Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1830 notek
2325k odsłon
  1361   0

Muka

      Oni się mylą, bo nie rozumieją czym jest stres. Stres to ukształtowana w drodze ewolucji reakcja adaptacyjna organizmu żywego na sytuację odczuwaną jako zagrożenie, niebezpieczeństwo, coś złego, szkodliwego, grożącego życiu.

      Klaps u dzieci wywołuje stres. Behawioralnie, instynktownie, odczuwają to jako zagrożenie dla funkcjonowania ich organizmu.

      Stres jest dobrą reakcją biologiczną, bo pozwala organizmowi obronić się przed zagrożeniem. Gdy nas ktoś atakuje, grozi nam, symuluje atak, obawiamy się, że uszkodzi nam ciało, to reagujemy na to emocjonalnie, wywołuje to w nas psychiczne i fizyczne napięcie, wydzielają się nam hormony wzmacniające możliwość sprawnej reakcji. Właściwa reakcja, to w bardzo dużym uogólnieniu dwie strategie: walka lub ucieczka. Tylko taka reakcja pozwoli wyjść zdrowo z takiej sytuacji - nie tylko fizycznie, ale i chemicznie, czyli hormonalnie.

      Więc można dziecko bić, symulować bicie, zastraszać, wywierać presję psychiczną, znęcać się nad nim w dowolny sposób. Ale by nie uszkadzać tym jego organizmu, należy zadbać, by po takim działaniu odreagowało ono walką lub ucieczką. Gdy po wymierzeniu stresującej kary dziecko się uspokoi, zawiesi działalność fizyczną, to je zawsze tym skrzywdzimy. Uszkodzimy mu mózg.

      Dzieci nie należy krzywdzić. Szczególnie własnych. Trzeba je uczyć jak sobie radzić ze stresem, a nie wywoływać u nich stres. Gdy nas zabraknie, gdzie dziecko się usamodzielni, to nie będzie sobie radzić ze stresem dlatego, że je intensywnie stresowaliśmy, ale dlatego, że mu tłumaczyliśmy czym jest stres i jak sobie z nim radzić. Bo byliśmy przyjacielem dziecka, a nie wrogiem.

      W życiu powinniśmy kierować się miłością. Żaden klaps, żadne symulowanie bicia, żadne udawanie przemocy, żadne udawanie, że bijemy, nie jest przejawem miłości, nie służy wychowaniu. Służy tresurze.

      Gdy byłem dzieckiem, chodziłem do szkoły podstawowej. I mieliśmy wśród kolegów taki rytuał polegający na tym, że się symulowało jakiś gest agresywny, uderzenie w kolegę, czy coś w tym rodzaju, i się równocześnie mówiło: „muka”. I gdy on zareagował, gdy wykonał gest obronny, to się mówiło: była, nie ma, nie było, nie zaliczam, przegrałeś. I można go było wtedy walnąć naprawdę.

      Chodziło o to, żeby wytworzyć środowiskowe zaufanie, że my, przyjaciele, jesteśmy tacy, że nigdy nie zastosujemy wobec siebie uderzenia, nie walniemy się. Jeśli na mój agresywny gest zareagowałeś gestem obronnym, to znaczy, że mi nie ufasz. No to i ja ci też nie zaufam. Ale jeśli twój bezwarunkowy odruch obronny na mój akt agresji polegał na tym, że zamarłeś, to znaczy, że mi ufasz - warunkowo i bezwarunkowo!

      Rodzice nas bili. Nie rozumieliśmy dlaczego. Dzięki tej muce racjonalizowaliśmy sobie to ich irracjonalne zachowanie. Może sprawdzają nasz refleks? Tata mnie kocha, bo sprawdza jak szybko ucieknę z łóżeczka, gdy będzie pożar. Muka! - nie ma pożaru, to tylko ćwiczenia! Ale stres jest. Nie spalam hormonów. Uszkadza mi to mózg. Po każdej takiej muce powinienem przebiec w szybkim tempie pięć kilometrów.

      Więc jak rodzice was biją, symulują bicie, czy w jakikolwiek inny sposób stresują, to są dobrzy tylko wtedy, gdy potem z wami wykonują jakiś intensywny wysiłek fizyczny - pompki, przysiady, bieg przełajowy etc. Gdy was matka opieprzy, co pozwala się jej uspokoić, wyciszyć, to to jest wredna matka.

Grzegorz GPS Świderski

Indeterminizm <- poprzednia notka

następna notka -> Stresowcy vs. bezsteresowcy - do przerwy 0:1

PS. Muka

Tagi: gps65, muka, wychowanie, tresura, pedagogika, psychologia.


Lubię to! Skomentuj57 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo