końcową analizę bezużyteczną = błędną.

Jak się Pan zapewne już sam w tym miejscu domyśla, mojej (bardo unikalnej-specjalistycznej) edukacji "studiów" dokonałem nie w Polsce.

Studiowałem w USA na jednej z najlepszych na świecie w tego typu unikalnych kierunkach uczelni. Następnie, ukończyłem również w USA odpowiednik polskich studiów podyplomowych (ph.D) w jeszcze bardziej zawężonym kierunku strategiczno-analitycznym (najlepiej jak potrafię kierunek mojej pracy określić, bowiem nie ma - lub ja nie znam, polskiego przetłumaczalnego odpowiednika)

Powiem w ten sposób , moi "koledzy" z czasów pobierania mojej edukacji ( poza bardzo nielicznymi wyjątkami - tak jak moja skromna osoba ) pracują z reguły raczej dla instytucji rządowych najczęściej federalne biura śledcze lub wywiad kontr-wywiadach wojskowy (nie zawsze jawnie) Juz około 13-14 kwietnia 2010 r. dostałem od jednego z wspomnianych kolegów (który jest w pełni świadom mojego polskiego pochodzenia i kontaktów) na skutek mojej prośby o jakieś dodatkowe (wewnętrzne) informacje, pewien rodzaj "rady" abym sprawę zostawił w spokoju "dla mojego dobra"

Ku uświadomieniu Panu znaczenia-wagi tej "rady".

Jesteśmy na stopie więcej jak tylko "przyjacielskiej" od czasu wspólnych studiów do dnia dzisiejszego - ponadto był inicjatorem zawodowej współpracy = zlecił mi kilkukrotnie prace (analizy ) dla U.S. goverment (Pentagon) gdzie domyślam się zajmuje on bardo wysokie (znaczne) stanowisko. Kiedy go tam odwiedzałem w zadziwiająco krótkim czasie dostałem od niego "kartę dostępu" umożliwiającą praktycznie swobodne poruszanie się po tym kompleksie.

Temat Smoleńska poruszyłem w rozmowach nim kilkakrotnie, zawsze otrzymuje podobną odpowiedz "przepraszam przyjacielu dla twojego dobra nie udzielę ci pomocy - "sprawa śmierdzi" a wy Polacy zatracacie zdrowy rozsadek jak chodzi o waszą Polsce. Nie muszę panu chyba mówić jak znaczny jest stopień mojej frustracji kiedy słyszę jego "formułkę" Ostatnim razem kiedy rozmawialiśmy o Smoleńsku (jeśli rozmową można nazwać nachalne ponowienie przeze mnie mojej prośby) doszło pomiędzy nami praktycznie do kłótni - na końcu której po tym jak powiedział że "nie mam wyboru i muszę z tym żyć" odpowiedziałem mu w złości "czy podobnie jak on musi żyć z 9/11" nie robiąc NIC ! Doprowadziłem go moim "ciosem poniżej pasa" do chwili - jestem tego pewny - całkowitej szczerości w której powiedział jedynie, że może mnie zapewnić ani z "jednym" ani tez z "drugim" (on jako osoba) nie miał absolutnie nic wspólnego i rozumie w kwestii Smoleńska "mój ból" - poza tym nie było w Smoleńsku czynnej roli naszego kraju, poza tym obowiązuje go lojalność oraz przysięga, czym potwierdził moje najgorsze domysły (rola USA - nawet jeśli była jedynie "bierna")

Pisałem o powyższym, tylko dlatego aby posiadł Pan pewien wizerunek/obraz mojej osoby w relacji do samej istoty zamierzonego "zadania"

Kwestia tzw. "Sprawa Smoleńska - Smoleńsk" jest dla mnie wyzwaniem i ma dla mnie podwójne znaczenie.

Jest bestialskim atakiem na moją zawsze drogą mi i ukochaną Ojczyznę, jest "symbolicznym" miejscem tragicznej śmierci osoby mi bliskiej. Nieraz myślałem o tym, aby pisać pod moim prawdziwym nazwiskiem, jednak po zanalizowaniu wszelkich za i przeciw doszedłem jednak do wniosku że będąc anonimowym fatamorgan-em jestem w stanie wyrazić "pełniej" moje uwagi oraz opinie.

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka