Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
145 obserwujących
1729 notek
2189k odsłon
  747   5

Modelowanie pandemii

12. Do tego trzeba dodać koszty wszystkich zakazów i nakazów – zrujnowane życia setek tysięcy ludzi, koszty psychiczne, edukacyjne, zdrowotne – gigantyczne koszty poniesione, żeby nie osiągnąć dokładnie NIC…

13. Obecnie widzimy, że epidemia wygasa właśnie w momencie, gdy odpowiednia proporcja społeczeństwa to już przechorowała (szacunkowo ok. 20 milionów Polaków już się z tym zetknęło), czyli dzięki odporności zbiorowej, i dzieje się to w sposób zgodny z przewidywaniami modeli, które biorą oczywiście też i inne czynniki pod uwagę – takie jak sezonowość, liczbę zaszczepionych, zmniejszoną mobilność społeczeństwa itd...

14. Ale żeby nie było wątpliwości, że kluczowym czynnikiem jest tu naturalnie nabyta odporność przez przechorowanie: Niemcy mają taką samą porę roku, ostrzejsze zakazy (pewnie i większe „zdyscyplinowanie”) i procentowo więcej zaszczepionych, i w ciągu kwietnia u nich liczba zakażeń wzrosła, a w Polsce w tym czasie spadła o 80%, zgodnie z przewidywaniami z początku miesiąca, właśnie na podstawie naturalnie osiągniętej odporności, której w Niemczech z kolei jeszcze nie było

15. I teraz konieczne jest zasadnicze rozróżnienie:

  • czym innym jest epidemia, czyli zjawisko, w którym zachowania pojedynczych osób mogą mieć efekt na skalę społeczeństwa, co może pozwalać uzasadniać działania na skalę państwową – i to stadium mamy już w Polsce za sobą
  • a czym innym są pojedyncze zakażenia, które są nieuniknione (i w naturalny sposób uzupełniają wykruszającą się stopniowo odporność), ale które nie mają już efektu na skalę całego społeczeństwa, tylko są już prywatną sprawą pomiędzy pojedynczymi ludźmi…

16. A jeszcze inną kwestią jest skuteczność podejmowanych kroków:

  • nie ma danych, które by wskazywały na jakąkolwiek skuteczność lockdownów, zakazów, nakazów noszenia maseczek itp. - wszelkie dane porównujące podobne populacje wskazują wręcz, że ich efekty są żadne – wydaje się tutaj, że urzędnicy jak zwykle nie rozumieją, że w czasie gdy ludzie nie robią tego co jest zabronione, to robią co innego i tam się bardziej zarażają (ogromna większość zarażeń ma miejsce w pracy i w domu)
  • z kolei czym innym zupełnie od zakazów i nakazów są środki używane przez ludzi, żeby się indywidualnie chronić przed zakażeniami zależnie od swoich okoliczności – te oczywiście jak najbardziej mogą działać – czy to izolacja, utrzymywanie dystansu, może nawet i maseczki w konkretnych sytuacjach – tylko że wszystkie one niosą ze sobą jakiś koszt…
  • zatem działania publiczne powinny mieć na celu minimalizację tych kosztów, w stosunku do korzyści które można osiągnąć, a powtórzę: niestety nie osiągnęliśmy niczego, oprócz jedynie wydłużenia okresu podczas którego wszyscy ponosimy te ogromne koszty i zwiększonej liczby zgonów w wyniku podjętych destrukcyjnych działań…

17. Nic zatem dziwnego, że wobec tak druzgoczących faktów, dochodzi obecnie do uciszania tak wspaniałych ludzi jak np. Dr Martyka, który z wielką mądrością i elegancją stara się jedynie przekazywać swoją wiedzę na temat tego wszystkiego...

Każdy z powyższych punktów był już przeze mnie opisywany i uzasadniany na co najmniej jeden paragraf – to jest jedynie takie skrótowe ich zebranie – dla pamięci...

Krzysztof Szczawiński

https://www.facebook.com/kristof.szczawinski/posts/10160013216173072


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale