520 obserwujących
825 notek
2901k odsłon
  9634   0

Z kamerą wśród kast (oczami lingwisty)

Sytuacja procesowa oskarżonego „x” na skutek wyjaśnień złożonych przez eksperta r uległa znacznej poprawie.

Zadumajmy się nad potęgo słowa, jego szermierzy i ekspertów! (przesadzony patos zamierzony; jest kilku moich wyśmienitych kolegów piszących na tej zacnej platformie, którzy posługują się patosem patyną pokrytym, nic o tym aliści nie wiedząc :)

U mnie i u Państwa

Trzymajmy się jednak języka i jego rejestrów. Jak zapewne Państwo słyszeli (nie dało się nie usłyszeć) w Wielkiej Brytanii odbywają się polowania na Polaków. Z nagonką. Jedno z nich zakończyło się śmiercią naszego rodaka, a to z kolei pociągnęło za sobą marsz z ambasadorem i lokalnym MP na czele, uzupełniony późniejszym marszem milczenia, oraz naradę dwóch naszych ministrów z ich brytyjskimi odpowiednikami w Londynie. Wszystko na nic. Całe zdarzenie swoją wagę zyskało z powodu pewnej klasycznej przypadłości kasty ludzi mediów, którzy już nie informują i nie dociekają, ale wypełniają ich zdaniem bulwersującą odbiorców treścią białe pola wokół reklam, takich jak na przykład te z chcącymi się zaprzyjaźnić Ukrainkami, które ogląda pan redaktor Lis, za co mu ostatecznie chwała, bo wykazuje się przynajmniej raz pragmatycznym podejściem do procesu zbliżania między narodami.

Ja Państwu teraz napiszę, jak jest, i bardzo uprzejmie proszę w tej sprawie się ze mną nie kłócić, bo wiem lepiej.

Społeczeństwa Zachodu się degenerują, bo nie mają sacrum, a bez sacrum nie można się nie degenerować. Bez sacrum nie istnieje moralność, a bez moralności nie ma etyki. Bez etyki nie ma cywilizacji. Truizm. Dlatego na przykład mniejszości (nie tylko islamskie) się nie integrują, bo z czym miałyby? Spróbujcie Państwo wrzucić kota do chlewa! Żeby się integrowały musiałyby się degenerować co najmniej przez... a będzie z osiem już pokoleń! I musiałyby chcieć się zborsuczyć, a do tego bez Voltaire'a, Rousseau i innych ich autoramentu kuglarzy, sprzedawców maści na porost myśli i sowizdrzałów nie da rady. Nie do tego stopnia (techne borsuczy się w ostatniej kolejności, dlatego troglodyci mają piramidy albo bomby jądrowe). Poza tym do tak zaawansowanej degeneracji potrzeba filozofii, a ta była możliwa jedynie w symbiozie antykiem a później już tylko z chrześcijaństwem. Istnienie filozofii jest z kolei niezbędne dla powstania filozoficznej uzurpacji prymatu rozumu nad wiarą, zamiast oczywistego „Fides et Ratio” w tej właśnie kolejności.

Degenerujące się społeczeństwa Zachodu ulegają rozwarstwieniom kastowym, co jest naturalną konsekwencją „powrotu do natury” (niewolnictwo i kastowość są dla człowieka naturalnym habitatem). Kastowość post-chrześcijańska jest więc naturalna (duch jest wobec natury w kontrze), a w stanie natury są zwycięzcy i ofiary, królowe i robotnice. W tym stanie rzeczy wywyższanie kast upodlonych nie ma sensu. Należy je wykorzystywać do wykonywania zadań z punktu widzenia kast wyższych im przynależnych, a więc właśnie upadlających, niszczących zdrowie i zabijających myśl o buncie, czemu również służy rozmiękczanie mózgu używkami i propagandą.

Wielka Brytania jest jednym z krajów Zachodu i ma swoje klasy upodlone. Klasy upodlone zamieszkują swoje enklawy. Te enklawy są miejscami w których życie jest bezsensowne i tanie, a celem codziennej egzystencji jest przelecenie jakiegoś dzieciaka, nachlanie się lub naćpanie. Zdegenerowane otoczenie powoduje spadek cen nieruchomości. Tanie nieruchomości odstraszają ludzi klasy wyższych, ale nie biznes – hurtownia skarpet albo bananów nie musi stać obok filharmonii. Widzimy, że istnieje tu sprzężenie zwrotne, wspólny interes klas upadłych i klasy średniej. Pakownie i sortownie potrzebują niewykształconych robotników na umowach śmieciowych, bo to pozwala na prowadzenie elastycznej polityki kosztowej (dzisiaj potrzebuję siedmiuset, ale jutro już tylko trzystu pięćdziesięciu robotników). Klasy upadłe potrzebują ekstra dochodów na używki, dlatego również chętnie korzystają z konstrukcji śmieciówek, bo można przyjść do pracy w ciągu trzech dni, a w ciągu czterech kolejnych realizować cele opisane powyżej. Handlarze używek kiepskiej jakości i sprzedawcy dzieci też potrzebują klientów.

Konflikt pomiędzy kastami powstaje wtedy, kiedy liczebność kast upadłych jest niewystarczająca, bo wtedy to upadlaki dyktują warunki płacy windując stawki. Inny konflikt rozgrywa się pomiędzy upadlakami a klasami jeszcze wyższymi – klasami posiadającymi i żyjącymi z czynszu, a nie z pracy. Ceny nieruchomości spadają, a same nieruchomości ulegają nieuchronnemu fizycznemu niszczeniu (zagrzybienie, zaszczurzenie, zarobaczenie, zapleśnienie, zasyfienie).

Klasy właścicieli i czynszowników mają, obok kasty wyrafinowanych złodziei i kasty hurtowych handlarzy środkami odurzającymi, największy wpływ na rządy i te rządy przyjęły zlecenie na interwencję na rynku niewykwalifikowanej siły roboczej. Niewykwalifikowana siła robocza ludzi głuchoniemych[1] bądź w dużym stopniu głuchoniemych, a w najlepszym przypadku wykazujących się znacznym ograniczeniami w rozumieniu miejscowego języka oficjalnego, rozumieniu prawa, et cetera, jest darem niebios dla kast wyższych. Ten „nabór” uszczęśliwił kastę właścicieli i czynszowników, bo ceny ich zagrzybionych, zaszczurzonych, zarobaczonych, zapleśniałych, zasyfiałych nor sięgnęły rekordów stuleci, a to wszystko bez konieczności remontowania czegokolwiek, bo głuchoniemy sam zapłaci, odnowi i naprawi; uszczęśliwił bankierów, którzy okradli głuchoniemych wciskając im PPI (Payment Protection Insurance) w umowę każdego kredytu, prawników, którzy odzyskują część ukradzionych w PPI pieniędzy pobierając circa 30% marżę od zagrabionego i klasę średnią, która nareszcie mogła dyktować warunki na rynku niewykwalifikowanej siły roboczej.

Lubię to! Skomentuj122 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale