Blog
Z wnętrza
Kamil Gorzelańczyk
Kamil Gorzelańczyk Człowiek piszący
9 obserwujących 139 notek 127673 odsłony
Kamil Gorzelańczyk, 12 marca 2018 r.

To nie jest kraj dla ludzi o słabej woli

917 30 0 A A A

Wybitny syn wybitnego ojca, chociaż odmiennego rodzaju talenty dane im było wykorzystać w życiu. „Papcia Chmiela”, autora kultowej serii przygód „Tytusa, Romka i Atomka” zna pewnie większość Polaków urodzonych w PRL. Sam należę do grona fanów tych wspaniale ilustrowanych komiksów o fabule nadziewanej fantastycznymi pomysłami. Postać Chmielewskiego juniora poznałem natomiast dopiero wczoraj za sprawą wywiadu przeprowadzonego i opublikowanego przez Bognę Janke w naszym Salonie. Artur Chmielewski, naukowiec pracujący w NASA nad projektami bezzałogowej eksploracji kosmosu, popularnością może nie dorównał jeszcze słynnemu rodzicielowi, tym niemniej zapewne nie ustępuje mu pod względem zasług dla ludzkości. Trudno jest zresztą stawiać ich osiągnięcia na tej samej wadze, jeśli nie rozstrzygnęło się wcześniej kwestii tego, czy większy pożytek przynoszą loty w kosmos, czy raczej sztuka w humorystycznej formie. A byłoby przy tym rozstrzyganiu niesprawiedliwe pominąć czynnik obiektywnych ograniczeń dla możliwości człowieka, czyli warunków, w jakich jednostka osiąga pułap spełnienia. Czas i miejsce życia przesądziły o tym, że Chmielewski senior nie mógł, nawet gdyby tego chciał, zmaterializować dzieł swojej wyobraźni poza kartami książek. Jego syn zrezygnował z tej dziedziny na rzecz innych zagadnień, lecz wybór ten związany był z możliwością emigracji do Stanów Zjednoczonych. Pytanie, na które chciałbym znaleźć odpowiedź, brzmi: czy okoliczności stanowią przeszkodę w samorealizacji człowieka, czy raczej stwarzają mu jedyną i niepowtarzalną szansę, aby mógł w 100 proc. zdyskontować własny potencjał?


Prawdę mówiąc zasiadałem do pisania w oczywistym przeświadczeniu o słuszności pierwszego z wariantów. Tekst miał przeto dotyczyć polskiej mentalności, która podcina jednostce skrzydła, przez co zaczynamy latać dopiero po uwolnieniu spod rodzimych zasad i rygorów postępowania. Panowie Chmielewscy mieli więc posłużyć za przykład krzywdy, jaką długoletnie trwanie w systemie komunistycznym wyrządzało i wciąż pokutuje w Polakach, deprawując nasze społeczeństwo w ten sposób, że czyni zeń kolektyw samolubnych i egoistycznych indywidualistów, niezdolnych do współpracy dla dobra ogółu i wzajemnie patrzących na siebie z góry. Przecież każdy Polak, nie tylko ten najbardziej zdeterminowany i utalentowany, mógłby dokonywać wielkich rzeczy, odnosić sukcesy i sięgać po zaszczyty, a przede wszystkim przyczyniać się do polskiego i światowego dobrobytu, gdyby usunąć przed nim bariery, które to uniemożliwiają. To wydaje się takie proste, kiedy czytam o pozytywnych doświadczeniach Polaków na emigracji, gdzie człowiek nagle uwalnia się spod dyktatury autorytetów, której sensem istnienia jest wyłącznie to, żeby wskazać mu miejsce w szeregu i uświadomić, iż człowiek spełniony to taki, który na drabinie społecznej uplasował się wyżej od innych. Cały ten system kształcenia i zatrudnienia polega na rywalizacji o pozycję, sławę i pieniądze. Gdy w świecie zachodnim wartość człowieka mierzy się jego pożytkiem dla grupy, to w Polsce już na etapie uczniowskim wpaja się, że dowieść swej wartości znaczy strącić autorytet z piedestału i zająć jego miejsce.


Rafał Ziemkiewicz zwrócił kiedyś uwagę na cechę charakterystyczną genialnych skądinąd filmów Stanisława Barei: otóż widz nie uświadczy w nich ani jednego pozytywnego bohatera. Każda postać to mniejszy lub większy krętacz lub zawistnik obmyślający, jak by tu wykorzystać bliźniego albo przynajmniej okazać wyższość nad nim. To myślenie dotyczy zarówno szych typu: prezes klubu czy producent filmowy, ale również i fryzjera lub kasjerki w kiosku, a nawet kelnerki pomiatającej klientem w barze mlecznym. Bareja pokazał w swoich pastiszach istotę peerelowskiego społeczeństwa, w którym najdrobniejsza namiastka władzy służyła pogardzanemu zewsząd obywatelowi za rekompensatę – dzięki czemu sam mógł pogardzać innymi, zachowując tym samym minimum szacunku do siebie. PRL rozpadł się, lecz pozostały jego mechanizmy społeczne, w nowych realiach adaptowane mimowolnie przez Polaków. W spadku po komunizmie mamy więc np. edukację którą trafnie wykpił inny reżyser, Olaf Lubaszenko, w jednym z filmów, w którym pewien uczelniany prominent odmawia dopuszczenia studenta do egzaminu argumentując w rozmowie z koleżanką, że „taka pobłażliwość jest niedopuszczalna, gdyż studenci gotowi są pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich”.


Wykładowcy nie są więc w Polsce dla studentów, ani nauczyciele dla uczniów, ale problem ma zasięg powszechny, bowiem objawy tego, co nazwałbym chorobą mentalną, można wskazać na niemalże dowolnej płaszczyźnie. Oto pracodawca jest panem swoich pracowników, urzędnik nie służy petentom, ani ksiądz swoim wiernym; politycy zabezpieczają przede wszystkim własne interesy, sędziowie uważają siebie za kastę nadzwyczajnych ludzi, a dziennikarze za wyrocznie. Dobro wspólne Rzeczypospolitej jest łupem do zdobycia, z którego największą szansę uszczknąć mają lepsi, cwańsi i przebieglejsi. Tak formatowany od urodzenia Polak odkrywa na emigracji, że nie trzeba mu znać na pamięć wszystkich wzorów matematycznych, bo przeładowanie umysłu wiedzą nie ma tutaj praktycznego znaczenia. A w dyktaturze autorytetów jest nie do pomyślenia, żeby człowiek potrafiący odszukać informacje w źródłach ośmielił się kwestionować zdanie kogoś, kto utrwalił je i używa ich jako certyfikatu wysokich kwalifikacji. Jeśli chcesz być w Polsce naukowcem, to cierpliwie przypochlebiaj się tym, którzy już zasłużyli na to miano. Chcesz być publicystą? Przeczytaj tysiąc pięćset książek autorów mądrzejszych od siebie. Dziennikarzem? Wybierz jedną ze stron barykady i konsekwentnie zwalczaj drugą. Chciałbyś działać w polityce? Buduj pozycję w koterii oraz zbieraj haki na każdego. Zawsze i wszędzie bądź egoistą, choćbyś ukrywał się pod maską największego altruisty.

Opublikowano: 12.03.2018 22:42. Ostatnia aktualizacja: 12.03.2018 23:05.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Grzegorz Gozdawa Prawdę powiedziawszy, w ogóle rzadko z kimkolwiek.
  • @rzeczpospolitaparadoksu Ależ oczywiście, że podziała. Nie wierzę, że po ewentualnej...
  • @Grzegorz Gozdawa Nie sądzę, aby cokolwiek zmieniło się pod względem przewagi...

Tematy w dziale Społeczeństwo