46 obserwujących
117 notek
285k odsłon
1193 odsłony

LIBERAŁOWIE O DZIAŁANIACH PAŃSTWA

Wykop Skomentuj6

Obecnie zwykło się usprawiedliwiać najbardziej nawet szeroki zakres działań administracji publicznej. Tymczasem, „każdy przyrost władzy rządu dla jakichkolwiek celów - pisze Milton Friedman komentując rozważania Smitha - zwiększa niebezpieczeństwo, że zamiast służyć większości obywateli, stanie się on narzędziem do wykorzystywania jednych przez drugich. (...) Lekcja, jaką można wyciągnąć z niewłaściwego użycia tezy Smitha o trzecim obowiązku państwa, nie polega na tym, że jego interwencja nigdy nie jest usprawiedliwiona, ale na tym, iż ciężar dowodu jej użyteczności spoczywa na wnioskodawcach”. Trzeba więc rozwinąć praktykę badania zarówno korzyści, jak i kosztów proponowanych interwencji rządowych i domagać się wykazania przez wnioskodawców wyraźnej przewagi jednych nad drugimi i to zanim interwencje te zostaną wprowadzone w życie, gdyż, jak uczy doświadczenie, „jeśli rząd raz podejmie jakąś działalność, to rzadko z niej rezygnuje”.

Friedman podkreśla jednak, że państwo jest nie tylko szczególną formą dobrowolnego zrzeszania się ludzi dla realizacji określonych celów, ale przede wszystkim instytucją posiadającą monopol i legitymację używania siły w celu narzucania pewnych ograniczeń. Liberalne hasło „państwa minimum - państwa nocnego stróża” nie oznacza, że ma być ono słabe, tylko że ograniczona jest sfera jego aktywności. Natomiast w tych sferach, w których działania państwa są dozwolone ma być ono silne, sprawne i zdecydowane. Nocny stróż ma skutecznie pilnować powierzonego mu dobra. W przełożeniu na język praktyczny oznacza to, że z liberalnego punktu widzenia stróż pilnujący nocą parkingu przed złodziejami nie ma być dorabiającym sobie rencistą, ale silnym i dobrze uzbrojonym „drabem”. Co wcale nie oznacza, że wolno mu „pojeździć” zostawionym do pilnowania samochodem. Takie państwo chroni obywateli przed zagrożeniami powodowanymi nie tylko przez ludzką siłę sprawczą, lecz także przez żywioły. W końcu historia państwowości jest związana z historią zmagań człowieka z przyrodą. Nie ulega więc wątpliwości, że walka z żywiołami przyrody może zostać zaliczona do obowiązków państwa. Oczywiście z liberalnego punktu widzenia jak najwięcej uprawnień w tym zakresie powinny mieć jednostki samorządu terytorialnego, które potrafią zrobić w tym zakresie więcej niż biurokracja państwowa. Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że niektóre działania może podejmować jedynie państwo. To ono może użyć do walki z żywiołem wojsko i policję. To ono może i musi podejmować pewne strategiczne decyzje i rozstrzygać konflikty interesów pomiędzy społecznościami lokalnymi. Tak, jak generał na wojnie decyduje o poddaniu jednego miasta, aby móc zorganizować kontrofensywę na innym odcinku frontu, tak ktoś inny musi decydować o przerwaniu wałów przeciwpowodziowych w jednym miejscu, narażając dwie wsie, aby ratować dziesięć innych. Jasna musi być tylko struktura decyzyjna i zasady odpowiedzialności za skutki podejmowanych decyzji.

Milton Friedman dostrzega jeszcze czwarty, nie wymieniony przez Smitha, obowiązek państwa. Jest nim opieka nad tymi członkami społeczeństwa, którzy nie mogą być odpowiedzialni za swój własny los. Takie ujęcie stwarza oczywiście ogromne pole do nadużyć, ale problem jest na tyle istotny, że nie można go pominąć z samej tylko obawy przed nadużyciami. Wolność jest bowiem celem, ale tylko na miarę w pełni odpowiedzialnych jednostek. Współcześni liberałowie dostrzegają więc problemy społeczne, które wymagają rozwiązania przy pomocy rządu, co nieusprawiedliwia jednak nadmiernego rozbudowywania jego kompetencji. Zwolennicy państwowego interwencjonizmu zapominają  bowiem o niebezpieczeństwach, jakie zagrażają wolności ze strony silnego rządu. „Pogląd, że rząd ma służyć jako arbiter, zapobiegający stosowaniu przez jednostki wobec siebie siły, zastąpili oni przekonaniem, że jego rolą - podobnie jak rodziców - jest wymuszanie, aby jedni pomagali drugim.” Jeżeli więc liberał akceptuje zaangażowanie państwa w walkę z powodzią, to jest o wiele bardziej sceptyczny co do zaangażowania państwa w niesienie pomocy dla ludzi przez powódź poszkodowanych. Dlatego, z ideologicznego punktu widzenia, liberał będzie skłonny zaakceptować stwierdzenie, że ci, którzy się nie ubezpieczyli sami są sobie winni. Jak ogień lub woda zniszczy panu Statystycznemu nieubezpieczony dom, to czy będziemy wprowadzać dodatkowy podatek, aby mu posiadłość odbudować? A jeżeli powódź zniszyczyłaby dziesięć domów, albo dwadzieścia? Gdzie jest granica indywidualnej nieodpowiedzialności, przekroczenie której każe zaangażować pieniądze podatników na pomoc tym, którzy byli nieroztropni. Nie oznacza to oczywiście, że liberalna filozofia zakłada, iż powodzianom nie należy pomagać. Wręcz przeciwnie. Sądzę, że liberałowie jako ludzie przedsiębiorczy wystąpią w pierwszym szeregu tych, którzy pomoc taką organizują. Negują jednak zasadność działań państwa. Zebrane społecznie 100 złotych na pomoc dla pana Statystycznego trafi z pewnością do tegoż pana. Ze 100 złotych zabranych przez państwo podatnikom na walkę ze skutkami powodzi, do pana Statystycznego dotrze nie więcej niż 30-40. Reszta przepadnie w „czarnej dziurze” jaką jest budżet państwa. Taki jest bowiem stopień marnotrawienia środków przez biurokrację. Dane te odnoszą się co prawda do Stanów Zjednoczonych, ale nie ma żadnych powodów by sądzić, że polska biurokracja jest sprawniejsza i bardziej wydajna od amerykańskiej.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale