43 obserwujących
381 notek
447k odsłon
1599 odsłon

Święta Greta

Wykop Skomentuj47

        O Grecie Thunberg, nowej świętej religii klimatycznej, przelano na papier i do internetu już tak wiele mądrych słów, że chyba nawet nie wypada, aby robić to jeszcze raz. Zresztą za duże porcje mądrości na jednym talerzu nie spełniają swojej roli z uwagi na zjawisko intelektualnego przesytu i monotematycznego znużenia. Dlatego postanowiłem zmusić się i napisać też o Thunberg, tylko że dla odmiany coś głupiego – ot tak po prostu, żeby było inaczej. Przy czym inaczej nie oznacza prawdy objawionej, ewentualnie klimatów poszukiwanej pilnie i przez wszystkich sensacji, tym bardziej że ta z prawdą ma ogół ma niewiele wspólnego. Natomiast faktem jest, że jeśli serwuje się inność, to zawsze podtrzymuje ona zainteresowania. Na przykład taki Picasso musiał o tym doskonale wiedzieć, bo kiedy odrobinę nudzić zaczęły jego bohomazy malowane w okresie błękitnym, przerzucił się na różowy, nadal dzierżąc pozycję w centrum artystycznych fascynacji świata idiotów.

        Oczywiście inność musi być zaproponowana w odpowiednich warunkach, to znaczy tak, by była dostrzegalna, wyczuwalna lub słyszalna. Że niekoniecznie? No a gdyby mnie i jakiegoś Murzyna umieścić w kompletnie ciemnym lochu, to jaka byłaby między nami różnica? Jaka? Aha, że ja siedzę za niewinność. Hm, no to też, choć prosiłbym nie propagować rasistowskich stereotypów. Dobrze, ale poza tym? Co? Ano właśnie, żadna! Czyli że inność jest zjawiskiem wyłącznie umownym, spełniającym się w pewnych okolicznościach, a w innych już nie. I do momentu, aż mój towarzysz niedoli nie zacząłby bębnić piłką do koszykówki o cementową podłogę celi, bolejąc, dlaczego nie został gwiazdą NBA, choć przecież spełniał ku temu podstawowe warunki, tylko narkotykowym dilerem, rozpoznanie nas po ciemku byłoby niemożliwe. I to dlatego właśnie w kopalnianych szybach Republiki Południowej Afryki nie przyjął się rasizm, choć szalał on na powierzchni.

        Wróćmy jednak do naszej małej szwedzkiej bohaterki klimatycznej. Sprawa inności jest w jej przypadku o tyle prosta, że tekst nie może powielać tych samych spostrzeżeń i opinii, do tej pory opisywanych. Jeśli więc Greta w każdy piątek opuszcza zajęcia szkolne, by strajkować pod szwedzkim parlamentem w obronie klimatu, to poza klęczeniem i modłami w intencji natychmiastowej zmiany jej zainteresowań pytaniem jest nie to, dlaczego jest taka mądra, tylko czy nie uczestnicząc w dwudziestu procentach lekcji otrzymała promocje do następnej klasy? A skoro tak, to czy w ogóle jest sens uprzykrzać dzieciom życie piątkową obecnością w szkole? Przecież mogą zająć się w tym czasie innymi, nie mniej ważnymi sprawami, na przykład nawoływaniem do oddalenia Ziemi od Słońca w celu zapobieżenia skutkom efektu cieplarnianego, pikietowaniem na rzecz zwiększenia produkcji lodów waniliowych dla zbilansowania ubytków białej czapy na biegunie lub propagowaniem idei wystawiania na ulice otwartych lodówek w okresach szczególnie dokuczliwych upałów. Liczy się przecież sam pomysł, to znaczy pomysł na życie pomysłowdawcy, a nie faktyczne następstwa jego realizacji, bo on sam często z założenia nie da się zastosować w praktyce. No ale przy okazji można zarobić nominację do Pokojowej Nagrody Nobla i mieć swoje pięć minut, może rok, a nawet kilka lat sławy, jeśli tylko ktoś będzie mógł na tym dobrze albo nawet lepiej jak dobrze zarobić. Choć trzeba otwarcie powiedzieć, że ośmieszenie tego wyróżnienia za sprawą kulisów przyznania go Barackowi Obamie, a także ewentualne wrzucenie do tego samego wora z kablem, bratem Abla, albo jakoś tak, czyli Lechem Wałęsą, ociepleniowym guru Alem Gorem, który lubi, jak palą się w jego dużym domu wszystkie żarówki naraz albo birmańską ideologiczną hochsztaplerką Aung San Suu Kyi, zaszczytu nie przynosi. 

        Jest jednak jeszcze jeden szczegół, który może odgrywać rolę przy typowaniu do miana nowego idola, w tym głównie lewackiego postępactwa… Postępactwa? Zaraz, dobrze to ująłem? Hm, wszystko wygląda OK, czytając zwłaszcza od literki t do końca, więc... No tak, jest nawet lepiej jak dobrze. A zatem ktoś taki musi mieć to coś, co pomoże mu pomóc zostać idolem, podobnie jak pomogło Grecie. Coś w sobie albo na zewnątrz, a najlepiej, jeśli dwa w jednym, bo młoda Szwedka posiadła oba te przymioty. Wewnątrz nosi zespół Aspergera, natomiast na zewnątrz odpychającą facjatę, zaświadczającą o nieskomplikowanych przemyśleniach i przypominającą Księżyc w pełni lub naleśnik z dużej cygańskiej patelni. Niewykluczone więc, że w przyszłości podobną sławę w naszym kompletnie pokręconym świecie może zdobyć czternastoletni schizofrenik walczący o prawa gejów, trzynastoletnia osoba upośledzona wspierająca wegańską religię i dwunastolatek z zespołem Downa, który zostanie twarzą walki ze światowym antysemityzmem. Gwarantuję, że przy dobrze poprowadzonej kampanii promocyjnej świat oszaleje z zachwytu.

Wykop Skomentuj47
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości