Ulica Salonowa
Gdyby życie było łatwe, nie byłoby trudne.
5 obserwujących
11 notek
3659 odsłon
  341   8

Winter is coming, czyli nadchodzi Nocny Król

W brytyjskiej gazecie Daily Telegraph ukazał się ciekawy artykuł, w którym Sherelle Jacobs ostrzega swoich czytelników, że to ostatnie lato "przed burzą”. Innymi słowy, jak nigdy dotąd aktualne i realne stało się hasło przewodnie słynnego serialu "Gra o tron": winter is coming. Jak to rozumieć? Czy nadciąga "Nocny Król", czy może to kolejna elitarna mistyfikacja, przygotowująca ludzi na dystopijne czasy opisane przez Orwella i Aldousa Huxleya ?


image


Artykuł potwierdza, że "ceny energii osiągają bezprecedensowy poziom” i że "zbliżamy się do jednego z największych geopolitycznych trzęsień ziemi od dziesięcioleci”. Nadchodzące wstrząsy będą "prawdopodobnie nieporównywalnie większe niż konwulsje, które nastąpiły po kryzysie finansowym w 2008 roku”. Nadciągający kryzys może okazać się "jeszcze bardziej katastrofalny niż szok naftowy lat 70.”. Kraje rozwijające się już zostały nim dotknięte, a przerwy w dostawie prądu będą się rozciągać się od Seattle przez Kubę, Europę po Afrykę Południową. Sri Lanka natomiast jest tylko jednym z wielu krajów o niskich dochodach,  w których trwające niepokoje powtórzą się w wielu krajach i miejscach świata.


"Zachód nie może uciec przed tą apokalipsą” – mówi Sherelle Jacobs. Ale nie dość, że ucieczki nie ma, to Zachód pod wieloma względami znajduje się w centrum  nadciągającej apokalipsy – co spowoduje totalny rozpad na dziś "zadowolonych elit technokratycznych". Paradoksalnie, uwikłanie państw Zachodu w globalne zarządzanie i łańcuchy dostaw, staje się przysłowiowym gwoździem do trumny i w całej rozciągłości pokazuje słabość i niebezpieczeństwo globalizacji. Ciekawe w tym jest to, że już tzw. pandemia Covid powinna uruchomić alarm, że nie da kontynuować radosnej twórczości globalistów, bez poważnego kryzysu gospodarczo - finansowego i należy przygotować realne, pragmatyczne plany awaryjne. Nic takiego nie nastąpiło, a nawet wręcz przeciwnie: Covid został wykorzystany do brnięcia w globalizacyjne absurdy, czyli "nowe łady", "zielone rewolucje" i dyscyplinowanie społeczeństw cyfrowymi paszportami. U części co bardziej przytomnych analityków i komentatorów politycznych działania te - przy całkowitym braku przygotowań na nieuniknione tąpnięcia w gospodarce i w systemach społecznych ( np.opór społeczny wobec wątpliwej przydatności szczepionek i segregacji szczepionkowej ) wywołały oburzenie, opór i zdziwienie, ale... nikt ich nie słuchał. Uznani za "szurów", "mącicieli" albo "ruskich agentów" zostali zepchnięci w niebyt i w izolację od oficjalnych mediów.


Dziś także, kiedy wojnę na Ukrainie fałszywie przedstawia się jako "wojnę o zachodnie wartości", globalistyczne sny szaleńców trwają w najlepsze i nic nie wskazuje na rychłe przebudzenie. A przecież rosnące ceny towarów w niestabilnym świecie Zachodu były całkowicie przewidywalne jeszcze przed realizacją "operacji specjalnej" Putina, a już na pewno po nałożeniu idiotycznych sankcji na Rosję. Sherelle Jacobs uważa, że ​​nie ma innego wytłumaczenia tej klęski, niż "dziesiątki błędnych założeń i politycznych pomyłek klasy rządzącej”. Osobiście poszedłbym w tym twierdzeniu krok dalej i postrzegał całość wydarzeń również jako świadome planowanie, powodowane snem szaleńców, ale prawdziwi winowajcy – rodziny miliarderów ze swoimi bankami centralnymi i wszechmocnymi firmami inwestycyjnymi raczej nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności - dużo prędzej ich polityczni podwładni zostaną poświęceni na ołtarzach społecznego gniewu lub nawet wściekłości ( Sri Lanka).


Warto zauważyć, że w tym kryzysie rządzącym na razie - ledwo ale jednak -  udaje się przekonać część społeczeństwa do poddania się dyscyplinie oszczędności i przekonać wyborców, że "wszyscy” są częściowo odpowiedzialni za kryzys i dlatego każdy powinien pomóc naprawić krzywdy. Oczywiście winny jest Putin -  w Polsce jeszcze Tusk - ale,  problem jest w tym, że ta na okrągło grana płyta musi się w końcu zedrzeć i jak w baśni okaże się, że "cesarz jest nagi”. Ci u władzy po prostu nie mają już wiarygodnego, pragmatycznego przesłania, które można wysłać zwykłym obywatelom w obliczu realnej rzeczywistości. Jedyną wizją przyszłości, jaką są na dziś w stanie zaoferować, jest dystopijny program zazieleniania "neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla”, który przesuwa politykę oszczędnościową i uprzedzenia światowej gospodarki na zupełnie inny poziom. Absurdalny i zupełnie nierealny - dodać trzeba.


Czy elita może dłużej uciekać przed odpowiedzialnością? W kilku krajach już zobaczyć pierwsze oznaki populistycznego buntu. Niemcy będą musieli przełknąć upokorzenie narodowe i wyższe rachunki za energię w imię amerykańskich interesów. Tylko idiota, który ślepo wierzy w cud atlantyzmu, będzie wdzięczny, że będzie musiał brać zimny prysznic i brać udział w  teatrzyku antyrosyjskiej polityki zagranicznej i obronnej. Podobnie w Polsce - praktycznie w 100 procentach uzależnionej od Niemiec - jakoś ciężko wyobrazić sobie zdrowych psychicznie ludzi siedzących w zimnie i kąpiących się w lodowatej wodzie - ale zadowolonych, że dzięki temu nie lecą im na łeb "ruskie bomby". W końcu, w czym  jak w czym, ale rację miał Marks, że to "byt kształtuje świadomość”. "Przyszły wzrost cen będzie tak duży, że miliony ludzi mogą po prostu nie być w stanie zapłacić rachunków – w tym emeryci i rodziny, które do tej pory należały do ​​klasy średniej”, ostrzega Sherelle Jacobs. Nadchodzące niepokoje mogą być punktem zwrotnym, ale zanosi się na ostrą wojnę między tymi, którzy chcą, ożywić i przeorientować światową gospodarkę, a tymi, którzy wierzą w szalone idee Wielkiego Resetu. Natomiast wszyscy dopiero zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, jak nieprzewidywalne będą następne lata – i jak nieprzygotowane rządy i bezradni obywatele mają radzić sobie z konsekwencjami.



"Zamroźcie sobie tyłek dla Ukrainy w najbliższej zimie i zapłaćcie cenę za demokrację i wolność, zróbcie sobie survival z życia w imię wielkiej polityki sił i interesów elity finansowej, bo trzeba pozbyć się Rosji". Do kiedy ludzie dadzą się nabierać na te samobójcze rady i przykazania? Rusofobowie niestety nie widzą większej całości, zapatrzeni w czubek własnych nosów nie mogą dostrzec większej perspektywy, w której gra nie idzie o to, czy Ukraina przetrwa ( lub nie) ale o zupełnie inne cele. Prognozy wyglądają ponuro i Sherelle Jacobs uważa, że  weszliśmy  w "ostatni akt zbankrutowanego systemu gospodarczego”. Po raz kolejny zatem rodzi więcej pytań niż jest odpowiedzi na temat naszej przyszłości.



Czy coś zmieni się na lepsze w tym "resetowaniu kapitalizmu”? Pojawia się cyfrowa waluta banku centralnego. Czy okres kryzysu doprowadzi do przerażającej eko-techno-dystopii, czy do nowego, bardziej ludzkiego startu? Czy kręgom kapitalistycznym uda się powstrzymać upadek, który sami spowodowali, czy też siła pieniądza w końcu natknie się na własną, obłąkańczą inżynierię? Czy Unia Europejska rozpadnie się, gdy koszmar "porządku opartego na zasadach europejskich” dobiegnie końca? Czy będziemy potrzebować wojsk NATO, aby utrzymać obywateli pod kontrolą w środku Wielkiego Kryzysu?

Co się stanie, jeśli i kiedy ludzie obudzą się z oszustwa klasy właścicieli?  Nie mam pojęcia.... ale jedno jest pewne: Winter is coming..

------------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych



Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości