geos
Na polityce się nie znam... więc piszę to co myślę...
6 obserwujących
29 notek
20k odsłon
  66   0

O filtrowaniu i dostarczaniu informacji


W poszukiwaniu przyczyn...

To wszystko pokazuje, że nowe cyfrowe media kontrolowane przez big-techy są 'społecznościowe' tylko z nazwy. W rzeczywistości działają one poza jakąkolwiek kontrolą społeczną przyczyniając się de facto do rozbijania struktur społecznych i politycznych. Jeśli zastanowimy się nad przyczynami takiego stanu rzeczy, to zauważymy, że zwykli użytkownicy mają co prawda możliwość publikowania swoich treści za ich pośrednictwem, lecz nie mają żadnej kontroli nad tym jak ich treści są dystrybuowane. Po 'wrzuceniu' własnego kontentu na dowolną platformę technologiczną użytkownik traci jakąkolwiek kontrolę nad tym co stworzył. W tym momencie do akcji wkraczają wspomniane wcześniej 'algorytmy', które decydują o tym komu i co zostanie zaprezentowane. Problem jest podwójny - nie dość, że nie mamy żadnej kontroli nad tym do kogo trafią nasze treści to nie kontrolujemy także tego jakie treści trafiają do nas. Dzieję się tak dlatego, że większość informacji dociera do nas za pośrednictwem tzw. strumieni aktualności (ang. news feeds), które są właśnie sterowane i kontrolowane przez 'algorytmy'. Ma to dla nas (zwykłych użytkowników) gigantyczne konsekwencje ponieważ wystawia nas na wszelakie możliwe manipulacje ze strony technologicznych gigantów.

Ogromna siła oddziaływania cyfrowych gigantów wynika ze zmonopolizowania dwóch obszarów istotnych dla przekazywania i odbierania informacji. Pierwszy obszar dotyczy gromadzenia i przetwarzania danych na nasz temat, które pozwalają dogłębnie nas poznać. Drugi obszar obejmuje kontrolę nad dopływem nowych informacji, które są kształtowane w oparciu o zgromadzone wcześniej dane. Tworzy to swoistą pętlę sprzężenia zwrotnego, dzięki której wiedza big-techów na nasz temat nieustannie rośnie a wraz z nią rośnie ich zdolność do dalszego manipulowania nami. Przykład takich manipulacji opisałem w artykule pt. "Cenzura 2.0 czyli jak YouTube manipuluje komentarzami użytkowników". Pokazuję tam w jak subtelny sposób YT wycina niewygodne treści spośród wpisów umieszczanych pod filmami (szczególnie polecam 10 minutę nagranej sesji demonstracyjnej, która czarno na białym pokazuje jak promowane są komunikaty negatywne a usuwane komunikaty pozytywne).


Gazowa analogia

Aby lepiej zrozumieć istotę patologii mediów społecznościowych warto przyjrzeć się rynkowi gazu, który został uregulowany w taki sposób aby nie było możliwe łączenie w jednym ręku wydobycia i dystrybucji gazu. Łączenie tych dwóch obszarów prowadzi do powstania monopoli które przejmują całkowitą kontrolę nad rynkiem skutkującą nieuzasadnionym wzrostem cen. Bardzo dobrze obrazuje to aktualna sytuacja niedoborów gazu w Europie wywołana przez celowe działania Gazpromu. Ten rosyjski monopolista gazowy uzyskał kontrolę nad magazynami gazu w Europie zachodniej co doprowadziło do sytuacji, w której opróżniając magazyny wywindował ceny i zyskał narzędzia nacisku na europejskie rządy.

Analogiczne mechanizmy działają na rynku mediów społecznościowych zdominowanym przez big-techy. Dzięki jednoczesnej kontroli nad gromadzeniem danych i dystrybucją informacji możliwe jest sterowanie zachowaniami użytkowników w celach komercyjnych i politycznych. Tak długo jak pozwolimy globalnym korporacjom technologicznym na jednoczesną kontrolę tych dwóch obszarów tak długo będziemy mieli do czynienia z manipulacjami i wyzyskiem stosowanym przez te korporacje.


Nowa warstwa internetu

Aby podjąć walkę z cyfrowymi monopolistami trzeba pozbawić ich tej podwójnej kontroli nad danymi i nad obiegiem informacji. Można próbować osiągnąć ten cel drogą regulacji prawnych analogicznych jak te, które obowiązują na rynku gazu. Wydaje się to jednak mało realnym rozwiązaniem jeśli spojrzymy na globalny zasięg i potężne wpływy tych firm.

Innym sposobem na podjęcie walki jest wypracowanie rozwiązań technicznych, które pozbawią big-techy realnego wpływu na jeden z w/w obszarów.

Gromadzenie i przetwarzanie ogromnych ilości danych jest kosztowne i złożone - wymaga stworzenia specjalistycznych narzędzi do zarządzania kontentem i ogromnych serwerów do przechowywania i udostępniania wytworzonych treści. Z tego względu ten obszar nie nadaje się na pole konfrontacji, ponieważ wymaga ogromnych nakładów finansowych.

Dużo ciekawszym obszarem do konfrontacji wydaje się obszar dystrybucji informacji. Ten obszar jest zagospodarowany przez aplikacje internetowe (działające w przeglądarce lub bezpośrednio na telefonie) wyspecjalizowane w prezentowaniu strumienia aktualności (news feedy) użytkownikowi. Te aplikacje są rodzajem pasa transmisyjnego dostarczającego informacje z przepastnych "baz danych" wprost przed oczy użytkownika. Komunikując się z serwerami pobierają dane a następnie wyświetlają je użytkownikowi w formie listy, którą ten przewija na ekranie swojego urządzenia. Za dobór elementów pojawiających się na liście odpowiadają wspomniane wcześniej 'algorytmy', które decydują jakie treści pokazać danemu użytkownikowi.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale