49 obserwujących
422 notki
491k odsłon
680 odsłon

Pomysł

Wykop Skomentuj6

        Czasem, gdy człowiekowi odbija, to znaczy jest pod niekontrolowanym wpływem jakichś bodźców - no na przykład alkoholu, religii, a jak religii, to może nawet i opium, bo jakoś dziwnie się to jedno z drugim kojarzy - wtedy zaczyna widzieć znaki. Tu od razu powiem, że lepiej ich nie dostrzegać, a jeśli się nie da, lekceważyć - rzecz jasna z wyjątkiem drogowych, co na ogół źle się kończy. Natomiast jeśli już ktoś je zobaczy i któryś zapamięta, to w żadnym wypadku nie należy chwalić się taką przypadłością, bo… No tak, na stosie niby nie spalą, ponieważ to już nie te czasy, choć niekoniecznie lepsze, jako że niekiedy stos miał swój głębszy sens niż tylko podgrzewanie w ludziach wiary. Tak więc choć nie spalą, za to wyśmieją, zwłaszcza za plecami. Kto, kto? Wiadomo - wszyscy, którzy nam dobrze życzą, czyli ogół właśnie.

        Poza tym, że widzimy znaki, możemy również słyszeć głosy. Te natomiast mogą podpowiadać maluczkim do ucha złe i dobre rady, w zależności od podpowiadającego i ich interpretacji. Jeśli złe, sprawcą podpowiedzi był diabeł ewentualnie Kaczyński, jeśli dobre – wtedy Bóg lub również Kaczyński, a wszystko uwarunkowane bywa tym, kto i gdzie ucho przykłada.

        Co ciekawe, głosy mogą dotyczyć nie tylko rad, ale i pewnych sytuacji, których choć nie byliśmy świadkami, to dziwnym trafem możemy je przywołać - nie tylko uchem zresztą, ale i okiem wyobraźni. Wystarczy tę ostatnią zainspirować czymkolwiek, ot, na przykład porcją propagandy, z którą przebywamy za pan brat niemal na co dzień. Lewackiej lub prawackiej, w zależności od tego, jaki obraz chcemy uzyskać i jakie głosy usłyszeć, żeby stać się niemym obiorcą pewnych wydarzeń. A jak to działa? Już mówię.

        Oto delikatnie przymykam oczy, oglądany obraz powoli się zaciera, zamiast towarzyszących mi odgłosów w tło wchodzą szmery, urwane fragmenty słów, wreszcie całych rozmów, plan akcji staje się coraz bardziej wyrazisty – jakiś gabinet, tak, na pewno gabinet, biurko – dość masywne, kilka foteli, dywan, chyba perski, na ścianie godło – orzeł, czarny lub biały – trudno jeszcze powiedzieć. Ustalmy więc póki co, że czarno-biały – głównie z powodu niezdecydowania lokatora. Poniżej zaś … Zaraz, podkręcam ostrość… O, jaka miła focia. To chyba Tusk i Merkel podający sobie dłonie… Taaa, na pewno dłonie, a w nich przekazywany kanclerzycy cyrograf. Za biurkiem, w fotelu, człowiek - jakiś cały taki po francusku, cokolwiek miałoby to znaczyć. Przed nim, na masywnym blacie mebla, od strony okna, po lewej - duże zdjęcie Bronisława Geremka. Z fajką, rzecz jasna. Zresztą po prawej też – i również z fajką, co powoduje pewien mętlik głowie, jakoby znakiem wolnomularzy była fajka właśnie, a nie na przykład kielnia lub cyrkiel. Natomiast w środku, na wprost… Nie, to też Geremek – pewnie, żeby nie było wątpliwości w jakiej ideologicznej stajni lokator gabinetu się wychował – inaczej wszystkie trzy nie byłyby zwrócone frontem do wejścia. No dobrze, to tyle opis wnętrza, a teraz przechodzę na nasłuch:

- No, …eść, …eł, dobrze, …e ….edłeś.

(momencik, jakieś kłopoty techniczne, zaraz wyreguluję – o, teraz)

- No cześć, Paweł, dobrze, że przyszedłeś.

(uf, w porządku)

- Cześć, Rafale. Możesz powiedzieć, co mnie tu sprowadza? Bo wiesz, troszeczkę zajęty jestem…

- O, zaskakujesz mnie. Zajęty w południe? Czyżbyś znów robił sobie selfie w łóżku?

- A nie, nie, jeszcze nie… Tym razem to poważna sprawa, polityczna nawet. Wiesz, zadzwoniłem do Michała Moskala, tego młodzieżowca od Kaczora. Umówiliśmy się w kawiarni na pogawędkę i powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem…

- Taaa? A co na to ten twój Michał – ślubny, że się tak wyrażę?

- Oj, Rafale, daj spokój. Tobie się wydaje, że w moim środowisku, podobnie jak w twoim, za wszystkim stoi seks, a to nie tak. Po prostu chłopak podziela nasze poglądy na pewne sprawy, jeśli natomiast nie, to w każdym razie wydaje się ugodowy. A dokładniej nie chce walczyć, tylko wyraźnie płynąć na fali. I do tego ten uśmiech, ta miła oku miękka pucułowata prezencja - takiego amorka z brodą, no i ten trochę dziecięcy jeszcze głos…Powiem szczerze, że zazdroszczę go Kaczorowi. Oczywiście jako szefa biurka… Tfu, to znaczy biura - to miałem na myśli nic poza tym, naprawdę. Ach, jak on może pięknie inspirować…

- Kto, Kaczor? Chyba zwariowałeś.

- Nie, przecież mam na myśli Moskala.

- Paweł!

- O, przepraszam, rozmarzyłem się. No więc co mnie tu sprowadza?

- Ogólnie to pomysł, a w zasadzie dwa…

- Dwa? Mam się już zacząć bać, jak wtedy z paletami i plażą?

- Nie za bardzo, bo tym razem jeden wyklucza drugi, więc będziesz miał czas na swoje te, no… zainteresowania.

- Wykluczające się pomysły? To brzmi tak, jakbyś był za, a nawet przeciw, Rafale.

- Niezupełnie. Ale najpierw posłuchaj. Mówi się: do trzech razy sztuka, ale ja już po dwóch mam dość…

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości