10 obserwujących
195 notek
162k odsłony
264 odsłony

Partia Boga zdobywa rozgłos

Wykop Skomentuj12

Najpierw Cię ignorują, potem wyszydzają, a potem...
Konkurencja polityczna dosyć prędko zorientowała się, jak poważne zagrożenie stwarza dlań Partia Boga, dlatego po nieudanej próbie przemilczenia (gdy w ciągu kilku tygodni od formalnej rejestracji po każdym zakątku kraju rozniosła się wieść o niespotykanym dotąd przedsięwzięciu) wzięto się w sztabach do organizowania akcji dyskredytującej „fanatyków”. Pierwszy sondaż ustalający poparcie dla debiutanta na poziomie 17 proc. stał się sygnałem do ataku dla wszystkich sił politycznych na scenie. To była iskra, na którą rzesza podpalaczy wyczekiwała w pełnej gotowości, uzbrojona w kanistry z benzyną. Oto zaciekli dotychczas wrogowie zgodnie poczęli w studiach telewizyjnych i na konferencjach prasowych, głos w głos, ubolewać nad wplątywaniem siły wyższej w ziemskie sprawy. Prawica przypuściła główny atak od strony moralnej, płonąc z oburzenia na tak ohydne, bluźniercze postępowanie, natomiast centrum wraz z lewicą wykorzystały bodaj cały swój arsenał kpin i żartów przeznaczonych dla tzw. ciemnogrodu. Zjednoczony front walki z herezją ruszył na przeciwnika ze wszystkich stron i jął kąsać, gryźć i rzucać wszystkim, co atakujący mieli pod ręką. Nie było dotąd w polskich dziejach takiego przypadku wspólnoty interesów i działań propagandowych, aby politycy, ludzie mediów i kultury, przedstawiciele biznesu, od prawa do lewa – cała elita kraju – zaprezentowali taką jednomyślność w sprawie politycznej. Nawet wojny obradzały przecież różnymi, często bardzo odmiennymi reakcjami, lecz Partię Boga w przestrzeni publicznej zniszczono doszczętnie, bez litości i jakichkolwiek oporów. I bodaj każdy VIP w Polsce dołożył cegiełkę do dzieła tego zniszczenia.

W internecie i tradycyjnych mediach już po tygodniu ogłoszono wielki triumf koalicji rozumu, rozsądku i umiaru nad „projektem obłąkanego oszusta” (jak ochrzczono pomysłodawcę, nie mogąc się zdecydować, czy jego intencje wynikają bardziej z szaleństwa czy kalkulacji), lecz mimo to „blitzkrieg” przedłużał się. Rzecz bowiem znamienna – ulice miast i wsi nie odpowiedziały echem przekazowi medialnemu. Ludzie jakby masowo zdezerterowali od udziału w dyskursie, mimo że pochłaniał on większość czasu antenowego i przestrzeni gazet oraz serwisów informacyjnych! Eksperci drapali się po głowach i pytali siebie nawzajem – jak to możliwe? Co się dzieje, że ciemny lud przestał rezonować? Miliony szeregowych żołnierzy po obu stronach wojny polsko-polskiej, toczących od dziesięcioleci i wieków, dzień w dzień, bratobójcze boje o najmniejszą błahostkę, nagle rzuciły broń, milknąc. Zdawało się, iż żaden szary człowiek; nikt z tych, którzy nie zarabiali na tej wojnie, nie zareagował choćby słowem na to, co zobaczył, usłyszał i przeczytał. Elita wpadła w konsternację. Co to znaczy? Prościej już przecież nie mogliśmy przemawiać do tych ludzi. Czyżby jednak nie zrozumieli? Wśród co bardziej aroganckich i pysznych wybrańców narodu straszna myśl kiełkowała nieco wolniej. Blady strach padł szybciej na domyślnych, gdy po kolejnym tygodniu wzmożonych starań – w ciszy już tak dojmującej, że dzwoniącej im w uszach – dotarło do nich, że być może utracili kontrolę nad opinią publiczną.

W tym czasie prezes Partii Boga również milczał, przebywając w swej samotni, lecz wewnątrz toczył się w nim żarliwy monolog, uzasadniający potrzebę zabrania głosu, odniesienia się w jakiś sposób do tego, co się działo – o czym dowiadywał się za pośrednictwem telefonu i laptopa. „Przecież trzeba im stawić czoła, choćby tylko po to, żeby dodać otuchy ludziom!” - jego serce wyrywało się na zewnątrz. „Jeśli nie chcesz bym wyszedł przed tłum, to pozwól chociaż, że opublikuję krótki komentarz w stylu: oto sami słyszycie i widzicie, z czym mamy do czynienia. Pozwól, że przynajmniej dam ludziom radę, jak powinni odnajdywać się wobec tak niesłychanej agresji! Niech wiedzą, że nie zwątpiłem! Muszą wiedzieć, że nie poddamy się! Co ze mnie za lider, jeśli w momencie kryzysowym nie mam nic do powiedzenia?!”. „Milcz” - odpowiadał niezmiennie Duch. „Milcz i bądź cierpliwy. Co z Ciebie za polityk, jeśli nie potrafisz opanować nerwów?”. Prezes więc milczał wbrew sobie, bezustannie pytając Boga o powód. Bóg objawił swój zamysł, gdy po dwóch tygodniach jednostronnej i bezowocnej ofensywy rodzime elity zaapelowały o wsparcie zagranicy. Europa zainteresowała się i zaniepokoiła fenomenem politycznym w Polsce. Oto świat również miał usłyszeć o fanatykach, którym uroiło się rządzić państwem...

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo