Blog
Przemyślenia z kraju dobrobytu
Firmus Piett
0 obserwujących 285 notek 257988 odsłon
Firmus Piett, 10 grudnia 2014 r.

Klapa Pendolino

O pendolino powiedziano i napisano już niemal wszystko.  Głównie w kontekście bezzasadności samego zakupu 20 składów od zagranicznego producenta w sytuacji, gdy przynajmniej 2 firmy krajowe byłyby w stanie za znacznie mniejsze pieniądze dostarczyć zespoły trakcyjne o zbliżonych parametrach. Czy tak rzeczywiście było, niech osądzą eksperci. Mnie interesuje coś innego - skoro już dokonano zakupu to czy aby na pewno wykorzystany zostanie pełny potencjał tych pociągów? Czy przygotowana przez PKP Intercity oferta taryfowo-promocyjna przekona miliony utraconych klientów (licząc od 2009 do dziś firma ta straciła niemal połowę pasażerów likwidując przy okazji co najmniej 1/3 połączeń)? Niestety moim zdaniem wszystko wskazuje na to, że przygotowane przez kolej propozycje nie dają takiej szansy. Dlaczego?

Po pierwsze sama strategia produktowa dla pendolino stoi na głowie a właściwie jest nawet gorzej - jest całkowicie oderwana od polskiej rzeczywistości. Z licznych wypowiedzi przedstawicieli firmy w tym pełnomocnika zarządu do spraw projektu można wywnioskować, że spółka adresuje swoją ofertę niemal wyłącznie do klientów biznesowych. Wynikają z tego ważne konsekwencje - specyficzna (moim zdaniem błędna w treści i formie) promocja, oraz co najważniejsze - polityka taryfowa, której podstawowym elementem są drogie bilety i kompletne nie liczenie się otoczeniem konkurencyjnym (jako rzekomo skierowanym do innego segmentu odbiorców). Po 5 latach nieprzerwanego i właściwie dramatycznego odpływu pasażerów (co jest ewenementem na skalę światową w czasach gdy kolej przezywa swój renesans) kierownictwo PKP Intercity nadal upiera się, że sam biznes wypełni pociągi spółki. Nie są zatem wyciągane wnioski z ostatnich lat a już popełnione błędy zaczynają być powielane także przy projekcie pendolino. Zresztą sama firma jest w tym aspekcie bardzo niekonsekwentna - zupełny brak w nowej ofercie chociażby programu lojalnościowego, który dla ofert biznesowych jest czymś w rodzaju esencji. Przedstawiciele spółki mówią też na przykład (w ramach przyjętej strategii), że Polski Bus nie jest dla nich konkurencją, co dla trochę bardziej wnikliwego obserwatora musi być po prostu szokujące.

Po drugie - choć to wynika z pierwszego założenia „biznesowości” oferta taryfowo-promocyjna. Najkrócej rzecz ujmując  proponowane ceny biletów są po prostu jak na polskie warunki zdecydowanie za wysokie (zresztą w przypadku pociągów EIC były za wysokie od dawna). Efekt wysokich cen połączony z kompletnym brakiem elastyczności (np. obniżania taryf na remontowanych odcinkach, tam gdzie za bardzo wydłużał się czas przejazdu) już w minionych latach powodowało masowy odpływ klientów. Żeby nie być gołosłownym i pokazać jak droga jest nowa oferta przytoczę dwa przykłady - Czech, najbliższego sąsiada Polski i Szwecji, kraju uznawanego za najdroższy w Europie. Otóż w Czechach bilet na tamtejsze pendolino (zresztą wygodniejsze od naszego choćby ze względu na bardziej korzystny układ foteli 2+1 w obu klasach zamiast 2+2 u nas) na najpopularniejszej w kraju trasie Praga-Ostrawa (356km), kupowany przez Internet w dniu wyjazdu kosztuje w przeliczeniu ok. 50 zł na 2 klasę i ok. 122 zł na klasę 1. Warto pamiętać, że koleje czeskie oferują do tego bardzo popularne karty ważne przez 1 rok lub 3 lata, które dają dodatkowe zniżki od 25 do 50%. Karta która uprawnia do 25% zniżki przez cały rok (na wszystkie pociągi w sieci CD, czyli 95% pociągów w Czechach, w tym lokalne) kosztuje zaledwie 67 zł. Tymczasem cena biletu na polskie pendolino na porównywalnej długości trasie Warszawa-Gdańsk (przy zakupie w dniu wyjazdu) ma wynosić 150 zł w 2 klasie i 205 zł w klasie 1. Co prawda PKP Intercity dumnie ogłosiło wprowadzenie „dynamicznego systemu sprzedaży”, który to miał różnicować ceny w zależności od pory dnia, dnia tygodnia i popularności połączenia, to jednak na zapowiedziach się skończyło. Jest co prawda pula 20 biletów (z ponad 400) na skład w cenie 49 zł ale są one nie do kupienia już na kilka tygodni przed wyjazdem. Gdybyśmy dziś chcieli nabyć bilet na debiut pendolino 14 grudnia, to aktualna cena na trasie Warszawa-Gdańsk wynosi 133 zł  w 2 klasie i 195 zł w 1 czyli jest minimalnie niższa od ceny bazowej i kilka razy wyższa od cen w Czechach. Zajrzyjmy teraz do Szwecji. Szwedzi w odróżnieniu od Polaków i Czechów zarabiają bardzo dobrze i można by podejrzewać, że ma to też odzwierciedlenie w cenach ich biletów. Wybrałem trasę między dwoma największymi miastami - Sztokholmem i Goeteborgiem (ponad 500 km). I tu proszę - wcale nie jest tak tragicznie. Bilet na jutro kosztuje w najtańszej ofercie w przeliczeniu 185 zł na 2 klasę, a na 15 grudnia, czyli dzień po starcie naszego pendolino całe 86 zł! Przypominam, Szwedzi zarabiają 5 razy więcej od nas. W tej sytuacji nurtuje mnie pytanie, czy to Polacy są tak bogaci, że stać ich na bilety droższe od czeskich lub szwedzkich, czy to może jednak w PKP Intercity utracono kontakt z rzeczywistością? Ja obstawiam to drugie.

Po trzecie - katastrofalny marketing. „Promocja” pendolino rozpoczęła sie od ogłoszenia wszem i wobec absurdalnej decyzji, wg. której nie będzie można nabywać biletów na pokładzie tych pociągów. Nie wiem jak to się ma do „biznesowości”, zwłaszcza, że z moich obserwacji jako częstego pasażera PKP Intercity wynika, że to właśnie ludzie biznesu najczęściej kupują bilety w ostatniej chwili już na pokładzie pociągu. Przez takie kwiatki budowany jest negatywny wizerunek marki już na starcie. Z pewnością nie wróży to dobrze. Oczywiście krytycy powiedzą, że są w Europie kraje gdzie biletów w pociągach sie nie sprzedaje i to prawda, tylko co z tego? Na starcie oferty należy na klientów chuchać i dmuchać, szanować dobre tradycje a nie straszyć karami i karać za samą chęć jazdy wydumaną opłatą 650 zł!

Podsumowując - w obecnej sytuacji rynkowej, przy istnieniu bardzo silnej konkurencji cenowej nie tylko Polskiego Busa ale i przewoźników lotniczych oferujących bilety poniżej 100 zł próba wejścia na rynek z biletami 3 razy droższymi już na starcie skazana jest na niepowodzenie. Ludzie w większości nie wyłożą 150 zł tylko dlatego aby skrócić czas podróży o godzinę w sytuacji gdy będą mieli znacznie tańsze alternatywy. Ceny powinny być znacznie niższe a już na pewno w pierwszym okresie tak, by ludzie przekonali się do nowej oferty i poznali jej zalety, które przecież są - komfort podróży mimo wszystko będzie wysoki a czasy przejazdów pomiędzy obsługiwanymi miastami choć nie rewelacyjne to jednak bardzo, bardzo dobre. No cóż, szkoda. Bardzo szkoda.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Kiedyś zwolennik Rebelii i UD potem UW i w końcu PO, dziś zwolennik zdrowego rozsądku i PiS. Nawróciłem się po wyborach z 2005 roku, kiedy to przez przypadek obejrzałem na żywo obrady ze spotkania liderów PiS i PO w sprawie tworzenia koalicji. Kiedy potem oglądałem telewizyjne relacje z których wynikało coś zupełnie innego niż wcześniej widziałem doznałem szoku i olśnienia. Zacząłem się zastanawiać nad swoją wcześniejszą "młodzieńczą" naiwnością, czytać literaturę którą wcześniej gardziłem i dziś jestem pewien kto stoi po właściwej stronie...

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @DRY IMACT Nikt nie mówi o sztucznym zawyżaniu pensji. Wystarczyło przez te 25 lat utrzymać...
  • @RETALIACJA Taki sam obowiązek miał 9 lat temu prezes TK pan magister Stępień, a jednak...
  • @WUJEK M Czyli konstytucja podważa jedną z naczelnych zasad prawa rzymskiego? Nie sądzę.

Tematy w dziale