Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
145 obserwujących
1729 notek
2189k odsłon
  3422   0

A jednak zamach!

Jeśli mamy już tak precyzyjny plan, to pozostaje nam do wykonania zadanie wielokroć łatwiejsze - zrobić zamach na prezydenta Polski, ale tak, by się do momentu pogrzebu nie wydało, że maczali w tym palce terroryści, a jeszcze lepiej tak, by sugerować, że zamachu dokonało jakieś państwo wrogie w stosunku do NATO, na przykład Rosja. Taki zamach nie musi być przygotowany perfekcyjnie ze stuprocentową skutecznością. Wystarczy coś drobnego popsuć licząc, że doprowadzi to do katastrofy nawet z bardzo małym prawdopodobieństwem - bo jak nie ten lot, to w następnym można będzie coś pobruździć, a potem jeszcze następnym i tak do skutku.
Wiele przesłanek wskazuje na to, że przyczyną katastrofy smoleńskiej była jakaś usterka techniczna – nawet jeśli to była jedna wielu nieszczęśliwych okoliczności, które się w sumie przyczyniły do wypadku. Mieli zamachowcy farta – ucięli jakiś mały kabelek i akurat przyszła mgła, kontrolerzy mieli kaca, pilot był zestresowany no i stało się. Wcześniej nasze samoloty też miały różne awarie, ale udało się je wykryć - widać terroryści cały czas próbowali. Jak się sto razy zrobi drobny sabotażyk, to się za sto pierwszym razem uda. No i w końcu się im udało.
A dalej poszło jeszcze bardziej fartownie - ciało prezydenta się znalazło, brat zwłoki rozpoznał, ciało dotarło do Polski, pochówek zaplanowano w najbardziej prestiżowym miejscu w Europie, na Wawelu w Krakowie, miejscu znanym wszystkim Europejczykom, a i wielu Amerykanom. Większość najważniejszych przywódców państw europejski i natowskich, w tym sam Barak Obama, zadeklarowało swój przyjazd na pogrzeb. I jaki dobry nowy kąsek dla zamachowców! Nie dość, że zamordują większość przywódców wrogich ich państw, w tym prezydenta USA, to jeszcze zniszczą Wawel, miejsce kultowe dla całej europejskiej kultury i cywilizacji! To będzie afera na cały wszechświat, wszyscy się takich terrorystów przestraszą bardziej niż ich pobratymców, którzy przeprowadzili zamach na wieże World Trade Center 11 września 2001 roku!
Ale niestety cały ten perfidny i wyrafinowany plan spalił na panewce z powodu głupiego wulkanu, który sobie wybuchł na Islandii! Na dodatek wulkan nazywa się tak, że nikt tego nie potrafi powtórzyć: Eyjafjallajokull. Zamachu nie przeprowadzono do końca, bo Barak speniał i nie doleciał. A bez Baraka, to już nie byłoby to, o co chodziło. I tak ciąg fartów skończył się niefartownym wybuchem wulkanu!
No i nie dowiedzieliśmy się o tym planie, pozostaje on tylko w sferze domysłów i hipotez. Niemniej ta hipoteza, ze wszystkich hipotez spiskowych zakładających zamach, jest moim zdaniem najlepiej uzasadniona, co do motywów zamachowców. Wszystkie inne hipotezy spiskowe zakładają użycie niewspółmiernie wielkich środków w porównaniu z celami, jakie miałyby być osiągnięte.
A nawet, jeśli ktoś uważa, że takie proste i najbardziej realistyczne hipotezy jak moja, są zbyt proste, zbyt oczywiste, za trywialne, że spiski takie nie mogą się zdarzać, to mam propozycję alternatywną:
Putin postanowił zabić Obamę. Przy pomocy meaconingu zmylił nawigację naszego samolotu z prezydentem, który pomyłkowo wylądował w innym miejscu, a tam jego agenci zabili wszystkich pasażerów strzałem w tył głowy, a pod Smoleńsk niewidzialne helikoptery transportowe niewytwarzające podmuchu przeniosły i zrzuciły szczątki innego Tupolewa, zrobiły to w sztucznie wygenerowanej mgle by jeszcze trudniej było je zobaczyć. A potem ruscy odesłali nam jakieś inne ciała w zalutowanych trumnach. A czarne skrzynki mieli już od dawna spreparowane. A poza tym i tak ich nigdy nie oddadzą. I wszystko byłoby dobrze, Obama by przyjechał na Wawel - a tam w trumnie zamiast prezydenta była ukryta bomba atomowa, którą Putin podrzucił - po to zalutował trumny, by nikt do nich nie zaglądał. Ale Amerykanie wykryli ten plan i strzelili z satelity laserem w Islandię, co wzbudziło wulkan. No i Obama miał pretekst by nie przylecieć. No i się Putinowi nie udał główny zamiar, ale przynajmniej osiągnął zamiar mniejszy - zabił prezydenta słabego, niepoważnego państwa, które ma całkowicie spenetrowane przez swoją agenturę i robi w tym kraju co chce, w pełni je kontroluje. A zabił po to, by potem każdy jego szpieg werbując agenta gdzieś np. w Chinach mógł powiedzieć: „słuchaj nas, wykonuj potulnie rozkazy, bo przecież wiesz, jaki potężny jest Putin - potrafi nawet mordować prezydentów państw, które mu się chcą buntować!”.
Co by nie było wybuch wulkanu Eyjafjallajokull, to jedna z najważniejszych okoliczności katastrofy smoleńskiej całkowicie zapominanych we wszystkich analizach. A jeśli to było wydarzenie metafizyczne, to wulkan tą metafizyczność zwielokrotnił!
Grzegorz GPS Świderski
 

Hierarchia autonomii <- poprzednia notka
następna notka -> Kto szkodzi prawicy?
Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka