521 obserwujących
825 notek
2900k odsłon
  9129   0

Nicht schiessen, gute Leute!

Czego Niemcy jeszcze nie utraciły, to legitymizacji demokratycznego dziewictwa. Państwo niemieckie, któremu udowodni się pozaprawne, a szczególnie kryminalne działania dokonywane rękami służb i sieci agentury na obcym terenie w celu zachowania podporządkowania peryferiów centrum, traci owo dziewictwo raz na zawsze i w oczach świata staje się kontynuacją III Rzeszy. Nie prawną, bo tym formalnie jest, ale ideologiczną.

Państwo niemieckie w przeszłości takie działania wykonywało, a mowa tu chociażby o Bałkanach i przyłożeniu ręki do rozpadu Jugosławii (przedwczesne uznanie Chorwacji) i do wybuchu w tym kraju wojny domowej, oderwaniu Kosowa od Serbii, czyli utworzeniu dwóch (z BiH) islamskich, agresywnych republik na Południu, których zadaniem było związanie rąk Serbii w Regionie (a więc Rosji), ale w tych przypadkach wzniecanie niepokojów, wojen i rzezi było każdorazowo uzgadniane z Rotszyldami.

Konserwatywni i niezależni krytycy rządów Tuska w Polsce zarzucali mu, że w zamian za zgodę na zarządzanie państwowym biznesem, a więc na kolejny etap uwłaszczania się środowisk, nazwijmy je „okapowskimi” czy „okrągłostołowymi” na majątku państwowym oraz na redystrybucję funduszy unijnych w ręce zaprzyjaźnionych klientów (po opłacie re-transferowanej do Berlina via Wiedeń i inne „networki”) „odpuścił sobie cały obszar bezpieczeństwa państwa, a więc pozostawił służby samym sobie. W ten sposób miałby zyskać ich przychylność i parasol ochronny dla własnych działań. Przez krótki czas dopuszczałem możliwość takiego porozumienia: zdjęcie kontroli politycznej i dopuszczenie do działania samopas w zamian za policyjną ochronę „układu”, ale bardzo szybko naszła mnie wątpliwość. Takie porozumienie możliwe byłoby jedynie przy założeniu, że obydwie strony działają w ramach niezbędnej suwerenności – obydwie strony składają się na faktyczne „sovereignty”. Ale przecież po 1989 nigdy tak nie było. Było porozumienie niemiecko-rosyjskie o podziale stref wpływów. Politycznie mieliśmy pozostawać poza militarną strefą Zachodu (buforem, nawet jeśli członkiem NATO, stąd dzisiejsze, niemieckie „nein” w sprawie stacjonowania wojsk natowskich w Polsce oraz instalacji), a gospodarczo mieliśmy stać się surowcowym i demograficznym zapleczem Niemiec.

Ten stan rzeczy zmieniły do pewnego stopnia rządy Olszewskiego (niedopuszczenie do zainstalowania się GRU w dawnych bazach postsowieckich), a zwłaszcza Millera, który podpisał cyrograf z Amerykanami. Względną równowagę sił zakłócił zdecydowanie pro-amerykański kurs PiS z 2005 roku oraz budowa (w ramach NATO) lojalnego wobec Waszyngtonu korpusu oficerskiego w polskiej armii.

Pozostawienie służb samym sobie było więc niemożliwe. Możliwe natomiast było oddanie daleko idącej kontroli nad nimi Berlinowi. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Z konsekwencjami wszystkich zdarzeń z lat 2007-2015.

Być może było tak, że biedny polski Majakowski wcale nie krzyczal „Товарищи, не стреляйте!”, ale: „Nicht schiessen, gute Leute!”?

Dwa lata temu tego rodzaju hipotezę traktowano by jako z natury rzeczy przynależną do jakiejś ponurej political fiction.Dziś jednak każdy na świecie musi przecierać oczy ze zdumienia widząc, że oto w jednym kraju unijnym, i tylko w tym, media wręcz ociekają bezczelnymi, agresywnymi i ksenofobicznymi atakami na demokratycznie wybrany większościowy rząd w innym kraju unijnym. Nie ma dnia bez medialnej prowokacji gliwickiej, obwieszczanej radośnie w Polsce przez media z większościowym kapitałem ... niemieckim.

Unia Europejska jest bytem prawnym, traktatem, stroną międzynarodowych negocjacji handlowych, ale nie podmiotem prawa międzynarodowego w takim stopniu, w jakim podmiotami tego prawa są suwerenne państwa. W Europie, wbrew zabiegom Niemiec (również niejawnym) nie powstała ani federacja ani nawet konfederacja państw, nie istnieje również jednorodny model wykonywania woli narodów wewnątrz państw narodowych. Nie istnieje także przymus podporządkowywania się każdemu prawu unijnemu w systemach praw wewnętrznych, co w głośnym wyroku potwierdził niemiecki Sąd Konstytucyjny w Karlsruhe w odniesieniu do wewnętrznego prawa niemieckiego. Per analogiam nie dotyczy to żadnego innego systemu prawa wewnętrznego, chyba że to wewnętrzny system prawa niemieckiego ma być nadrzędny wobec prawa unijnego, a to z kolei nadrzędne wobec praw wewnętrznych państewek untermenschów.

Jednym z ciekawszych tematów drążonych swego czasu przez dziennikarza śledczego Witolda Gadowskiego była sprawa przyjaznych i zażyłych związków ludzi polskiego peerelowskiego wywiadu z prominentnymi osobami życia publicznego w Republice Federalnej Niemiec. Rzecz ocierała się samą końcówkę Wielkiej Wojny, kiedy to instruktor propagandy wśród ludności cywilnej i wojsk nieprzyjaciela Piotr Jaroszewicz miał wejść w posiadanie archiwum zawierającego dossier różnych znanych zwolenników Adolfa Hitlera, piastujących różne funkcje w tegoż Adolfa Hitlera cywilnej i wojskowej administracji.

Lubię to! Skomentuj148 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale