50 obserwujących
451 notek
516k odsłon
  414   0

Aby tylko mówiono...

      Dziś będzie ponownie o Ziemkiewiczu, przy czym zakładam, że redakcji - głównie w osobie szanownego redaktora Jastrzębowskiego – temat znów się nie spodoba. A nie, bo jest na ,,ty” z panem Rafałem, co wskazuje na pewien stopień ich zażyłości, zażyłość zaś, wiadomo – wzajemnych nadepnięć na piętę nie toleruje. No ale cóż ja zrobię, skoro Ziemkiewicz po prostu prowokuje niespotykaną u niego głupotą i tym razem już spotykaną bezczelnością, choć cuzamen do kupy obie wady działają na jego korzyść. Ale do rzeczy.

      Oto słynny RAZ wymyślił sobie, że wbrew poprzednim zapowiedziom zamierza jednak dochodzić swoich praw przed brytyjskim sądem, a konkretnie: ,,domagać się przeprosin w maksymalnej formie i przestrzeni” – cokolwiek to znaczy. No dobrze, ma do tego pełne prawo, choć już niekoniecznie rację. Jest jednak pewien szkopuł związany z jego świeżym i chrupiącym słodką zemstą pomysłem: ,, Dochodzenie praw przed brytyjskim wymiarem sprawiedliwości jest bardzo kosztowne i trudne” – co sam przyznał.

     A to ci pech, człowiek chciałby się oczyścić, a tu okazuje się, że czyszczenie kosztuje znacznie więcej niż oddanie garnituru do pralni, a na dodatek jest bardziej pracochłonne niż samo brudzenie się. Co tu zrobić, co tu zrobić?... Ależ oczywiście, można zadziałać metodą ,,na Michalkiewicza”, cwanego Macieja polskiej żurnalistyki, któremu jego durni wyznawcy niby-prawd objawionych składali się i na kupno warszawskiego mieszkania, i na spłatę pewnej wielokrotnie gwałconej Katarzynie przyznanego jej przez sąd zadośćuczynienia w kwocie 150 tys. złotych, którą to Katarzynę chytry mędrek obraził.

      Tak więc Ziemkiewicz jak pomyślał, tak zrobił. Na początek jednak stwierdził, że w Londynie został opluty w zastępstwie wszystkich Polaków. Czyli że… Zaraz, jakieś analogie? Proszę mówić, nie wstydzić się – żyjemy w czasach, w których cokolwiek oprócz faszyzmu, antysemityzmu, ksenofobii, homofobii oraz krytyki teorii ocieplenia klimatu bywa uzasadnione, wytłumaczalne i akceptowalne, ewentualnie moralnie względne, nawet jeśli wygląda na bezsporne świństwo. Natomiast faszyzmem może być wszystko - oczywiście tylko wtedy, gdy rządzące światem białych lewactwo tak uzna.

     No więc? Dobrze, ustalmy zatem, iż RAZ zalicytował wysoko, niemal jak Chrystus, który zginął na krzyżu za nasze grzechy, w związku z czym uzasadnione jest, że przez stulecia ludzkość musi opłacać istnienie Kościoła, który chwali imię Pana i stara się go na niby przekupić, sprzedając ludowi Słowo, czyli nic za ciężkie pieniądze. I podobnie jest z Ziemkiewiczem. Skoro ogłosił, że został opluty w naszym zastępstwie, to wypadałoby abyśmy nie tylko ochoczo, ale i hojnie zapełnili mu z czubem tacę w ramach zrzutki na prowadzenie postępowania. I choć podkreśla, że będzie ono niezwykle trudne, a przede wszystkim kosztowne, to dodał zaraz, że: ,, jeśli otrzyma wsparcie od właściwych środowisk, czy krajowych, czy polonijnych – to jest to możliwe.”

      Hm, no dobrze, ale co ja jako przeciętny Polak, ten zrzutek-wyrzutek, będę z tego miał? Czy to ze mnie i z reszty rodaków korzystne dla publicysty orzeczenie brytyjskiego sądu zdejmie odium antysemityzmu? Nie, zdejmie indywidulanie z Ziemkiewicza, a ja uzyskam z tego tylko tyle, że wtedy pan Rafał już bez kłopotów będzie odwiedzał córkę w Oksfordzie i robił kasę na pogadankach z brytyjską Polonią. Znaczy trochę mało, by angażować swój czas i pieniądze, wychodząc przy okazji na jednego z głupich Franciszków, których cwani Macieje, przebrani w stroje polityków, ideologów, duchownych i publicystów golą z włosem, a niekiedy boleśniej, bo pod włos, z pieniędzy i rozumu.

      Ale jest coś ważniejszego, coś, co powoduje, że Ziemkiewicz procesu nie wygra, więc inwestycja w oczyszczenie jego dobrego imienia jest tak samo opłacalna, jak niegdyś inwestycje pracowników Enronu – mam na myśli tych szarych zjadaczy chleba - w akcje swojej upadającej firmy. A dlaczego, już mówię.

      Zarzuty antysemityzmu stawiane Ziemkiewiczowi opierają się na dwóch jego wypowiedziach. Pierwsza pochodzi z Twittera i związana jest z wystąpieniem ambasador Izraela w Polsce Anny Azari, które stało się początkiem kryzysu pomiędzy Warszawą a Jerozolimą. Wtedy to Ziemkiewicz napisał: ,, Przez wiele lat przekonywałem rodaków, że powinniśmy Izrael wspierać. Dziś przez paru głupich względnie chciwych parchów czuję się z tym jak palant”.

      Czy w przytoczonym zdaniu publicysta obraził, jak sam teraz zaznacza, tylko kilku członków izraelskiego rządu, dążących do konfrontacji z Polską, czy może zakreślił szersze koło, jadąc pa wsiech, czyli obdarowując swoją niechęcia ogólnie świat Żydów? Bo gdyby wskazał na chciwość i głupotę kilku Izraelitów, nie sadzę, żeby miał z tego powodu jakieś kłopoty. Ale on sięgnął do worka z rekwizytami antysemityzmu, wydobywając z niego na światło dzienne wyjątkowo obraźliwe określenie parch i posłużył się nim w przestrzeni publicznej. Czyli rąbnął tym, co leży mu na wątrobie, a na wątrobie leży na ogół szczerość.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura