613 obserwujących
1599 notek
9310k odsłon
4944 odsłony

Moonwalker - reaktywacja

Wykop Skomentuj118

 

Wracając jednak do „człowieka z mgły”, czyli Wiśniewskiego. W tekście Żądło natykamy się na kolejną zagadkę:

 

Około godziny ósmej Lolek  [SW – przyp. F.Y.M] musiał wyłączyć sprzęt, bo za jego oknem robotnicy zaczęli remonty. Usłyszał nienaturalny huk, aż ziemia lekko zadrżała, zobaczył 30-metrowy słup ognia, oniemiał, nerwowo zaczął szukać baterii, karty pamięci do aparatu. Pobiec w stronę lotniska czy nie pobiec?

 

Wprawdzie pradawna (i też już owiana legendą) KBWLLP w jednym ze swych astronomicznych wyliczeń sytuowała „katastrofę” w czasowych okolicach godziny ósmej (pol. czasu) („raport Millera”, s. 39: Wschód słońca w Smoleńsku w dniu wypadku był o godz. 03:02  [UTC – przyp. F.Y.M., por. tamże s. 13 przyp. 1]. Wypadek zdarzył się w porze dziennej, około trzech godzin po wschodzie słońca), ale czy autorce artykułu także o to chodziło? Czy może z biegiem lat zatarła się jej w pamięci ta wałkowana do niemożliwości godzina 8:41 (co do sekund i ułamków sekundy specjaliści nie doszli do konsensusu) – po wcześniej wałkowanej 8:56? Czy też może sam świadek Lolek już zapomniał, iż jego hotelowy materiał wideo z „blacharzami” urywał się (wedle „zegara kamery”) o godz. 8:37, czyli raczej nie było to „około ósmej”?

blacharz

Żądło relacjonuje dalej:

 

Na rosyjskim wojskowym terenie nie można swobodnie się przemieszczać. Pobiegł, po około 5-6 minutach był już na miejscu. Nadal nie wiedział, co się stało, oprócz tego, że to katastrofa jakiegoś polskiego samolotu. [Autorka najpierw opowiada (za SW, jak się domyślamy), że świadek chciał nagrać lądowanie we mgle prezydenckiego samolotu, ale naraz, tj. po „katastrofie” miałby nie wiedzieć nic ponad to, że to „jakiś polski samolot” – przyp. F.Y.M.]. Krzyknął nieparlamentarnie: „Ja pierd…, to nasz!” i nagrywał. Jeszcze nie wiedział, że to tupolew prezydencki.

 

I jak wiemy z moonfilmu, czyli z księżycowego materiału Wiśniewskiego, wcale (świadek) nie usiłował się dowiedzieć. Nie pyta przecież (podczas filmowania) „strażaków”: co to za samolot? Ani też: co się stało? Nie pyta: co z rannymi? Ale mniejsza z tym, nie będę już powtarzał tego, co po wielokroć, analizując materiały SW, pisałem (zainteresowanych odsyłam choćby do analiz tu: https://yurigagarinblog.files.wordpress.com/2014/02/fym-uchod-experiment-suplement.pdf). Wiśniewski zaś powtarza (na potrzeby artykułu Żądło), jak wyglądały jego perypetie z ruskim służbami (zatrzymanie, przekazanie innej kasety, pokazanie, że „nic nie nagrał” etc.), wspomina też o tym, że stacja telewizyjna Russia Today chciała kupić materiał za 30 tys. dolarów – co jest o tyle dziwne, iż (jako się rzekło) SW miał podwójnie wystrychnąć na dudka ruskich bezpieczniaków (kaseta „na wabia” i okazanie „braku zapisu”). Skąd bowiem ludzie z RT mieli wiedzieć, iż SW ma jakiś niezwykle cenny dla telewizji materiał? I czy w takim razie nie zainteresowałyby się tym ruskie służby? Jak zwykle więc historia moonwalkera rozłazi się w szwach, ale kto by się tym przejmował. SW tak historycznie konkluduje: Jedni robią dzieci, inni piszą książki,  jeszcze inni podpalili Rzym. W ten sposób utrwalają się w pamięci świata. Ja byłem pierwszy w Smoleńsku.

 

Pytanie tylko: dokładnie kiedy? Nie wiemy tego do dziś.       

SW

Wykop Skomentuj118
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale