Blog
Droga, Prawda i Życie
Kamil Gorzelańczyk
Kamil Gorzelańczyk Człowiek piszący
8 obserwujących 96 notek 94046 odsłon
Kamil Gorzelańczyk, 14 lutego 2018 r.

Jak Polak wybaczał i prosił Żyda o wybaczenie

905 61 0 A A A

Drogi Izraelu,

Wielkim i przykrym zaskoczeniem są dla mnie reakcje płynące z Twojego kraju na wieść o zmianach w polskim prawie, którym rząd chce przeciwdziałać fałszywej narracji historycznej, obarczającej Polaków winą za Holokaust. W pierwszym momencie, kiedy jeden z czołowych polityków izraelskich wprost oskarżył mój naród o udział w zamordowaniu kilkuset tysięcy ludzi, a popularna dziennikarka na przekór naszym usiłowaniom rozpropagowała w internecie hasło "polskie obozy śmierci", poczułem się jakby uderzono mnie w twarz.

Uwierz mi, że potrafię być mocno krytyczny wobec swoich pobratymców. Nie oszczędzam ani polskiej historii, ani mających z niej wynikać urojeń o rzekomej nieskazitelności narodu polskiego. Mierzi mnie proceder posługiwania się patriotyzmem jako wybielaczem grzechów. Gdy wielu z moich rodaków pragnie tylko wychwalać naród polski pod niebiosa, bo uważa to za zgodne z racją stanu, ja sprowadzam ich na ziemię wskazując na liczne powody do wstydu. Cel nasz jest wspólny, lecz różnimy się co do środków. Chodzi nam o dobre imię Polski, na rzecz którego ja chciałbym działać mając czyste sumienie, budując reputację Polski na fundamencie prawdy oczyszczonej z wszelkich przekłamań i przesądów - jakkolwiek trudny, bolesny i czasochłonny byłby to proces. Oni zaś uważają, że stosunki międzynarodowe mają wyłącznie charakter polityczny, dlatego polskich interesów trzeba bronić ofensywnie, poprzez forsowanie korzystnej dla siebie wersji prawdy historycznej. Moi rodacy obawiają się tego, że przyznanie się do błędu zostanie uznane za słabość i zamiast stworzyć przestrzeń do porozumienia zachęci drugą stronę do jeszcze twardszego stanowiska. "Daj palec, a weźmie całą rękę" - mówi popularne u nas powiedzenie. Moi rodacy nie wierzą w pokorę i wybaczanie na szczeblu relacji międzynarodowych. Przyznam się do tego, że w dniu, kiedy Lahav Harkov i Yair Lapid w prowokacyjny sposób zademonstrowali swoje niezadowolenie z "antydefamacyjnej" nowelizacji polskiego prawa, ja również miałem chwilę zwątpienia.

Chciałbym, żebyś mnie dobrze zrozumiał. Z racji, na które wskazałem powyżej, nie zamierzam wypierać się przed Tobą niczego, co w przeszłości uczyniliśmy Twojemu narodowi. Mam świadomość zła, z jakim spotkali się Twoi przodkowie mieszkając na polskiej ziemi; wszystkich krzywd doznanych z rąk moich przodków. Zło jest złem i nie godzi się usprawiedliwiać go tym, jak okrutnie traktowani byli Żydzi w innych państwach Europy w tych czasach szalejącego antysemityzmu. Jesteś człowiekiem wyedukowanym, więc zdajesz sobie sprawę z tego, że ewentualne porównania wypadają na naszą korzyść w stopniu bezdyskusyjnym. Nie wybiela to jednak polskich grzechów. Uważam nie tylko za słuszne, lecz za absolutnie konieczne uczciwie rozliczyć się z nich przed Wami. Stawiam granicę w miejscu, w którym uzasadnione zarzuty przeradzają się w krzywdzące dla nas uogólnienia i nadinterpretacje.

Nie jesteśmy odpowiedzialni za Holokaust. Stwierdzenie przeciwne temu jest zwyczajną nieprawdą, która boli Polaków niczym wymierzony bez powodu, siarczysty policzek. Boli tym mocniej, że my również jesteśmy ofiarami niemieckiej agresji. W ciągu 6-letniej wojny nasz kraj został zrujnowany, a miliony Polaków zamordowane. Wiesz przecież o tym, że my także ginęliśmy w komorach gazowych; nas także poddawano ludobójstwu na masową skalę. Niewinni ludzie byli katowani i zabijani przez oprawców z powodu polskiej narodowości. Mam nadzieję, że nie uznasz tego za amoralną licytację na cierpienia narodowe, lecz ogrom wyrządzonej nam krzywdy uprawnia nas do uważania się za niewinne ofiary przypuszczalnie w nie mniejszym zakresie niż Was. Piszę o przypuszczeniu, bowiem jakim sposobem to dokładnie zmierzyć? Nie da się, ale też nie ma takiej potrzeby. Wystarczy, abyśmy zgodzili się co do tego, że jeśli ofiara jest ofiarą, to nie godzi się nazywać ją katem.

Dlatego barbarzyńskie zachowania, jakie zdarzały się wśród ludności polskiej podczas okupacji, nie powinny rzutować na generalną ocenę narodu polskiego. Analogicznie rzecz biorąc kolaboracja niektórych Żydów z Niemcami nie może być podstawą skandalicznego twierdzenia, że to "Żydzi Żydom zgotowali ten los". Przepraszam za użycie tego sformułowania, aczkolwiek być może uzmysłowisz sobie dzięki niemu, jak przez nas odbierane są "polskie obozy zagłady". Krew gotuje się w nas, gdy sprawcy pogromów, szmalcownicy, denuncjatorzy i inne pożałowania godne jednostki ludzkie wywyższani są przez zagraniczną opinię publiczną ponad polskich bohaterów i sprawiedliwych, np. nagrodzonych przez instytut Jad Waszem, ale przede wszystkim ponad zdecydowaną większość, która narodowi żydowskiemu nie uczyniła w czasie wojny nic złego. To dla nas bulwersująca sytuacja, gdy poturbowanej, pogardzanej ofierze polskiej wkłada się teraz zakrwawiony nóż w rękę i krzyczy: morderca!

Nie dziw się, że wielu z nas nie potrafi zapanować nad emocjami i reaguje w myśl starotestamentowego "oko za oko". O ileż łatwiej i naturalniej jest Polakowi odpowiedzieć niebieską policją, Judenratem i Sonderkommandami na zarzut o polskim udziale w Holokauście, niż ze skruchą przyznać się do winy tam, gdzie ona faktycznie jest, a tam, gdzie jej nie ma cierpliwie wytłumaczyć swoją niewinność. Człowiek jest tylko człowiekiem, który instynktownie broni się, gdy czuje się zagrożony. My boimy się waszych wpływów, waszej siły oddziaływania narracyjnego na świat. Nie rozumiemy waszej traumy Holokaustu i chyba właśnie w tym niezrozumieniu biorą źródło równie naiwne co straszne domniemania, że uznajecie nas za gorszych od siebie; chcecie zniszczyć, ograbić i generalnie zaszkodzić nam, jak tylko się da.

W poczuciu tego lęku nie ma mowy, żeby wybaczyć i prosić o wybaczenie. Zapytasz może: jak to wybaczyć - cóż złego my wam uczyniliśmy? Ano, znalazłoby się tego trochę, gdybyśmy mieli brnąć we wzajemne wyciąganie drzazg z oczu. Dla Polaków koniec wojny nie był wyzwoleniem, lecz początkiem innej okupacji, w której jednostki żydowskiej narodowości miały swój niechlubny udział. Nie chcę przez to napisać, że Twój naród miał udział w zbrodniach komunizmu. Zapytasz, czego właściwie chcę? To proste. Chciałbym przeprosić za antysemityzm, pogromy, szmalcowników i wszystko inne, co dzieli nasze narody, a za co mój naród ponosi odpowiedzialność. Chciałbym także mieć pewność, że przepraszając i prosząc o wybaczenie w imieniu Polski nie rozjuszę tym swoich rodaków, którzy w ten mechanizm wybaczania jeszcze nie uwierzyli. I w końcu sam chciałbym wierzyć w to, że wybaczając Twojemu narodowi znajduję po drugiej stronie człowieka rozumującego w podobnych kategoriach. Przypuszczam, że Polak z Żydem mogą się porozumieć, a nawet pojednać, ale do tego obaj muszą być równymi sobie ludźmi. Myślę, że po przeszło 70 latach od tamtych wydarzeń byłoby warto ostatecznie zadać kłam wszystkim, którzy wtedy usiłowali wyzuć nas z człowieczeństwa. Jak sądzisz?

Opublikowano: 14.02.2018 20:35. Ostatnia aktualizacja: 14.02.2018 20:38.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Dzierżyński Konkretem jest protest w Sejmie trwający od tygodni. To jest ważniejsze od...
  • @1asan Proszę zawczasu nie martwić się o Platformę. Na to przyjdzie czas, gdy partia obejmie...
  • @kasztanowcowiaczek Zanim jednak dojdzie do wyborów dobrze mieć rozeznanie, jak dana partia...

Tematy w dziale Kultura