Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1837 notek
2346k odsłon
  186   8

Pierwotne zawłaszczenie w libertariańskich traktatach

Libertarianie z zasady samoposiadania, z prawa każdego człowieka do samego siebie, wywodzą wszelkie prawa własności. Jeśli mam prawo do samego siebie, to mam prawo do wszystkiego, co sam zrobię. Mam też prawo do dóbr naturalnych, które zmieszam z moją pracą. Mam też prawo do wszystkiego, czym się z innymi wymienię tym, co jest moje, na to, co jest ich, za obopólną zgodą.

       I jest jasne, że jeśli pierwsze zawłaszczenie nie uczyniło go jego własnością, to nie mogło tego sprawić nic innego. Ta praca wniosła rozróżnienie między i własnością wspólną a jego własną. Wniosła ona coś więcej niż natura, wspólna matka wszystkiego: zyskał on prywatne prawo własności. Czy ktokolwiek powie, że nie miał on prawa do tych żołędzi lub jabłek, które w ten sposób sobie przywłaszczył, ponieważ nie miał zgody całej ludzkości do uczynienia ich swoimi? [...]

       Gdyby tego typu zgoda była konieczna, człowiek głodowałby pomimo obfitości, którą dał mu Bóg. Widzimy w prawach zwyczajowych, które obowiązują na mocy umowy, że to właśnie zabieranie części czegoś wspólnego i usunięcie jej ze stanu, w którym zostawiła ją natura, jest początkiem własności, która bez tego, co wspólne, jest bezużyteczna".

Hans Hermann Hoppe – fragmenty traktatu "Ekonomia i etyka własności prywatnej":

       ...Na bardzo abstrakcyjnym poziomie odpowiedź na pytanie, dlaczego istnieją stale rosnące podatki, brzmi tak: podstawową przyczyną jest powolna, ale dramatyczna zmiana idei sprawiedliwości, która zaszła w opinii publicznej. Pozwolę sobie wyjaśnić. Własność można nabyć albo przez zawłaszczenie, produkcję i umowy, albo przez wywłaszczenie i wyzysk zawłaszczających, producentów i zawierających umowy. Nie ma innych sposobów. Obie metody są dla ludzkości naturalne. Obok produkcji i kontraktów zawsze istniał proces nieproduktywnego i nie opartego na kontraktach zaboru mienia. Tak jak produktywne przedsiębiorstwa mogą rozwinąć się w firmy i korporacje, biznes wywłaszczeń i wyzysku może zachodzić na większą skalę i rozwijać się w rządy i państwa. To, że istnieje opodatkowanie jako takie i że istnieje tendencja do zwiększania opodatkowania, nie powinno stanowić zaskoczenia. Idea nieproduktywnego i nie opartego na kontraktach zdobywania własności jest bowiem niemal tak stara, jak idea pozyskiwania jej w produktywny sposób, a każdy — wyzyskiwacz z pewnością nie mniej niż producent — woli wyższy dochód od niższego....

Hans Hermann Hoppe – fragmenty traktatu: "Krótka historia człowieka":

       ...W historii myśli społecznej i politycznej zaproponowano niezliczone rozwiązania problemu ładu społecznego i ta wielość wzajemnie wykluczających się propozycji walnie przyczyniła się do szeroko rozpowszechnionego przekonania, te poszukiwanie jednego „właściwego" rozwiązania skazane jest na niepowodzenie. A jednak istnieje ono i nic ma powodu, aby poddawać się moralnemu relatywizmowi. Znamy je tak naprawdę od stuleci - to idea własności prywatnej.

       Najpierw odniosę to rozwiązanie do specjalnego przypadku rajskiego ogrodu, a następnie do rzeczywistej sytuacji wszechobecnej rzadkości dóbr. W rajskim ogrodzie rozwiązanie to przybiera postać prostej reguły mówiącej, że każdy może przemieścić swoje własne ciało tam, gdzie tylko chce, pod warunkiem, że nikt inny już nic stoi w tym miejscu i go nic zajmuje.

       Poza rajskim ogrodem, w rzeczywistości powszechnej rzadkości zasobów, rozwiązanie to sprowadza się do czterech powiązanych ze sobą logicznie reguł:

  • Każda osoba jest prywatnym (wyłącznym) właścicielem swego ciała. Któż, jak nie Crusoe, powinien być właścicielem jego ciała? Piętaszek? A może Piętaszek i Crusoe łącznie? To jednak nie pomogłoby uniknąć konfliktów, lecz by je wywoływało i czyniło stałym elementem ich życia.
  • Każda osoba jest prywatnym właścicielem wszystkich dóbr naturalnych, które uznała za rzadkie i których zaczęła używać za pomocą swojego ciała, zanim zrobił co ktokolwiek inny. Któż, jak nie pierwszy użytkownik danej rzeczy, powinien być jej właścicielem? Jej drugi z kolei użytkownik? A może pierwszy i drugi łącznie? Tego typu ustalenia byłyby jednak sprzeczne z samym celem norm, którym jest unikanie konfliktów.
  • Każda osoba, która za pomocą swojego ciała i dóbr nabytych w drodze pierwotnego zawłaszczenia, wyprodukuje jakieś nowe dobra, staje się tym samym ich właścicielem, jeśli w procesie ich produkcji nie dokonała ona żadnych fizycznych zniszczeń dóbr należących do innej osoby.
  • Jeśli jakieś dobro zostało nabyte w drodze pierwotnego zawłaszczenia bądź produkcji, może być ono nabyte przez nowego właściciela wyłącznie w wyniku dokonania przez aktualnego właściciela dobrowolnego transferu tytułu własności do tego dobra na rzecz nowego właściciela.

       Nie będę w tym miejscu przedstawiał szczegółowego etycznego czy ekonomicznego uzasadnienia tych reguł - zostało ono zaprezentowane w innych miejscach. Chciałbym jednak poczynić na cen temat kilka uwag.

       W przeciwieństwie do rozpowszechnionego przekonania, jakoby instytucja własności prywatnej była jedynie konwencją, należy wyraźnie stwierdzić, że konwencja służy jakiemuś celowi i jest czymś, dla czego istnieje jakaś alternatywa. Na przykład, celem alfabetu łacińskiego jest komunikacja za pomocą słowa pisanego, a jego alternatywą jest, na przykład, cyrylica. Z tych właśnie powodów alfabet jest konwencją.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale