10 obserwujących
196 notek
163k odsłony
217 odsłon

Po co mi Bóg?

Wykop Skomentuj14

Po co mi Bóg?

Pytanie brzmi kuriozalne dla wierzącego, któremu się powodzi.
Gdy w życiu wszystko idzie dobrze, to nie ma powodu, by wątpić.
Po co mi wsparcie boskiej wszechmocy, która stworzyła cały świat?
Tak pytać, to jakby lekceważyć szczęście, zdrowie, pokój w duszy itp.
To jakby zastanawiać się, czy lepiej być człowiekiem, czy zwierzęciem.
Po co mi Bóg? A po co ręce i nogi? Po co głowa, oczy i uszy? Po co życie?

Gdy słońce świeci nade mną w dzień, a księżyc i gwiazdy kładą do snu – wiem po co mi Bóg.
Gdy kroczę pewnie po drodze prostej i gładkiej, idąc przez życie jak po sznurku – wiem to.
Gdy rozplątuje moje węzły i przynosi ulgę; gdy objawia się wszędzie wokół – zachwyt i wdzięczność ogarniają mnie całego. Nie ma wówczas pytań o sens Jego przydatności.

Czasem jednak Go nie ma. Tak mi się wydaje, gdy rzeczywistość milczy.
Często nie potrafię słuchać, ani nie mogę zobaczyć; często nie chce mi się mówić.
Odkładam Boga na półkę, odsuwam gdzieś na bok, na później, bo nie mam na Niego czasu.
Nie ma problemu, wszak to On istnieje dla mnie – On powinien być na skinienie mojego palca.

Kiedy Go nie ma, a ja mam się kiepsko, to przychodzi mi na myśl, że taka wiara jest do niczego.
Wieczność to nie jest mocny argument dla człowieka w średnim wieku i o wciąż niezłym zdrowiu.
Doczesność uwiera. Niewiele znaczę w tym świecie, więc jakie daję świadectwo przed ateistami?
Uczyń mnie, Boże, wielkim i potężnym, abyś moim przykładem niewiernych rzucił na kolana.

Daj mi to, o co proszę, a później zostaw mnie w spokoju. Mam bowiem ważniejsze sprawy.
Nie przeszkadzaj, gdy wyprowadzam z błędu tych, którzy w Ciebie nie wierzą lub nie potrzebują.
Dlaczego mnie prowokujesz do bluźnierczych zastanowień nad tym, do czego mi jesteś potrzebny?
Dlaczego nie przychodzisz, kiedy jesteś potrzebny? Ja, człowiek, chcę Ciebie mieć na zawołanie...

Zanim Chrystus odkupił grzechy ludzkości, przemądrzały człowiek zastanawiał się nad Bogiem, a Bóg zastanawiał się nad człowiekiem. Po co mi On? – pytali obaj samych siebie.
Zapewne było jeszcze gorzej i człowiek po prostu ginął na miejscu.
A może człowiek był lepszy, bo strach trzymał go w ryzach?

Bóg posłał swojego Syna, a Ten rozwydrzył swą miłością złe ludzkie serca.
W nich rozpleniła się myśl, że to człowiek jest panem tego, który mu służy.
Dzieciom Boga łatwiej dziś być bachorami; nie mają respektu i są głupsze.
Ofiary bezstresowego wychowania – chciałbym zapłakać, ale nie umiem...

Nie rozumiem, Panie Boże, dlaczego mnie stworzyłeś.
Nigdy nie będę dość dobry, aby zbliżyć się do Twej świętości.
Chciałbym przyrzec, że zamilknę, ale milczenie jest jeszcze gorsze.
Chciałbym, abyś był przy mnie w każdej chwili, lecz ani jednej nie potrafię Tobie poświęcić.
Chciałbym dowieść im, że jesteś potrzebny, lecz jak mam to zrobić, skoro dyskutuję z martwymi?
Nie jesteś potrzebny człowiekowi, który nie żyje, lecz egzystuje; żywi nie zastanawiają się „po co?”
Stary człowiek umiera w bólach, a nowy rodzi się w przebłyskach.

Czasem wszystko idzie dobrze.
Często zapominam się kim jestem.
Pisz, kiedy zapominasz – mówi Pan.
Wtedy składasz najlepsze świadectwo.

Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości