46 obserwujących
392 notki
462k odsłony
746 odsłon

Dlaczego nie zagłosuję na PiS

Wykop Skomentuj45

        Moda taka się porobiła i już – rady na nią nie ma. Ludzie piszą, dlaczego będą lub nie będą głosować na jakieś ugrupowanie, szukając czasem czytelniczego zainteresowania, być może otuchy i wsparcia dobrym słowem, a niekiedy z powodów czysto propagandowych. Przy czym te ostatnie nie zawsze bywają następstwem zaangażowania politycznego po stronie zachwalanej partii, a raczej względów już wyłącznie merkantylnych, przeliczanych później na zarobione wierszówki. Rzec można, że ci ostatni, najemnicy pióra, robią tylko swoją robotę, co nie zmienia faktu, że są największymi kanaliami okresu wyborczego. Oczywiście zaraz po pewnych politykach.

        W każdym razie, jeśli tego typu wynurzenia nie wiedzieć czemu znajdują i poklask administracji, o czym świadczy wystawianie ich na Stronie Głównej, i zainteresowanie gawiedzi, pomyślałem, że i ja pójdę tą drogą, skoro jest tak chętnie wydeptywana.

         Zacznę może okrężnie, czyli od innej strony – tej, co to czasem boli Roberta Biedronia, znaczy… No tak, wszyscy wiedzą, od której, więc nie nazywając dupy po imieniu, będę kontynuował.

        Do USA przybyłem dawno, konkretnie zaś wiele lat wstecz i w międzyczasie nabyłem amerykańskie obywatelstwo. Nie oznacza to jednak, że się wynarodowiłem. Po prostu określone decyzje niosą wcześniej czy później pewne logiczne konsekwencje, zresztą nie tylko natury formalnej, a jedną z nich jest właśnie naturalizacja. W środku jednak pozostałem synem mojej ziemi, podobnie do zdecydowanej większości innych imigrantów, choć moja polskość jest nieco inna. Ani lepsza, ani gorsza, tylko inna właśnie. Nie wyznaczają jej bowiem związki z większością społeczeństwa starego kraju, z którą absolutnie nic poza niechęcią i zażenowaniem mnie nie łączy, i której kolejnym pokoleniom życzę efektów w pracy u podstaw, to znaczy wdrapania się na wyższy poziom nie tyle edukacji, ile wiedzy oraz człowieczeństwa.

        Co zatem, jeśli nie związki duchowe z rodakami, czyni mnie Polakiem? Przykro może to powiedzieć, ale są to wyłącznie narodowe imponderabilia i pamięć historyczna. Reszta jest bez znaczenia.

        Zamieszkiwanie w innym kraju i przyjęcie obcego obywatelstwa spowodowało określone skutki, przejawiające się w pewnych przemyśleniach i przyjętych na ich bazie pryncypiach. To znaczy w moim przypadku spowodowało, bo inni zachowują się inaczej. Otóż absolutnie nie odmawiając rodakom zamieszkującym na obczyźnie prawa wyborczego, które traktuję jako słuszne z wielu względów, sam postanowiłem z niego nie korzystać. Dlaczego? Otóż uważam, że będąc osobą, która wyjechała z kraju, bez względu na powód takiej decyzji – bardziej czy mniej zaszczytny, ale wytłumaczalny inaczej niż chęcią ułatwienia sobie życia - nie powinienem uczestniczyć w konstytucyjnie zagwarantowanej aktywności społecznej, jaką są wybory, zmieniające polityczny, ekonomiczny i społeczny obraz państwa, w którym już nie mieszkam. I tak jak powiedziałem wcześniej: ktoś inny zachowuje się całkiem inaczej, bo odmiennie niż ja postrzega swoje związki z macierzą i różnie niż ja potrafi je sobie wytłumaczyć. A że głosowanie nie jest obowiązkiem, dlatego przyjąć można różne postawy. To trochę podobnie jak z piciem wódki: jeden chla, drugi popija, trzeci lubi wypić niekiedy kieliszeczek, a czwarty jest abstynentem. I każdy ma prawo do tego, co robi - choć niekoniecznie każdy z nich moralne - które na tysiąc jeden sposobów może sobie i innym uzasadnić.

        Dlatego z powodów czysto pryncypialnych nie będę głosował na PiS, choć uważam, że wśród zgnilizny politycznych kontrpropozycji, w tłumie jawnych zdrajców i jurgieltników, błaznów w muszkach i krawatach, karierowiczów, kawiorowych lewaków, żerujących w ramach mody na własną, narzucaną innym odmienność pederastów oraz zwykłych durniów i nieuków, jest to jedyna partia, której jako Polak i jako człowiek nie muszę się wstydzić. Oraz, co istotne - pod jej rządami nie przejawiam obaw o los kraju, bo dotrzymując przyrzeczeń, leczy ona państwo i obywateli z demoralizacji biedą i bezprawiem oraz skutków ćwierćwiecza działań nakierowanych na wynarodowienie. I nie zmieni tego faktu Nobel Tokarczuk, przyznany narodowej heroinie od polityczno-poprawnej wersji naszej historii i krytyczce partii Jarosława Kaczyńskiego..

        I nie jest dla mnie ważne, że ktoś tam w PiS coś nabroił lub przemilczał, że i tam są karierowicze i polityczni dekownicy, co na dodatek z powodów czysto propagandowych bywa wyolbrzymiane przez media. Niemniej faktem jest, że i w Zjednoczonej Prawicy zdarzają się strony wstydliwe, bo skoro nie ma ludzi czystych jak łza, a zwłaszcza w Polsce, to i tam się znajdą. Istotne bowiem jest to, co społeczeństwo dostaje w zestawie realizowanych później przez rządzących propozycji i co zdecydowanie jest czymś więcej od ciepłej wody w kranie oraz polityki miłości, zwłaszcza gdyby ta ostatnia miała się znaleźć w ofercie Roberta Biedronia.

        Szkoda tylko, że te ,,oczywiste oczywistości” nie przekonują większej części mas, które ochoczo korzystając z michy coraz to dopełnianej socjalnymi dobrodziejstwami i dowodami przywracania narodowej godności, gotowe są gryźć rękę, która właśnie im tę michę zapewnia. Bo w społeczności polactwa, którego nie stać już nie tyle na zwykłą wdzięczność i przyzwoitość, co po prostu czysto egoistyczne zrozumienie korzyści płynących z wzajemnych relacji z dobrą zmianą, nic nie jest do końca przewidywalne, w tym nawet wyborcze zwycięstwo i kontynuacja naprawy państwa. Niestety.


Wykop Skomentuj45
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka