49 obserwujących
419 notek
487k odsłon
743 odsłony

Ala ma kota /przemyślenia luźne/

Wykop Skomentuj18

        Alleluja nieliczni już bracia i siostry w odchodzącej do lamusa mitów i legend wierze – a że względnie pokojowo, zatem można sądzić, iż za porozumieniem stron. Alleluja więc, bo oto prezes objawił maluczkim kolejną już piątkę. No a że PiS sypie pięciopalczastymi przyrzeczeniami niczym z rogu obfitości, choć opozycja niedwuznacznie przebąkuje coś o szulerskim rękawie, więc gwałtowny nadmiar czegokolwiek - nawet rzeczy dobrych, ba, wręcz szlachetnych – jest w stanie wywołać niepożądane skutki. A konkretnie może przyprawić o nudę i mdłości, w skrócie nudności, co właśnie mi się przytrafiło, i to zanim dowiedziałem się, o co tak naprawdę chodzi.

        Może dlatego zaproponowany jeszcze przed ostatnimi wyborami do parlamentu sześciopak Schetyny, dziś – zwłaszcza na tle korowodu pisowskich piątek - wspominam jako propozycję niezwykle oryginalną w nazwie. Na dodatek, co istotne, kojarzy się z pojedynczym opakowaniem właśnie sześciu puszek piwa i aż dziwne, że sam ówczesny szef Platformy nie zapamiętał kilku punktów własnego wyborczego ochłapu rzuconego rodakom. Cóż, nie chwyciło. Może Schetyna nie jest piwoszem i to mogłoby go tłumaczyć, ale żeby naród wychowany pomiędzy browarem, gorzelnią, bimbrownią, monopolowym i metą nie zapamiętał tak chwytliwego hasła? Co to się porobiło, co się porobiło z tymi Polakami?... Jakby zeszli z historycznie wybranego kursu i ścieżki, na których pełna butelka wódki czy wina, względnie kufelek określają styl życia, wypełniając je niepowtarzalną treścią. Chociaż, hm, zeszło, ale chyba nie do końca, bo mimo że III RP uodporniła ludzi na propagandę, to historyczny ciąg do alkoholu wciąż podpowiada, by w puszce piwa było jednak piwo, a nie wyborcza kiełbasa.

        Wracając do piątki, to ta ma dwa felery. Pierwszy taki, że kojarzy się z oszukanym sześciopakiem. Przecież nawet gamoniowi wyobraźnia podpowiada, iż sześć to więcej niż pięć, a jeśli rzecz dotyczy piwa, a nie na przykład coca-coli, to nawet znacznie więcej. Po drugie, piątka wnosi w naszą świadomość komunistyczne asocjacje, na dodatek pozytywne, kojarząc się z lubianą załogą Rudego. Z tym jest jednak pewien szkopuł, jeśli nawet nie szkop. Otóż w załodze był Janek Gajos, który zanim zaczął zwalczać PiS, brał udział w filmowej wojnie z Niemcami… Zaraz, a może z nazistami? No sam nie wiem, ale jak go zwał, tak go zwał – i tak wychodzi na to samo, to znaczy, że z bandziorami. W każdym razie Gajos, gdy po raz kolejny w ramach niekończących się telewizyjnych powtórek pobił Teutonów i nie miał już wrogów, wszedł w rolę Szarika i zaczął kąsać prezesa i jego partię. Sam się tak konformistycznie w życiu ustawił, czy może środowisko nim szczuje – tego nie wiem. Faktem jest, że źle się dziś wyborcom prawicy kojarzy, w związku z czym piątka mniej zachęca niż powinna. Całe szczęście, że Jasio to dmuchany autorytet, a tak naprawdę mały, stary kretyn, któremu, jak sam powiedział, charyzma kojarzy się z czymś szlachetnym. I rzeczywiście, Adolf Hitler kazał za sobą nosić worek, taki dodatkowy oprócz własnego, bo mu się charyzma - ta szlachetna właśnie - w niezbyt wybujałej cielesności nie mieściła.

        Wróćmy jednak do piątki. Otóż mimo wielu wad tej liczby są przecież i zalety, zaś główną stanowi łatwość przyswajalności propagandowo-cyfrowej leguminy. Chodzi o to, że w czasach upadku edukacji, gdy osiem razy osiem coraz częściej równa się sześćdziesiąt osiem, bo tak prościej zapamiętać, piątka jest łatwiejsza do policzenia. Po prostu paluchem wskazującym jednej ręki liczy się paluchy drugiej i mamy wynik. No może wśród pracowników tartaku i tych po odmrożeniach niekoniecznie, ale ci stanowią zaledwie margines ogółu. Natomiast w przypadku policzenia szóstki zmuszeni jesteśmy dodatkowo otworzyć dłoń drugiej ręki i paluchem tej pierwszej wskazać na kciuk. Oczywiście tylko dlatego, że jest pierwszy od góry. Znaczy pierwszy, choć de facto szósty. A to nie dość, że spowalnia liczenie, to na dodatek komplikuje cały rachunek, nie mówiąc już o tym, że utrudnia zapamiętanie. Za to szóstka – co by o niej złego powiedzieć - jest bardziej politycznie poprawna, reprezentując symboliczne sześć kolorów niepełnej gejowskiej tęczy. Z drugiej strony, o czym nie należy zapominać, skomplikowane matematycznie ubarwienie może w pewnych kręgach – zwłaszcza tych z większą konserwatywną wyobraźnią - spowodować dyskomfort w tyłku.

        Niemniej w obu przypadkach najbardziej istotna wydaje się prostota złożenia oferty i jej odnotowania przez odbiorców, bo skądinąd wiadomo, że zawsze łatwiej jest dać mniej niż więcej, podobnie jak i łatwiej uzmysłowić sobie pożytki płynące z mniej licznych, ale za to zapamiętanych wyborczych przyrzeczeń. Dlatego 21 postulatów MKS nie przetrwało dłużej niż rok z okładem. I gdyby wtedy skupiono się tylko na pojedynczym, ale jakże ważnym jedenastym postulacie, w którym strajkujący żądali wprowadzenia kartek na mięso i jego przetwory, to partia chętnie by go spełniała. Ba, chętniej niż strajkujący go zaproponowali i to aż do czasu wyprowadzenia sztandaru. A tak wszystko skończyło się, jak się skończyło – Bolkiem w Magdalence, Tuskiem w Brukseli i honorem na śmietniku.

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości