521 obserwujących
825 notek
2885k odsłon
20468 odsłon

PROSIŁEM O AKT ZGONU, NIE O ZAPROSZENIE NA POGRZEB

Wykop Skomentuj239

Musi więc istnieć (nie ma innej możliwości) poprawnie sporządzony plan lotu, bez literówek, by do wylotu Tu-154 z Okęcia 10 kwietnia 2010 roku w ogóle doszło. Ale nie tylko to. Zachęcam do zajrzenia Wikipedii; zawarta w niej informacja jest dosyć skrupulatna, a jeśli (w co wątpię) zawierałaby błędy, to jest wśród nas tylu ekspertów od lotnictwa, że natychmiast wyłapią:http://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_lotu

Ja chciałem tu zwrócić szczególną uwagę na tę część, która dotyczy zmiany planu lotu (za Wikipedią):

„Zgodnie z postanowieniami Niezamierzonych zmian planu lotu wszystkie zmiany w stosunku do planu lotu przedstawionego na lot IFR lub lot VFR wykonywany jako lot kontrolowany, powinny być zgłaszane tak szybko, jak tylko to będzie możliwe, właściwemu organowi służb ruchu lotniczego. Na inne loty VFR znaczące zmiany w planie lotu powinny być zgłaszane, jak tylko to będzie możliwe, właściwemu organowi służb ruchu lotniczego.

Jeżeli przedstawione przed odlotem informacje dotyczące zapasu paliwa lub liczby wszystkich osób na pokładzie nie będą ścisłe w chwili odlotu, stanowią one istotne zmiany do planu lotu i jako takie muszą być zgłoszone.

Zasady przedstawiania zmian do powtarzalnych planów lotu są zawarte w PL-4444.

 

Dowódca statku powietrznego wykonując lot kontrolowany może odstąpić nieumyślnie od bieżącego planu lotu; powinien wtenczas:

·        w przypadku odchylenia od linii drogi: natychmiast zmienić kurs, aby możliwie jak najprędzej wejść ponownie na tę linie drogi;

·        w przypadku odchylenia od rzeczywistej prędkości powietrznej: jeżeli przeciętna rzeczywista prędkość powietrzna na poziomie przelotu między punktami meldowania różni się lub przewiduje się, że będzie różnić się w granicach plus lub minus 5% od rzeczywistej prędkości powietrznej podanej w planie lotu — zawiadomić o tym właściwy organ służb ruchu lotniczego;

·        w przypadku zmiany przewidywanego czasu: jeżeli przewiduje się, że czas przelotu nad następnym obowiązkowym punktem meldowania lub nad granicą rejonu informacji powietrznej, albo nad lotniskiem docelowym, w zależności od tego, który z powyższych punktów będzie pierwszy, różni się więcej niż trzy minuty od czasu, który został podany służbom ruchu lotniczego lub różni się o odstęp czasu ustalony przez państwowy organ zarządzania ruchem lotniczym — podać niezwłocznie zainteresowanemu organowi służb ruchu lotniczego poprawiony przewidywany czas.” (wszystkie podkreślenia moje).

Jak widzimy przepisy zastosowane do lotu Tu-154 10 kwietnia MUSIAŁY spowodować niezwłoczne, kilkukrotne, obowiązkowe przekazanie informacji zainteresowanemu organowi służb ruchu lotniczego. Na mój ułomny w porównaniu z autorytetami umysł załoga TU-154 musiała przekazać do Centralnego Organu Zarządzania Przepływem Ruchu Lotniczego (CFMU) dwie, trzy, lub cztery informacje. Informację o zmianie liczby osób na pokładzie z 97 na 96 (jedna osoba nie zgłosiła się do odprawy i w tym zakresie zgłoszony 9.10.2010 plan lotu uległ modyfikacji, nastąpiła również zmiana czasu, i to jak wiemy o więcej niż trzy minuty. Obydwie te informacje powinny dotrzeć i zostać odebrane w CFMU jeszcze przed startem i muszą tam być. Ponadto zmianie mogła ulec rzeczywista prędkość powietrzna na poziomie przelotu pomiędzy punktami meldowania się, jeśli załoga chciała „nadgonić”. No a na koniec do CFMU powinna zostać przekazana informacji o zamknięciu jednego z zapasowych lotnisk wraz z informacją o wybraniu nowego. W państwie tuskizmu w praktyce wszystko jest możliwe, ale nie każcie mi Państwo wierzyć, że 10 kwietnia 2010 spontanicznemu zamrożeniu zostały poddane wszystkie możliwe procedury, na każdym poziomie zarządzania.

Dariusza Szpinety, eksperta lotnictwa, który jako pierwszy odsłonił dziwne zaniedbania związane z przygotowaniem kluczowego dokumentu nie ma dziś wśród żywych. Pozwólcie Państwo na obszerne zacytowanie artykułu poświęconego śp. Dariuszowi Szpinecie w Gazecie Polskiej Codziennie:

„Dariusz Szpineta, ekspert i prezes spółki lotniczej, został znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska,wskazując, że lot Tu-154 10 kwietnia był lotem wojskowym.

Zarząd Ad Astra Executive Charter SA w lakonicznym oświadczeniu poinformował o śmierci założyciela i prezesa firmy, nie podając jednak okoliczności jego śmierci. Jak się dowiedziała „Gazeta Polska Codziennie”, Dariusza Szpinetę znaleziono powieszonego w łazience. Osierocił dwoje dzieci. Znajomi z 13-osobowej grupy, która pojechała do Indii, mówią, że przed śmiercią był w dobrym nastroju.


Dariusz Szpineta był zawodowym pilotem i instruktorem pilotażu oraz wielkim miłośnikiem lotnictwa. W mediach parokrotnie wypowiadał się na temat katastrofy rządowego samolotu w Smoleńsku. Wskazywał jednoznacznie, że lot Tu-154M był lotem wojskowym.

W tekście pt. „Operacja «Kłamstwo smoleńskie»”, który pojawił się na portalu Niezależna.pl w styczniu tego roku, pojawia się jego analiza dokumentów lotu rządowego tupolewa. „Plan lotu jest to depesza, którą musi nadać każdy statek powietrzny, żeby mógł wykonać lot w przestrzeni kontrolowanej. (…) Według przepisów wykonywania lotu, według instrumentów był to lot wojskowy”– podkreślał Szpineta. Dodał, że to właśnie litera „M” (od ang. military) znajdująca się na końcu numeru lotu oznacza jego wojskowy charakter.

Wykop Skomentuj239
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale