49 obserwujących
422 notki
491k odsłon
1173 odsłony

Kółko

Wykop Skomentuj5

         O kondycji państw mogą zaświadczać różne fakty. Na ogół są to statystyki ekonomiczne, poziom zamożności społeczeństwa, obecność na rynkach światowych, znaczenie i respekt zdobyte na forum międzynarodowym, a wreszcie wydarzenia historyczne, bo bez tego, co było wczoraj, trudno zrozumieć to, co ma miejsce dziś. Ale mogą to być również wydarzenia społeczne, jak te w Stanach Zjednoczonych czy społeczno-polityczne, pogrążające dziś Białoruś w chaosie walk o demokrację, czyli o…

        No tak, na ogół, gdy za dobrze nie wiadomo, o co chodzi, albo nawet wiadomo, jednak pewnym siłom niewygodnie jest mówić prawdę, wtedy zostaje odgórnie ustalone, że gra toczy się… O pieniądze? No o nie przede wszystkim, tyle że pod stołem, ale wizerunkowo o demokrację właśnie. Albo o rozprawę z faszyzmem, ewentualnie z rasizmem, jako że dziś nie wiadomo dlaczego, niemniej rasizm też jest tematem na topie, zwłaszcza w państwach, w których de facto od lat nie istnieje. Natomiast słuszni uczestnicy wydarzeń – bo niesłuszni to totalsi, rasiści i faszyści, względnie homofobi - urastają do miana bojowników o wolność, równość i braterstwo, a czasem nawet o mniej już istotne priorytety, zwłaszcza z punktu widzenia kapitału. Mówiąc zaś wprost, o to, żeby kiełbasa i wódka były tańsze. Znaczy tańsze niż są. Oczywiście ideał realizacji żądań społecznych osiągnięto by wtedy, gdyby wspomniane produkty przydzielano darmo - rzecz jasna w porcjach równych, a niekiedy nawet równiejszych. No i Boże uchowaj, aby cokolwiek z tego, nawet okruchy, należały się katolikom lub osobom przejawiającym niesłuszne fobie, co byłoby ukoronowaniem liberalnej demokracji, a nie demokracji w dawnym rozumieniu tego słowa, jako idei sprawiedliwości społecznej. A tej nigdy za wiele, choć należy ją ponownie wywalczyć, więc krew znów może spłynąć rynsztokami, jako że te między innymi do tego zostały zaprojektowane. To znaczy do odprowadzania niesłusznych nadwyżek społecznego niezadowolenia. Szkoda tylko, że w takich przypadkach gra idzie o ceny kiełbasy, a nie o wpływ na warunki i sposoby ich kształtowania.

        W każdym razie niewykluczone, iż za jakiś czas usłyszymy mrożącą krew w żyłach historię, jak to bohater walk z rasizmem chuliganił na ulicach, kradł telewizory z masowo rabowanych sklepów lub zwalał z cokołów pomniki osób zasłużonych dla historii ludzkości, nie wiedząc nawet, kto zacz w kamieniu lub spiżu został upamiętniony. Albo dowiemy się od zagadniętego Białorusina, że ten walczył o demokrację, to znaczy przeciwko fałszowaniu wyników wyborów przez Łukaszenkę i za uznaniem zwycięstwa Cichanouskiej, choć to ona, rejestrując swoją kandydaturę na podstawie podpisów poparcia zebranych dla jej męża, była de facto główną aferzystką niedawnych wydarzeń w Mińsku. A teraz, zabrawszy tyłek w troki, to znaczy konkretnie nie do Trok zawiozła swój tyłek, ale do Wilna, czyli również na Litwę, chłodnym i szczęśliwie niepodbitym okiem ocenia następstwa swojego przekrętu, odciśnięte pałą, pięścią i butem na ciałach jej nieświadomych stanu spraw rodaków.

        Przy okazji warto wspomnieć, że Białoruś weszła w etap państwa okresu przejściowego, co – choć sam termin jest marksistowsko-leninowski - wcale nie oznacza dyktatury proletariatu. Nie, chodzi o rywalizację dyktatury wszechwładnego kapitału z dyktaturą kremlowskich zamordystów z imperialnymi ciągotami, o których ucywilizowaniu ma zaświadczać picie szkockiej na lodzie i full szpan od Armaniego. Konkretnie więc nie wiemy jeszcze, czy po stanie przejściowym – choć muszą upłynąć lata - czołgi natowskie, początkowo w ramach systemu rotacyjnego, przejadą nad wschodnią granicę tego kraju, czy odwrotnie – przejście oznaczać będzie natychmiastowe przerzucenie rosyjskich czołgów nad granicę wschodnią. I choć niby w jednym i drugim przypadku chodzi niemal o to samo, to znaczy o podążające przez Białoruś eszelony obcej broni pancernej, jednak niuans dotyczący tego, czyjej i gdzie, zdecydować może o kondycji cywilizacji. Tej mimo towarzyszących jej wad jedynej, wywodzącej się z kultury grecko-rzymskiej, która swoje strażnice ma na zachodnim brzegu Bugu i Boże uchowaj - nie posługuje się cyrylicą.

        Oczywiście dziś za wcześnie oceniać następstwa polityczne i społeczne obecnych wydarzeń na Białorusi. W tamtejszą demokrację nie wierzę, bo miejscowe ,,elity”, jak nie wybatożą i nie okradną, to nie wiedzą, że rządzą. I odwrotnie – jeśli tamtejsi kmiecie nie są batożeni i okradani, a punkt przesilenia stosowanej przemocy nie został osiągnięty, wtedy nie czują nad sobą zbawiennego autorytetu władzy. No ale załóżmy, że stanie się cud i demokratyczne podwaliny da się jakoś zainstalować – to co wtedy? No więc wtedy trzeba będzie ustalić kilka spraw, a mianowicie, czy przywódca i narodowy bohater nowego państwa skakał przez płot, czy na Białorusi jest Magdalenka, czy z misją przybył tam jakiś Jeffrey Sachs, czy dochowano się swoich speców od przekształceń, typu Lewandowskiego i Balcerowicza oraz czy wyhodowano własnego ministra Syryjczyka, który przekona ziomków, że aby pobudować nowe, stare należy sprzedać lub zburzyć – najlepiej do gołej ziemi. Jeśli na wspomniane pytania da się odpowiedzieć twierdząco, to znaczy, że demokracja się tam zadomowiła i ma się dobrze, zatem można już dokonać dzieła przebudowy społeczeństwa. Jakiej? No oczywiście takiej, która dewiacje uzna za cnoty, a dotychczasowe cnoty – za dewiacje.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale