520 obserwujących
825 notek
2893k odsłony
  5483   0

ROZBROIĆ TĘ BOMBĘ!

Polacy mają swoją, genialną strategię – wpojoną nam przez Marszałka Piłsudskiego, a będącą rezultatem namysłu nad rozbiorami, polegającą na tym, że w sytuacji zagrożenia wywołujemy konflikt wielkich rozmiarów. Mamy przećwiczone „podpalanie świata” – i bardzo dobrze, bo świat musi się z tym liczyć. Każdy Nowozelandczyk musi mieć świadomość, że agresja wobec Polski może się skończyć podróżą Auckland – Londyn w pełnym rynsztunku bojowym. Doświadczenie przeszłości przynajmniej na taką możliwość wskazuje.

Dla przyszłości Polski olbrzymie znaczenie ma pielęgnowanie pamięci o tej skutecznej narodowej strategii, a kluczem do podbicia Polski jest przerwanie ciągłości jej przekazywania.

Gdyby ktoś chciał Polaków „rozbroić”, a potem zamienić w bydło, musiałby skupić się nie na produkcji czołgów (nie działa), konstrukcji obozów i kazamatów (phi!), masowych mordach i wywózkach (ziew), ale na Polskich umysłach. Tylko atak na polski umysł może rozbroić tę bombę.

Tuż po zajęciu połowy ziem Rzeczpospolitej przez sowieckie hordy, na okupowanych terenach pojawiły się pisane kaprawą polszczyzna paszkwile opisujące pijaństwo polskich generałów i złe prowadzenie się ich żon. Był to głęboko przemyślany atak na polski umysł starający się podważyć podstawę polskiego trwania – zaufanie do munduru i szacunek wobec niego. Mundur jest najbardziej czytelnym i podstawowym symbolem oporu. Atak na mundur jest rozbrajaniem polskiego umysłu. Kogo obchodzi, ile niemieckich dziewcząt zaliczyli żołnierze Helu czy Westerplatte na przepustkach w Gdańsku? Pewnie tuziny; nas obchodzi to, że obydwie placówki zadały wrogowi straty przekraczające kilkunastokrotnie straty, które wróg założył że poniesie.

Drodzy Czytelnicy. Żyjemy w ciekawych czasach i właśnie mamy okazję doświadczać kolejnego, chyba jednego z najpoważniejszych, ataku na polski umysł. Przeprowadzonego przez to samo centrum, co w roku 1939, i tymi samymi agenturalnymi „temi-ręcami”. „Popiół i diament”, „Lotna”, „Kanał”, raport Jerzego Millera, to tylko kolejne odsłony wyreżyserowanej w Moskwie i zleconej do wykonania ludziom Moskwy w Polsce strategii obliczonej na zniszczenie wzorca.

Na mnie nie działa, bo kiepsko napisane; język jak był tak dalej jest kaprawy, a widok spoconych, nalanych twarzy śliniących się na widok silikonowej Katodyny albo gejowego Rasputyna (są różne, prawda, preferencje, i ja się nie wcinam w upodobania ludzi upodlonych) wywołuje u mnie właściwe odruchy zwrotne.

I głębokie przekonanie, że ludzie wykonujący za większą lub mniejszą ilość srebrników podłą robotę na pewno nie są „prawdziwymi Polakami”. Nie są też „prawdziwymi Rosjanami”, „prawdziwymi Niemcami, Amerykanami, Murzynami i Żydami”. Są żulerką na urzędach, które zdobyli oszustwem, kłamstwem, podstępem i zbrodnią. Mam jeszcze i to przekonanie, że coś będzie trzeba z tym zrobić.

Pozdrawiam


  

Lubię to! Skomentuj204 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale